Isiah Whitlock Jr., aktor charakterystyczny znany widzom z „Prawa ulicy”, „Figurantki”, „Your honor” i „Rezydencji”, a także wieloletni współpracownik Spike’a Lee, zmarł we wtorek w Nowym Jorku. Miał 71 lat. Jak przekazał portalowi Deadline jego menadżer Brian Liebman, aktor odszedł spokojnie po krótkiej chorobie.
Isiah Whitlock Jr. nie żyje. Kultowe role gwiazdy ekranu
Isiah Whitlock Jr. urodził się w South Bend w stanie Indiana. Karierę aktorską rozpoczął po ukończeniu college’u, dołączając do zespołu American Conservatory Theater w San Francisco. Pierwszym znaczącym występem ekranowym był gościnny udział w serialu CBS „Cagney & Lacey” z 1987 roku.
Przez kolejne trzy i pół dekady regularnie pojawiał się w produkcjach telewizyjnych. Występował gościnnie w dziesiątkach seriali, w tym w różnych odsłonach franczyzy „Prawo i porządek”, pojawiając się zarówno w serii macierzystej, jak i w „Special Victims Unit” oraz „Criminal Intent”. Największą rozpoznawalność przyniosła mu rola skorumpowanego senatora stanowego R. Claytona „Claya” Davisa w serialu HBO „Prawo ulicy”. Whitlock wystąpił we wszystkich pięciu sezonach nagradzanej produkcji Davida Simona. Regularnie pojawiał się w sezonach od pierwszego do czwartego, a w piątym dołączył do głównej obsady.
Widzowie znają go także z politycznej komedii HBO „Figurantka”, gdzie wcielał się w sekretarza obrony, generała George’a Maddoxa. Ostatnim telewizyjnym projektem aktora był występ w roli szefa policji u boku Uzo Aduby w kryminalnym serialu Netfliksa „Rezydencja”, którego premiera odbyła się w marcu.
Współpraca ze Spike’em Lee i kino fabularne
Na dużym ekranie Isiah Whitlock Jr. był szczególnie kojarzony z twórczością Spike’a Lee. Wystąpił w sześciu filmach reżysera: „25. godzina” z 2002 roku, „Ona mnie nienawidzi” z 2004 roku, „Lato Red Hook” z 2012 roku, „Chi-Raq” z 2015 roku, „BlacKkKlansman” z 2018 roku oraz „Da 5 Bloods” z 2020 roku. Po śmierci aktora Lee oddał hołd „mojemu drogiemu, ukochanemu bratu”.
W ostatnich latach Whitlock pojawił się także w czarnej komedii Elizabeth Banks „Cocaine Bear”. Wkrótce widzowie będą mogli usłyszeć go jako członka obsady głosowej animacji Pixar/Disney „Hoppers”.
„Sheeeeeit”, które przeszło do historii
To właśnie w „25. godzinie” Isiah Whitlock Jr. po raz pierwszy użył charakterystycznego przeciągłego „Sheeeeeit” – własnej interpretacji słowa „sh*t”, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Jak wspominał w wywiadzie z 2008 roku, zwrotu nauczył się od swojego wujka Leona.
„Zrobiłem to tam i zrobiłem to w She Hate Me” – mówił. „Ale potem, kiedy dostałem rolę w The Wire, dostrzegłem kilka możliwości, w których mógłbym to zrobić, i zrobiłem to. I zaczęli to dodawać do scenariusza”. Fraza szybko przeniknęła do popkultury. „Byłem chyba na Grand Central Station i gdzieś daleko usłyszałem, jak ktoś to mówi i uśmiechał się” – opowiadał aktor. „Cieszę się, że ludziom się to podoba”.
Pożegnanie aktora i człowieka
„Isiah był genialnym aktorem i jeszcze lepszym człowiekiem” – podkreślił Brian Liebman w rozmowie z Deadline. „Był kochany przez wszystkich, którzy mieli przyjemność z nim pracować lub go znać. Będzie nam go bardzo brakowało”.
Śmierć Isiaha Whitlocka Jr. kończy ważny rozdział w historii amerykańskiej telewizji i kina, w którym aktor charakterystyczny potrafił jednym gestem lub słowem nadać scenie niezapomnianą intensywność.
Czytaj też:
Tatiana Schlossberg nie żyje. „Przez całe życie starałam się być dobra”Czytaj też:
Jacek Kulczycki nie żyje. Odszedł pionier polskiego filmu
