Upadek króla Hollywood. „To piekło” – mówi z więzienia

Upadek króla Hollywood. „To piekło” – mówi z więzienia

Harvey Weinstein
Harvey Weinstein Źródło: Newspix.pl / SWNS
Jeszcze niedawno był jednym z najpotężniejszych ludzi w Hollywood. Dziś biją go współwięźniowie w jednym z najgorszych więzień Ameryki.

Jeszcze kilkanaście lat temu Harvey Weinstein był jednym z najpotężniejszych ludzi w Hollywood. Dziś jego świat skurczył się do rozmiarów celi na Rikers Island. W pierwszym od sześciu lat dużym wywiadzie były producent opowiedział dziennikarzowi „The Hollywood Reporter” o brutalnej rzeczywistości za kratami, strachu przed śmiercią w więzieniu i niezachwianym przekonaniu, że historia go uniewini.

„To jest Rikers Island i to jest piekło”

Rikers Island to wyspa pośrodku rzeki East River, tuż przy lotnisku LaGuardia. Kompleks więzienny od lat uchodzi za jeden z najtwardszych zakładów karnych w Stanach Zjednoczonych. To tu od blisko dwóch lat przebywa 73-letni Harvey Weinstein — człowiek, który współtworzył potęgę wytwórni Miramax, produkował filmy nagradzane Oscarami i przez dekady należał do najważniejszych nazwisk w światowym przemyśle filmowym. Dziś porusza się na wózku inwalidzkim i spędza w celi dwadzieścia trzy godziny na dobę.

Warunki, w jakich przebywa, Weinstein opisuje bez ogródek. „To jest Rikers Island i to piekło. Inaczej było, kiedy siedziałem w więzieniu stanowym. Wstawałem rano, jadłem śniadanie, widziałem znajomych, rozmawiałem z ludźmi” — mówił reporterowi. Powód izolacji jest formalny: oczekuje na kolejne procesy sądowe. „Mówią: masz nadchodzący proces, więc zostajesz na Rikers. Chcemy mieć cię na oku. Mają mnie na oku od dziewiętnastu miesięcy. Nie wiem, dokąd ich zdaniem mógłbym uciec” — ironizował.

Nazwisko, które przez lata otwierało każde drzwi w Hollywood, za kratami okazało się przekleństwem. „Tutaj moje nazwisko działa przeciwko mnie, bo zmusza mnie do izolacji. Jest zbyt niebezpiecznie, żebym przebywał z innymi” — przyznał Weinstein. Jego kontakty społeczne sprowadzają się dziś do minimum. „Rozmawiam tylko ze strażnikami i pielęgniarkami. To całe moje życie towarzyskie".

Kiedy wychodzi na dziedziniec, sytuacja nie wygląda lepiej. „Inni więźniowie mogą normalnie wychodzić na spacerniak. Ale kiedy ja tam jestem, czuję się jak oblężony. Podchodzą i mówią: »Weinstein, daj kasę«, »Weinstein, załatw mi swojego adwokata«, »Weinstein, zrób to«, »Weinstein, zrób tamto«. Jestem nieustannie zastraszany i wyśmiewany".

Krew na podłodze. „Nie dostałem przecież kary śmierci”

Pewnego dnia Weinstein czekał w kolejce do więziennego telefonu. Zapytał stojącego przed nim osadzonego, czy skończył rozmowę. Reakcja była natychmiastowa. „Zszedł z telefonu i mocno uderzył mnie w twarz. Upadłem na ziemię, krew była wszędzie. Byłem naprawdę poważnie ranny". Kiedy strażnicy pytali, kto go zaatakował, odmówił wskazania sprawcy. Wyjaśnił to krótko: „W więzieniu nie można być kapusiem. Takie jest prawo dżungli".

Jest przerażony i zdziwiony. „Niesamowite jest to, że miałem takie życie i tyle zrobiłem dla społeczeństwa, a nie ma w tym żadnej łaskawości, żeby traktować mnie łagodniej. Cokolwiek myślą, że zrobiłem złego, nie dostałem przecież kary śmierci” — stwierdził.

Rodzinę widuje rzadko i mówi o tym z wyraźnym bólem. „Nie pozwalam córce przyjeżdżać tu do mnie. Mój zięć czasem przywozi mojego dwunastoletniego syna. Ale jemu też jest ciężko. To go emocjonalnie kaleczy". Mimo wszystko podkreśla z przekonaniem: „Nie jestem ofiarą".

„Zostanę uznany za niewinnego. To wam obiecuję”

Przez całą rozmowę Weinstein konsekwentnie zaprzecza, że dopuścił się gwałtu. Przyznaje, że zdradzał obie żony, że bywał trudny i zastraszający, ale granicy napaści seksualnej, jego zdaniem, nigdy nie przekroczył. „Wprowadzałem kobiety w błąd. Zdradzałem obie żony. To było niemoralne. Ale ich nie napadałem. To jest wielkie kłamstwo w tej całej sprawie" — deklarował. I dodawał twardo: „Nie przeproszę za coś, czego nie zrobiłem. Zostanę uznany za niewinnego. To wam obiecuję".

W rozmowie cofnął się też do dzieciństwa. Opowiedział o bogatym wujku, który traktował jego ojca z pogardą. „Chciałem być jak on, a nie jak mój pokonany ojciec. Wtedy zgubiłem drogę. To ukształtowało moje wartości. Nie chciałem być frajerem" — przyznał. Potrafię być straszny i trudny — dodał — ale to, jego zdaniem, „bardzo daleko od napaści seksualnej".

Co mówią fakty

Po ujawnieniu oskarżeń w 2017 roku ponad sto kobiet publicznie zarzuciło Weinsteinowi molestowanie lub napaść seksualną. Sprawa stała się jednym z impulsów dla globalnego ruchu #MeToo. W 2020 roku nowojorski sąd skazał go na 23 lata więzienia za gwałt i przestępstwo seksualne. W 2024 roku wyrok został uchylony z przyczyn proceduralnych — nie ze względu na niewinność oskarżonego.Jego sprawa wciąż jest skomplikowana. Obecie odsiaduje 16-letni wyrok więzienia orzeczony w 2022 roku przez sąd w Kalifornii za gwałt i napaść seksualną na aktorce w Beverly Hills. Mimo że nowojorski sąd apelacyjny uchylił w 2024 roku jego wcześniejszy, 23-letni wyrok z 2020 r. za wymuszenie aktu seksualnego i gwałt z powodu błędów proceduralnych. Weinstein wciąż przebywa na Rikers Island i czeka na dalsze postępowania. Kiedy reporter opuszczał więzienie po zakończeniu wywiadu, zagadnął jednego ze strażników, czy wie, kim był Weinstein przed aresztowaniem. Ten wzruszył ramionami i zapytał: „W Hollywood to był ktoś, prawda?".

Czytaj też:
Timothée Chalamet rozwścieczył artystów. „Uważaj chłopcze…”
Czytaj też:
Masz Prime Video? Te 8 filmów powinno trafić na twoją listę

Źródło: WPROST.pl / Hollywood Reporter