Ten polski thriller mówi to, o czym inni tylko szepczą. Nie możesz przegapić!

Ten polski thriller mówi to, o czym inni tylko szepczą. Nie możesz przegapić!

Dodano: 
„Anatomia zła”
„Anatomia zła” Źródło: Narodowy Instytut Audiowizualny, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Telewizja Polska
„Anatomia zła” to thriller, który ma odwagę pokazać, że na polskie układziki policji, prokuratury i biznesu nie mam mocnych.

Jacek Bromski nie nakręcił kina gatunkowego. Nakręcił kino rozrachunkowe i tylko opatrzył je kostiumem thrillera, żeby widz wszedł do kina. „Anatomia zła” z 2015 roku to film, który rozgrywa się na pozornie znajomym terenie: płatny zabójca, śledztwo, świat przestępczy, służby, ale to, co Bromski chciał nam powiedzieć, dotyczy nie tyle fabuły, ile systemu. Na dodatek zepsutego do szpiku kości.

„Anatomia zła” – thriller, który wali w polskie układy

Bohater nosi pseudonim „Lulek” i właśnie wychodzi z więzienia. Niedługo potem odwiedza go prokurator, ten sam, który go tam wsadził. Propozycja jest prosta: zabij komendanta Centralnego Biura Śledczego, a dostaniesz pieniądze, czystą kartotekę i bilet w jedną stronę. „Lulek” przyjmuje, angażuje do pomocy Staszka, byłego snajpera wojskowego, kozła ofiarnego nieudanej misji w Afganistanie i zaczyna się gra, w której nikt nie gra uczciwie.

Film wprost nawiązuje do rzeczywistych afer i nierozstrzygniętych spraw: zabójstwa generała Marka Papały, zaginięcia dziennikarza Jarosława Ziętary, masakry w afgańskim Nangar Khel. Bromski nie udaje, że wymyślił świat, on go jedynie rozpoznał i opisał. To jest zarówno siła, jak i słabość „Anatomii zła”. Krytycy chwalili fabularną sprawność, ale zarzucali, że film zatrzymuje się dokładnie tam, gdzie powinien iść dalej.

Dekadę po premierze film wciąż aktualny. Bo tajne służby się nie zmieniają

Jednak film zostaje w głowie, bo zadaje pytanie, które nie ma w Polsce dobrej odpowiedzi: co z człowiekiem, który uczciwie próbuje w nieuczciwym układzie? Staszek — snajper okłamany przez system po raz drugi — jest w tej historii jedyną postacią z czymś w rodzaju sumienia. Właśnie dlatego ma najmniejsze szanse. Bromski nie jest okrutny bez powodu. Jest po prostu realistyczny.

„Anatomia zła” to film, który dziś — dekadę po premierze — ogląda się inaczej niż w 2015 roku. Polska debata o służbach, prokuraturze i politycznych zleceniach nie osłabła, wręcz przeciwnie. Bromski trafił w coś, co nie ma daty ważności. To może nie być arcydzieło, ale jest to kino, które miało odwagę powiedzieć głośno to, o czym inni mówili szeptem.

Warto się o tym przekonać, emisja „Anatomii zła” już dziś, we wtorek 12 maja o godz. 23:25 na antenie TVP2.

Czytaj też:
Polski serial „Morfeusz” ze zwiastunem! Grabowski w kolejnej mocnej roli gangstera
Czytaj też:
Reżyser oryginału życzył im śmierci, oni stworzyli arcydzieło. Kryminał, który trzeba zobaczyć

Źródło: WPROST.pl