Na pierwszym miejscu zestawienia utrzymał się „Avatar: Ogień i popiół”, który mimo wyraźnego spadku frekwencji wciąż potrafił zgromadzić ponad 54 tysiące widzów. Film przekroczył już barierę 2 milionów sprzedanych biletów, co potwierdza, że marka Avatara nadal ma w Polsce ogromną siłę przyciągania. Tuż za nim znalazł się „Zwierzogród 2”, który w dziewiątym weekendzie wyświetlania niemal zrównał się z liderem. Animacja Disneya nie tylko trzyma się nadzwyczaj mocno, ale też zapisuje się w historii jako jedna z najchętniej oglądanych animacji w polskich kinach w ogóle.
Najciekawszym zjawiskiem ostatnich tygodni pozostaje jednak „Pomoc domowa”. Film, który wchodził do kin bez ogromnej kampanii i bez statusu globalnego hitu, okazał się prawdziwym objawieniem. W czwarty weekend przyciągnął niemal 40 tysięcy widzów, a łączny wynik zbliża się już do pół miliona sprzedanych biletów. To najlepszy wynik premierowy tego roku w Polsce i dowód na to, że widzowie coraz chętniej wybierają kino środka – pod warunkiem, że historia trafia w emocje i zbiera dobre opinie. „Pomoc domowa” wyraźnie korzysta z pozytywnego „poczty pantoflowej” i ma realną szansę jeszcze długo utrzymywać się w repertuarze.
Wśród nowości najlepiej wystartowała animacja „Szybcy i sprytni”, która razem z pokazami przedpremierowymi przekroczyła 50 tysięcy widzów. Przyzwoity start zanotował także horror „Powrót do Silent Hill”, natomiast zupełnie inne nastroje panują wokół polskiego filmu „Wielka Warszawska”.
Miał być hit, jest wielka klapa. Polski film wypadnie z kin?
Produkcja w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka, zapowiadana jako symboliczny finał trylogii Jana Purzyckiego („Wielki Szu”, „Piłkarski poker”), nie wzbudziła zainteresowania widzów. Weekend otwarcia zamknął się wynikiem niespełna 20 tysięcy sprzedanych biletów, co nawet po doliczeniu przedpremier nie wygląda optymistycznie. To szczególnie bolesne, biorąc pod uwagę ambicje projektu i jego bogate zaplecze artystyczne.
„Wielka Warszawska” przenosi widzów do realiów początku lat 90., świata hazardu, wyścigów konnych i rodzącego się kapitalizmu. Opowiada historię młodego dżokeja Krzyśka, który marzy o sukcesie sportowym, ale szybko odkrywa, że za kulisami prestiżowych gonitw kryją się układy, korupcja i bezwzględna gra interesów. Film, oparty na scenariuszu Jana Purzyckiego napisanym jeszcze w latach 80., miał być powrotem do kina spod znaku „Piłkarskiego pokera” – ostrego, bezkompromisowego i komentującego rzeczywistość. W obsadzie znaleźli się m.in. Tomasz Ziętek, Tomasz Kot, Marcin Bosak i Agnieszka Żulewska, co dodatkowo podnosiło oczekiwania.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że widzowie nie dali się skusić ani nazwiskami, ani sentymentem do kultowych tytułów sprzed lat. W zestawieniu z sukcesem „Pomocy domowej” klapa „Wielkiej Warszawskiej” pokazuje, jak bardzo zmienił się gust kinowej publiczności – i jak trudno dziś przebić się samą marką czy nostalgią.
Czytaj też:
„Dziwny Grek nakręcił jeden z najlepszych filmów roku”. Teraz obejrzycie go w sieciCzytaj też:
Głośny film z Syndey Sweeney usuwany! Co się stało?
