De Niro stworzył legendę, Bardem ją ożywia. Powrót kultowego złoczyńcy po latach

De Niro stworzył legendę, Bardem ją ożywia. Powrót kultowego złoczyńcy po latach

Robert DeNiro „Przylądek strachu”
Robert DeNiro „Przylądek strachu” Źródło: Amblin Entertainment
„Przylądek strachu” powrócił w serialowej wersji. Dlaczego Max Cady wciąż uchodzi za jednego z najbardziej przerażających złoczyńców w historii kina?

Nie każdy ekranowy czarny charakter potrafi przetrwać próbę czasu. Max Cady należy do wąskiego grona tych antagonistów, którzy od dekad budzą niepokój kolejnych pokoleń widzów. Teraz legendarny psychopata wraca w nowej odsłonie serialu „Przylądek strachu”, a w jego skórę wciela się Javier Bardem. To dobra okazja, by przypomnieć, dlaczego ta postać do dziś fascynuje i przeraża.

Max Cady wraca na ekran. Tym razem z twarzą Javiera Bardema

Nowy, 10-odcinkowy serial Apple TV+ czerpie inspirację z kultowego filmu Martina Scorsese z 1991 roku. W centrum historii ponownie znajduje się małżeństwo prawników, Anna i Tom Bowdenowie, których spokojne życie zamienia się w koszmar po wyjściu z więzienia Maxa Cady'ego. Mężczyzna uważa, że to właśnie oni odpowiadają za jego wieloletnie uwięzienie. Kierowany obsesją zemsty postanawia zniszczyć ich życie, stopniowo osaczając całą rodzinę.

W głównych rolach występują Amy Adams, Patrick Wilson i Javier Bardem, który przejmuje rolę wcześniej graną przez Roberta Mitchuma i Roberta De Niro.

Historia Maxa Cady'ego narodziła się jeszcze w latach 50. XX wieku na kartach powieści „Kaci” Johna D. MacDonalda. Już wtedy bohater był przedstawiany jako bezwzględny przestępca, który po wyjściu z więzienia rozpoczyna bezlitosną zemstę na człowieku odpowiedzialnym za jego skazanie.

Pierwsza ekranizacja pojawiła się w 1962 roku. W rolę Cady'ego wcielił się Robert Mitchum, tworząc postać chłodną, wyrachowaną i niepokojącą. Jednak prawdziwy status popkulturowej legendy bohater zyskał dopiero dzięki wersji Scorsese z 1991 roku.

Robert De Niro w „Przylądku strachu” stworzył potwora, którego trudno zapomnieć

Dla wielu widzów to właśnie Robert De Niro pozostaje definitywnie oryginalnym Maxem Cadym. Aktor stworzył postać brutalną, inteligentną i nieprzewidywalną. Jego bohater był jednocześnie fanatykiem religijnym, samozwańczym filozofem i człowiekiem kierującym się własnym, wypaczonym kodeksem moralnym.

W przeciwieństwie do wcześniejszej wersji Cady nie był już zwykłym przestępcą. Stał się niemal mitycznym wcieleniem zemsty. Wykształcony podczas pobytu w więzieniu, cytujący Biblię i prawo, manipulował ludźmi równie skutecznie, jak ich zastraszał.

Krytycy wielokrotnie porównywali go do Hannibala Lectera. Obaj bohaterowie potrafili uwodzić słowem, jednocześnie budząc śmiertelny lęk.

Co sprawia, że Max Cady jest tak przerażający?

Od ponad sześciu dekad twórcy wykorzystują tę postać jako symbol zagrożenia dla świata, który pozornie wydaje się bezpieczny i uporządkowany.

Cady nie jest zwykłym mordercą. To człowiek, który cierpliwie obserwuje swoje ofiary, manipuluje nimi i stopniowo odbiera im poczucie bezpieczeństwa. W każdej wersji historii staje się koszmarem idealnej rodziny, wystawiając na próbę jej moralność, lojalność i siłę. To właśnie dlatego postać pozostaje aktualna niezależnie od epoki.

Serialowy „Przylądek strachu” przebije kultowy film?

Twórcy serialu zdecydowali się jednak na znaczącą zmianę. Tym razem kwestia winy Maxa Cady'ego nie jest tak oczywista jak wcześniej. Bohater spędza w więzieniu 17 lat, po czym zostaje uniewinniony. Widzowie mają zastanawiać się, czy rzeczywiście jest potworem, czy może sam padł ofiarą niesprawiedliwości.

Nowa wersja znacznie mocniej zagłębia się także w jego przeszłość, pokazując traumatyczne dzieciństwo, przemoc i doświadczenia, które mogły wpłynąć na jego późniejsze życie. Showrunner Nick Antosca podkreśla, że celem było postawienie pytań o granice zemsty i sprawiedliwości. Czy człowiek skrzywdzony przez system może posunąć się za daleko? Czy nawet uzasadniona zemsta nie zamienia go ostatecznie w potwora?

Pierwsze reakcje po premierze serialu wskazują, że Javier Bardem stworzył własną interpretację kultowego antagonisty. Krytycy zwracają uwagę, że aktor połączył chłodną charyzmę Roberta Mitchuma z magnetyzmem Roberta De Niro, jednocześnie nadając bohaterowi bardziej współczesny charakter.

Jego Max Cady wydaje się bardziej ludzki, ale wcale nie mniej niebezpieczny. Wręcz przeciwnie. To właśnie pozorna normalność i łatwość zdobywania sympatii mogą sprawić, że nowa wersja bohatera okaże się jeszcze bardziej niepokojąca.

Czytaj też:
Ulubieniec widzów wraca w thrillerze. W tym wydaniu najbardziej go kochamy
Czytaj też:
Film, który wstrząsnął widzami w 2015 roku. „Dał mi po pysku, zamurował”

Źródło: WPROST.pl / BBC