Kryminały z czasów PRL-u nie tylko trzymały w napięciu, ale też – często niepostrzeżenie – opowiadały o rzeczywistości swoich czasów.
Od Borewicza do psa Cywila
Dziś wracają jako kultowe tytuły, które wciąż ogląda się z zaskakującą przyjemnością. Telewizyjne i kinowe produkcje kryminalne z lat 60., 70. i 80. tworzyły osobny świat. Z jednej strony były nośnikiem propagandy, z drugiej – oferowały widzom emocje, intrygi i bohaterów z krwi i kości. Wśród nich znalazły się seriale, które oglądały całe rodziny, oraz filmy, które na stałe zapisały się w historii polskiego kina.
Polskie kryminały z czasów PRL-u były czymś więcej niż tylko opowieściami o zbrodni. Łączyły sensację z psychologią, często przemycały komentarz do rzeczywistości, a przy okazji tworzyły bohaterów, którzy do dziś pozostają częścią pop kultury. Trudno się dziwić, że wracają w rankingach i na ekranach. W końcu dobrze opowiedziana historia broni się niezależnie od epoki. Są wśród nich kultowe seriale, jak „07 zgłoś się”, familijne „Przygody psa Cywila”, czy też chyba nieco już zapomniane klasyki: „Zbrodniarz i panna” oraz „Morderca zostawia ślad”. Ile jeszcze kryminałów z tamtych czasów zostało w naszej pamięci?
Kultowe kryminały PRL-u
„07, zgłoś się”
„07 zgłoś się” to serial o poruczniku Sławomirze Borewiczu z Komendy Stołecznej MO, emitowany w pięciu seriach od 1976 do 1989 roku. Każdy odcinek to osobne śledztwo – od zabójstw po afery dewizowe, przemyt i przestępczość zorganizowaną, często z udziałem „towarów luksusowych” PRL (waluty, złoto, dzieła sztuki). Serial łączył klasyczny kryminał, obyczaj (PRL-owska Warszawa, peerelowskie realia) i milicyjną propagandę, ale Borewicz jako ironiczny, nieco „zachodni” bohater zdobył autentyczny kultowy status.
„Wściekły”
Dramat kryminalny wzbogacony o elementy psychologiczne; młody oficer milicji prowadzi trudne, wobec braku motywów zbrodni, śledztwo w sprawie nieuchwytnego mordercy. Kapitan Zawada (tu znowu Bronisław Cieślak) z Komendy Głównej MO rozwiązuje zagadkę tajemniczych zabójstw.
„Przygody psa Cywila”
„Przygody psa Cywila” to z kolei kryminalno-komediowy serial, formalnie familijny, ale mocno osadzony w realiach milicyjnych śledztw przełomu lat 60. i 70. Fabuła startuje w ośrodku tresury psów MO: „nadmiarowy” szczeniak owczarka niemieckiego ma zostać uśpiony, ale ratuje go sierżant Walczak, który zaczyna go szkolić, a z czasem tworzy z nim słynny duet do zadań specjalnych. Każdy odcinek pokazuje inną akcję – poszukiwanie zaginionych dzieci w Puszczy Białowieskiej, pościgi za złodziejami, zabezpieczanie akcji milicji – przy czym zawsze eksponuje się konkretną umiejętność psa: tropienie, obrona, praca w trudnym terenie. Serial łączy więc „milicyjny procedural” z ciepłą, trochę wzruszającą opowieścią o przyjaźni człowieka i zwierzęcia.
„Kapitan Sowa na tropie”
„Kapitan Sowa na tropie” to pierwszy polski serial kryminalny – czarno-biały, z połowy lat 60., z Wiesławem Gołasem jako sympatycznym kapitanem Tomaszem Sową z wydziału kryminalnego MO. Każdy odcinek to osobna sprawa: morderstwa, kradzieże, szantaże, przemyt, czasem w scenerii uniwersytetu, kurortu, cyrku czy „szacownej firmy”, więc widać całkiem szeroki przekrój ówczesnej Polski. Serial jest ciekawym połączeniem kryminału i wczesnego Barei: Sowa jeździ radiowozem „Warszawą”, ma pomocnika Albina, obaj walczą z nałogiem palenia (gdy nie palą, chrupią miętówki), a jednocześnie bohater naprawdę ma instynkt detektywa i potrafi wyciągnąć kluczowy trop z pozornie błahych detali. Dziś „Kapitan Sowa…” jest traktowany jako kultowy prekursor całej linii seriali milicyjnych – od niego zaczyna się ekranowa moda na polskich śledczych.
„Tylko umarły odpowie”
„Tylko umarły odpowie” to czarno-biały kryminał z 1969 roku w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego, znanego głównie z komedii „Sami swoi”, ale tu pokazującego się w roli twórcy poważnego kina sensacyjnego. Fabuła skupia się na kapitanie Wójciku z MO, który bada zagadkowe morderstwo kasjera znalezione w skrytce pancernej fabryki we Wrocławiu – brak rabunku i motywu osobistego sprawia, że śledztwo utyka, ale uparty oficer drąży dalej na własną rękę, odkrywając powiązania ze szpiegowską aferą. Gdy ginie kluczowa świadek (kochanka ofiary), sprawa nabiera tempa; Wójcik ryzykuje życie i karierę, walcząc z biurokracją własnych służb, a finał to dramatyczny pojedynek z mordercą, podkreślający tragiczny wymiar policyjnej roboty w PRL-u.
„Na kłopoty... Bednarski”
Akcja „Na kłopoty… Bednarski” dzieje się w latach 30. XX wieku w Wolnym Mieście Gdańsku, czyli w świecie między polskością, Niemcami i narastającym nazizmem. Główny bohater to prywatny detektyw Bednarski – dżentelmen, świetny śledczy, ale też ktoś, kto lawiruje między gangami, niemiecką policją, a polskim wywiadem. Każdy odcinek to zamknięta sprawa: od klasycznych zagadek kryminalnych po spiski polityczne, a całość ma wyraźny klimat kina noir – dużo nocnych scen, dymu, kapeluszy i starych samochodów.
„Tulipan”
„Tulipan” opowiada o Jurku – rybaku z prowincji, który ma dość biednego życia i odkrywa, że jego prawdziwym kapitałem jest urok osobisty. Bohater zaczyna od szemranego półświatka, a potem przechodzi na „wyższy poziom”: zostaje eleganckim uwodzicielem-oszustem, który podróżuje po Polsce, podrywa kobiety i wyłudza od nich pieniądze oraz kosztowności. Serial inspirowany jest prawdziwą historią Jerzego Kalibabki – sprawa była bardzo głośna w latach 80., co dodawało produkcji smaczku „sensacji z pierwszych stron gazet”. Z jednej strony to kryminał i pościg milicji, z drugiej – obyczajowy obraz marzeń o luksusie w późnym PRL.
„Parada oszustów”
„Parada oszustów” to cykl telewizyjnych filmów sensacyjno-kryminalnych o wyrafinowanych przekrętach, który wpisywał się w modę na historie o sprytnych przestępcach i skomplikowanych intrygach.
„Vabank”
„Vabank” (1981, reż. Juliusz Machulski) – formalnie heist movie, ale to pełnoprawny kryminał z napadem na bank w centrum akcji. Emerytowany kasiarz Kwinto planuje zemstę na dawnym koledze, bankierze Kramerze, organizując brawurowy skok; film łączy kryminalną intrygę, retro klimat lat 30. i świetny czarny humor, więc pojawia się w praktycznie każdym zestawieniu „najlepszych polskich kryminałów PRL”.
„Zbrodniarz i panna”
„Zbrodniarz i panna” to pełnometrażowy kryminał: jest morderstwo i rabunek, a milicja ma tylko jeden konkretny trop – kasjerkę Małgorzatę, która na chwilę widziała sprawcę. Kapitan Ziętek zabiera ją do nadmorskiego kurortu, gdzie prawdopodobnie ukrywa się morderca; udają parę wczasowiczów, by sprowokować przestępcę. Fabuła łączy klasyczny motyw „świadka pod ochroną” z wakacyjnym, bałtyckim klimatem i narastającym napięciem, gdy okazuje się, że to zbrodniarz jako pierwszy rozpoznaje Małgorzatę.
„Prywatne śledztwo”
„Prywatne śledztwo” (1986) to mroczne kino zemsty. Główny bohater (Roman Wilhelmi) traci rodzinę w wypadku spowodowanym przez ciężarówkę i zaczyna polowanie na kierowcę, stając się jednocześnie celem dla milicji.
„Morderca zostawia ślad”
„Morderca zostawia ślad” to sensacyjny dramat psychologiczny osadzony w momencie przełomu – ostatnich godzin okupacji i pierwszych chwil nowej władzy. Partyzanci zdobywają siedzibę gestapo, a w ich ręce trafia kartoteka konfidentów; przy dokumentach zostaje prokurator, który wkrótce zostaje zamordowany, a kartoteka znika. Śledztwo prowadzi wojsko, a film bardziej niż na „policyjnym procedurale” skupia się na napięciach, podejrzeniach i rozliczaniu się z przeszłością – tak osobistą, jak i polityczną.
„Wśród nocnej ciszy”
Akcja „Wśród nocnej ciszy” rozgrywa się w pomorskim miasteczku, gdzie tajemniczy zabójca morduje małych chłopców, zostawiając na miejscu zbrodni zabawkę z rysunkiem kotka. Sprawę prowadzi komisarz Teofil Herman – śledztwo początkowo posuwa się bardzo powoli, a kryminalna intryga staje się pretekstem do opowiedzenia trudnej relacji ojca z synem. Film schodzi w stronę psychologicznego mroku: pokazuje jak wyrafinowany, okrutny „system wychowawczy” ojca doprowadza wrażliwe dziecko do zbrodni i jaką cenę płacą za to wszyscy bohaterowie.
Kadr z filmu „Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię”
„Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię” (1969, reż. Janusz Majewski) – stylizowany na paradokument kryminał o milicyjnym dochodzeniu, często stawiany w rankingach jako jeden z najlepszych kryminałów PRL. Film pokazuje śledztwo surowo, prawie „reportersko” – jakbyśmy oglądali ekranową wersję kronik milicyjnych, z oszczędną, ale mocną rolą Zygmunta Hübnera. Czytaj też:
To nie jest żart. Tak Magda Gessler wyceniła swoje wielkanocne menuCzytaj też:
Ten serial to nowy fenomen. W końcu jest w Polsce
