Sieć zalały komentarze o „Lalce” Netfliksa. Widzowie są w ciężkim szoku

Sieć zalały komentarze o „Lalce” Netfliksa. Widzowie są w ciężkim szoku

Dodano: 
Netfliksowa ekranizacja „Lalki”
Netfliksowa ekranizacja „Lalki” Źródło: Netflix
Mamy pierwsze recenzje widzów na temat „Lalki” Netfliksa. Emocje są skrajne – od zachwytów, po zdegustowanie tym, co zobaczyli na ekranie.

W środę 16 września na Netfliksie zadebiutowała serialowa „Lalka”, której wyczekiwali widzowie w całej Polsce. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, twórca m.in. hitów „Atak Paniki” czy „Kos” z nagrodą Złotego Lwa za najlepszy film. Od początku twórcy zapowiadali, że opowieść jest „inspirowana” najpopularniejszą powieścią Bolesława Prusa. – Serial „Lalka” to przede wszystkim współczesny melodramat, w którym opowiadamy o miłości, obsesji i społecznym rozdarciu, ale nie zamykamy się w jednej konwencji – podkreślał Paweł Maślona, opisując swój projekt. – Pojawią się tu również elementy tragikomedii i kryminału, bo zależy nam na gatunkowej przygodzie pełnej emocjonalnych odcieni – dodawał.

W postać Izabeli Łęckiej w serialu Netfliksa wciela się Sandra Drzymalska („Sexify”, „IO”, „Simona Kossak”), a Stanisława Wokulskiego zagra Tomasz Schuchardt („Wielka Woda”, „Chrzest”).

W opisie serii, udostępnionej przez Netfliksa czytamy: „W centrum historii znajduje się Izabela Łęcka – młoda kobieta, która nie zgadza się na przypisaną jej rolę biernej arystokratki. Zafascynowana emancypantkami, marzy o wolności i samostanowieniu. Walczy o przetrwanie w porządku społecznym, który się rozpada – ale robi to na własnych warunkach. To Łęcka, która nie chce wychodzić za mąż, tylko żyć po swojemu”. Drzymalska opisała swoją Łęcką jako „niezależną” osobę, która „próbuje przekraczać narzucone jej schematy”. Z kolei Schuchardt stwierdził, że jego Wokulski to „romantyk, ale też mężczyzna uwięziony w patriarchalnych schematach”.

Serialowa "Lalka" oceniona przez widzów. Jedni są zachwyceni, inni mocno krytykują Netfliksa

Serial liczy 6 odcinków i wielu widzów już wyraziło na jego temat pierwsze recenzje. Zebraliśmy wpisy z mediów społecznościowych i portali filmowych, które oddają nastroje społeczne, dotyczące netfliksowej wersji książki. I choć dużo jest tych bardzo pozytywnych komentarzy, wiele ludzi krytykuje też samą koncepcję i wykonanie.

„Fenomenalne. Serial jest fenomenalny! Jakbym była 6 godzin w teatrze! Aktorstwo najwyższej próby! Montaż! Muzyka! To jest Lalka XXI wieku i Bolesław Prus by się tej produkcji nie powstydził, gdyby żył w obecnych czasach! Świetne! Jestem ogromną fanką powieści i dotychczasowej ekranizacji oraz serialu, miałam obawy czy mnie ujmie nowoczesność, złapała mnie za gardło i trzyma do teraz”; „Otwórzcie głowy i zapomnijcie o Prusie na czas seansu. Od Sandry – wcielającej się w Izabelę – ciężko oderwać wzrok. Solidny scenariusz oraz gra aktorska, scenografia także dowozi – co się przekłada na przekonujący obraz 19 wiecznej stolicy”; „Trochę Lantimos, Lars von Trier, Emerald Fennell, Tarantino, a momentami Smarzowski. Ciekawa wariacja na motywach książki Prusa, ale latami wspominać nie będę”; „Serial jest wyłącznie inspirowany »Lalką« Bolesława Prusa. O tym twórcy informowali od początku i nie mam z tym problemu. Liczyłam na ciekawą reinterpretację. Jednak to, że ten serial nie ma nic wspólnego z realiami tamtych czasów,to już jest dla mnie, nie do zniesienia. Język i obyczajowość całkowicie współczesne. »Znachor«, który również jest współczesną reinterpretacją książki chociaż szanował realia epoki. Już bym wolała uwspółcześnioną wersję »Lalki«, w której akcja rozgrywa się w teraźniejszości. To by było ożywcze i ciekawe dla młodego widza. Na plus zasługuje fakt, że twórcy uwypuklili to co wielu czytelnikom oraz widzom umyka. Wokulski nie pasował swoim wyglądem i sposobem w jaki się dorobił majątku. Przez to był dyskryminowany przez arystokrację. Dodatkowo dobrze oddano poczucie zagrożenia Izabeli. Wokulski uchodzi za pokrzywdzonego, a Izabela za krzywdzicielke. Życie nie jest czarno białe”; „Bardzo światowo jest, jak jest bogato to na bogato, jak jest ubogo, to wręcz dikensowsko, nie ma się czego wstydzić, bawiłem się przednio”; „Jestem po obejrzeniu pierwszego odcinka, zapomniałam o książce i nawet mi się podobał. Braciak jako Łęcki rewelacyjny, jakoś mi Drzymalska nie bardzo się podoba, ale może się rozkręci” – czytamy we wpisach części widzów.

A takie wpisy dodają ludzie, którym nie podobał się seans: „Nie spodziewałam się takiego oderwanego od książki badziewia.... Typowo netfliksowa realizacja. Zmyślone historie (Rzecki), arystokracja mówiąca po angielsku, a nie po francusku, przekleństwa w towarzystwie. To nie do pomyślenia. Źle się oglada”; „Pozbawiony klasy twór serialowy, w zupełnym oderwaniu od książki...Nie powinien nosić tytułu »Lalka«, ani opierać się na nazwiskach znanych z powieści Bolesława Prusa”...; „Niestety, ale to się nie udało. Nie wciąga, nie trzyma w napięciu, męczy”; „Łęcka feministka walcząca o uciskane kobiety, a jednocześnie pomiatająca swoją kobiecą służbą i która uważa się od nich lepsza ze względu na szlacheckie pochodzenie. Scenarzysta tu zrobił kurtyzanę z logiki. Książkowa Bela była typową osobowością narcystyczną i zapatrzoną w siebie idiotką, nie obchodziły jej prawa kobiet. Była piękna lecz pusta, jak tytułowa lalka”.

To nie jedyna „Lalka”, którą zobaczymy w tym roku. Już w środę 30 września do kin trafi pełnometrażowy film na podstawie powieści Bolesława Prusa, w którym główne role grają Kamila Urzędowska i Marcin Dorociński. Która wersja stanie są „ulubioną” widzów? Jedno jest pewne, czeka nas ciekawe starcie.

Czytaj też:
5 mocnych nowości od dziś na Netflix! Ale to ten tytuł rozbije bank
Czytaj też:
Netflix zrobił serial z jednej z najlepszych powieści na świecie. To będą oglądać wszyscy

Źródło: WPROST.pl