Jego wpływ wykraczał jednak daleko poza westerny, aktor stał się ikoną popkultury, głównie jako symbol amerykańskiego westernu, honorowego twardziela i klasycznego ideału amerykańskiego faceta tamtych czasów.
John Wayne – Mit, który przetrwał pokolenia
Gwiazdor zdefiniował ekranowego westernowego bohatera – jego postawa, głos i styl gry stały się wzorcem dla kolejnych pokoleń aktorów w westernach. Zagrał 142 główne role w 157 filmach – jest rekordzistą Hollywood pod względem liczby głównych ról.
Wśród jego produkcji są takie klasyki jak „Fort Apache”, „Rio Grande”, czy „Człowiek, który zabił Liberty Valance'a”. Choć Oscara zdobył zaledwie raz i doczekał się go dopiero za rolę szeryfa Roostera Cogburna w filmie „Prawdziwe męstwo”, to i tak American Film Institute umieścił go na 13. miejscu w rankingu 50 największych legend kina amerykańskiego.
Mało kto pamięta, że nawet twórca George Lucas oddał mu nietypowy hołd. Podobno przy tworzeniu pierwszych „Gwiezdnych wojen” wykorzystano cyfrowo przetworzone fragmenty głosu Wayne’a do stworzenia dźwięków jednej z postaci pojawiających się w Mos Eisley.
Dziś, wiele lat po śmierci aktora, jego legenda Johna Wayne'a wciąż żyje. Nawet jeśli historie o „Księciu” Hollywood pokazują, że za wizerunkiem niezłomnego kowboja krył się człowiek pełen sprzeczności, poczucia humoru i niezwykłej determinacji.
6 filmów, dzięki którym John Wayne stał się legendą
„Poszukiwacze”
Ethan Edwards w wykonaniu Johna Wayne'a w westernie "Poszukiwacze" to popisowa rola tego znakomitego aktora.
Edwards jest człowiekiem rozgoryczonym i wrogiem Indian. Ranczo jego brata zostało spalone przez Komanczów z plemienia Czarnych Sokołów, brat i jego żona zamordowani, a obie córki uprowadzone. Edwards poprzysięga zemstę i udaje się wraz z Metysem Pawleyem na poszukiwanie dziewcząt. Przez pięć lat obaj mężczyźni włóczą się po Zachodzie, aż wreszcie docierają do celu. Ale jedna z jego bratanic stała się Indianką i żoną głowy plemienia.
Mężczyźni napadają na obóz Indian i w końcu Edwards natrafia na swą bratanicę; dopiero teraz uświadamia sobie swe rozgoryczenie i osamotnienie. Ściska dziewczynę i znowu udaje się w poszukiwaniu miłości i sensu życia.
Epopeja Johna Forda jest aktem oskarżenia przeciwko rasizmowi i jak najszerzej rozumianej nietolerancji. John Wayne jest znakomity w roli bezdomnego, zgryźliwego człowieka.
„Prawdziwe męstwo”
W 1970 roku Amerykańska Akademia Filmowa uhonorowała Johna Wayne'a statuetką Oscara - jedyną w jego długiej karierze - za życiową rolę rozpijaczonego i nieokrzesanego, jednookiego szeryfa Roostera Cogburna. Grany przez Wayne'a marudny Rooster zostaje wynajęty przez dziewczynę (Kim Darby), aby pojmać zabójcę jej ojca, który zbiegł z rodzinnymi oszczędnościami. Gdy do pościgu dołącza niedoświadczony, ale pełen zapału teksański ranger (Glen Campbell), kłopoty nie każą na siebie długo czekać.
„Człowiek, który zabił Liberty Valance’a”
Prowokująca do myślenia opowieść o prawdzie i kłamstwie, w której Wayne gra rolę pragmatycznego kowboja. John Ford stworzył gorzką i niezwykle refleksyjną historię o narodzinach legend. Film opowiada o starciu prawa z bezprawiem oraz prawdy z mitem. To jeden z tych westernów, które pokazują, że Dziki Zachód był bardziej opowieścią niż rzeczywistością.
„Rio Bravo”
Howard Hawks stworzył western będący odpowiedzią na „W samo południe”. John Wayne gra szeryfa broniącego aresztu przed wpływowym baronem i jego ludźmi. Pomagają mu lokalny pijak oraz młody rewolwerowiec. Film do dziś zachwyca dialogami, humorem i relacjami między bohaterami.
„Zielone berety”
Film przez wielu zdruzgotany jako nachalna propaganda jedynie ugruntował pozycję Johna Wayne'a, symbolu amerykańskiego patriotyzmu, odwagi i męstwa.
Pułkownik Mike Kirby (John Wayne) dzieli elitarną grupę Zielonych Beretów na dwie grupy, by wypełnili szczególną misję w Wietnamie. Pierwsza grupa musi zbudować i chronić obóz, narażony na ataki wroga, a druga porwać północno-wietnamskiego generała. Czytaj też:
Najlepsze filmy Clinta Eastwooda do obejrzenia w sieci. Nie mają sobie równychCzytaj też:
Nie tylko „Django”. Te kultowe westerny trzeba zaliczyć
