Prezenterka ujawnia kulisy zwolnień z „Pytania na śniadanie”. „Informacja została przekazana przez telefon”

Prezenterka ujawnia kulisy zwolnień z „Pytania na śniadanie”. „Informacja została przekazana przez telefon”

prowadzący programu „Pytanie na śniadanie”
prowadzący programu „Pytanie na śniadanie” Źródło: Facebook / Pytanie na śniadanie
Karolina Pajączkowska zdradza, jak władze TVP potraktowały pracowników. Nie ukrywa oburzenia całą sytuacją.

Po zmianie władzy w Telewizji Polskiej, zmieniono składy redakcji programów publicystycznych, ale także działu rozrywkowego. W związku z tym z pracą w śniadaniówce pożegnali się główni prowadzący programu, czyli Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski, Tomasz Wolny i Ida Nowakowska, Robert Koszucki i Małgorzata Opczowska, Tomasz Kammel i Izabella Krzan, Małgorzata Tomaszewska i Aleksander Sikora oraz Anna Popek i Robert Rozmus. Teraz nowe informacje na temat ich zwolnienia ujawniła była dziennikarka TVP. Karolina Pajączkowska dotarła do zaskakujących szczegółów.

Karolina Pajączkowska o zwolnieniach w „Pytaniu na śniadanie”

Karolina Pajączkowska była związana z Telewizją Polską od 2019 roku, kiedy to trafiła do redakcji TVP Info. Najpierw pojawiała się w programach „Wstaje Dzień” i „Poranek Info”, a następnie – w sierpniu 2020 roku, gdy TVP Info ruszyło z informacjami dla widzów w USA i Kanadzie – została prowadzącą nowego pasma. Z kolei kiedy jesienią 2021 roku TVP uruchomiła kanał TVP World, to Pajączkowska wraz z Donaldem Arlethem zostali twarzami nowego kanału. Jej kontrakt z publicznym nadawcą wygasł z początkiem listopada ubiegłego roku.

Teraz dziennikarka postanowiła spełniać się w inny sposób i założyła kanał na YouTube „Karolina Pajączkowska Show”, w którym chce poruszać tematy polityczne i społeczne. – U mnie przekaz będzie bezstronny. W moim programie obok newsów pojawią się monologi oraz analizy zjawisk i wydarzeń – utrzymywała w rozmowie z „Wirtualnymi mediami”.

W pierwszym odcinku prezenterka zajęła się tematem zwolnień w „Pytaniu na śniadanie”. – Widzieliśmy te nagłówki. Mówiły o zwolnionych gwiazdach i jaki będzie ich los. Mowa tutaj o Tomaszu Kammelu, Małgosi Tomaszewskiej czy Kasi Cichopek. Gdy je czytałam, brałam je z dość dużym dystansem, dlatego że osobiście wiem, jak to jest, gdy pisze się o dziennikarzach. Często dochodzi do różnych manipulacji, dlatego osobiście zadzwoniłam do moich byłych kolegów – zdradziła w swoim programie.

– Okazało się, że informacja o tym, że nie przychodzą już do pracy, została im przekazana przez telefon, przez nową szefową tego programu. Czy powiedziano im, dlaczego muszą odejść? Nie. Czy powiedziano im, czy dalej będą pracować w TVP? Nie. Jedna osoba powiedziała mi wprost: „Słuchaj, Karolina, tak to już w mediach jest”. No, i właśnie, tak to już w mediach jest, czyli nie można oficjalnie zabrać głosu, bo zabrania tego umowa. Nie można po odejściu z pracy pracować u konkurencji, czyli przez najbliższe miesiące trzeba być po prostu bezrobotnym. Wiem to z doświadczenia. Tak, to już w mediach jest... – powiedziała Pajączkowska.

– Nie będę w tym miejscu żalić się, jaki ten świat jest zły, (...) ale wydaje mi się, że mam prawo powiedzieć, że traktowanie kogokolwiek w taki sposób, że mówi mu się, że nie musi już przychodzić do pracy przez telefon, jest po prostu niewłaściwe. (...) Moim zdaniem to oznacza zmierzch i kres telewizji. Dziś pracuję na własnych zasadach, ale wiem, jak było w mediach. I wiem, że takie zachowania w takim środowisku nie przystoją. To jest moje oficjalne stanowisko na ten temat – podsumowała.

Czytaj też:
Katarzyna Dowbor zadebiutowała w „Pytaniu na śniadanie” z nowym partnerem. Widzowie podzieleni
Czytaj też:
Polityczne aluzje w „Pytaniu na śniadanie”. Bartłomiej Topa mówił o „trudnym czasie”

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / Fakt, Wirtualne media