Wychowująca wraz z mężem 11 dzieci Dominika Clarke aktywnie działa w mediach społecznościowych. Opisuje tam swoje życie, nie szczędząc internautom informacji także o swoim potomstwie. Od czasu do czasu spotyka się przez to z krytyką, np. po opublikowaniu ponad setki zdjęć z hospitalizacji córki.
Dominika Clarke mówi o hejcie. „Wstyd mi, że jestem z Polski”
Tym razem jednak ataki na influencerkę mają nieco inny podłoże. Paliwem dla internetowych złośliwców stało się ogłoszenie przez Dominikę Clarke startu jej nowego biznesu – biura podróży. W sieci od razu pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy, na które mama pięcioraczków postanowiła odpowiedzieć na Facebooku. Stwierdziła, że za akcją stoją Polki, które chcą zniechęcić innych do korzystania z jej usług.
„Wstyd mi, że jestem z Polski... czyli kiedy zawiść nie zna granic. Wczoraj otworzyłam nowy biznes — szansę na rozwój, na lepszą przyszłość dla moich 11 dzieci. Odpowiedź? Zorganizowany atak, by zniszczyć mnie jako człowieka i odciąć moją rodzinę od środków do życia” – stwierdzała Clarke.
Jak podkreślała dalej, musi wyjaśniać sąsiadom, „dlaczego Polacy są tacy okrutni”. „Próbowałam tłumaczyć, że to tylko garstka nieszczęśliwych ludzi, że zło jest po prostu głośniejsze od dobra, a w Polsce są miliony cudownych osób. To, co robią te kobiety, to czysta, nieludzka przemoc” – stwierdzała.
„Niszcząc mój biznes, one nie ratują dzieci. Próbują odebrać im dom, spokój i przyszłość” – zwracała uwagę Clarke. „Jestem ofiarą bestialskiej cyberprzemocy. Ale nie myślcie, że mnie złamiecie. Każdy wasz atak tylko potwierdza, że moje szczęście jest dla was nie do zniesienia” – podsumowała.
Czytaj też:
Matka pięcioraczków z Horyńca ujawniła szczegóły operacji córki. Tyle musiała zapłacićCzytaj też:
Matka pięcioraczków z Horyńca o „wstrząsającym pytaniu” od syna. „Wtedy zrozumiałam”
