Gwiazdy niejednokrotnie trafiały na salę sądową z powodów osobistych, finansowych czy związanych z prawami autorskimi. Nie inaczej było w złotej erze Hollywood i czasach eksplozji rock'n'rolla.
Historie gwiazd lat 60. pokazują, że spory prawne w show-biznesie nie są wynalazkiem współczesnych celebrytów. Jeszcze zanim media społecznościowe pozwoliły śledzić każdy konflikt niemal w czasie rzeczywistym, procesy sądowe gwiazd trafiały na pierwsze strony gazet i potrafiły ciągnąć się przez lata. Paul McCartney, Elizabeth Taylor, Cher i John Fogerty to tylko niektóre z nazwisk, które znalazły się w centrum głośnych sporów prawnych.
Gwiazdy lat 60. uwikłane w głośne procesy sądowe
Paul McCartney pozwał pozostałych Beatlesów
W grudniu 1970 roku muzyk skierował sprawę do Sądu Najwyższego w Londynie, domagając się prawnego rozwiązania kontraktu partnerskiego zespołu. Powodem była między innymi jego nieufność wobec menedżera grupy Allena Kleina. McCartney uważał, że Klein niewłaściwie zarządzał finansami The Beatles i ich firmą Apple Corps.
„Ponieważ musiałem to zrobić, chyba uważano mnie za gościa, który rozbił The Beatles i sk*****la, który pozwał swoich kumpli” – powiedział McCartney w wywiadzie dla GQ w 2020 roku. „I uwierz mi, uwierzyłem w to. To najdziwniejsza rzecz. Było to tak powszechne, że przez lata prawie obwiniałem siebie”.
Pozostali członkowie zespołu z czasem również zniechęcili się do Kleina i ostatecznie zakończyli z nim współpracę, co doprowadziło do kolejnych sporów prawnych. Spółka została następnie rozwiązana
George Harrison i proces o „My Sweet Lord”
George Harrison odniósł ogromny sukces jako solista po rozpadzie The Beatles. Jego album „All Things Must Pass” z 1970 roku przez siedem tygodni zajmował pierwsze miejsce na liście Billboard 200, a łącznie spędził na niej 41 tygodni. Jednym z największych przebojów z płyty był „My Sweet Lord”. Sukces piosenki doprowadził jednak również do sporu sądowego. W lutym 1971 roku Harrison został pozwany przez Bright Tunes Music Corporation. Firma zarzuciła mu naruszenie praw autorskich poprzez wykorzystanie elementów melodii z utworu The Chiffons „He's So Fine” z 1963 roku.
Choć oba utwory różniły się pod wieloma względami, sąd uznał ostatecznie, że Harrison dopuścił się nieumyślnego plagiatu. Sprawa dotycząca praw do utworu ciągnęła się następnie przez kolejne lata. Harrison odniósł się do całej sytuacji w napisanej w 1976 roku piosence „This Song”, która była inspirowana jego doświadczeniami związanymi ze sporem o prawa autorskie.
Elizabeth Taylor i Richard Burton kontra 20th Century Fox
Romans Elizabeth Taylor i Richarda Burtona na planie „Kleopatry” z 1963 roku był jednym z najgłośniejszych skandali swojej epoki. Oboje byli wówczas w innych związkach. Taylor była żoną Eddiego Fishera, natomiast Burton pozostawał w małżeństwie z Sybil Williams. Kiedy pojawiły się informacje o ich romansie, media na całym świecie szeroko relacjonowały wydarzenia z planu. Taylor i Burton ostatecznie pobrali się, ale sprawa miała również konsekwencje prawne.
20th Century Fox pozwało później parę, domagając się 50 mln dolarów odszkodowania. Studio argumentowało, że ich relacja zaszkodziła komercyjnej wartości filmu i stanowiła naruszenie zawartych umów, jak informował „The New York Times”. Taylor również pozwała studio, twierdząc, że nie otrzymała należnego wynagrodzenia za pracę. Konflikt zakończył się ugodą pozasądową w 1966 roku.
Raquel Welch pozwała MGM
Welch została zwolniona z planowanej adaptacji powieści Johna Steinbecka „Ulica Nadbrzeżna” z 1982 roku. Jej miejsce zajęła młodsza Debra Winger. Aktorka pozwała w związku z tym MGM. Studio twierdziło, że Welch stawiała wymagania dotyczące pracy na planie. Według MGM nalegała między innymi na samodzielne wykonywanie makijażu i fryzury, odmówiła korzystania z przyczepy oraz udziału w porannych próbach. Studio twierdziło również, że nie zastosowała się do polecenia ówczesnego szefa MGM, Davida Begelmana, aby pojawić się w studiu na charakteryzację.
Welch przedstawiała jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. „Wykorzystali mnie do zdobycia finansowania na film, a potem porzucili mnie dla Debry, co planowali od dawna” – opowiadała w wywiadzie dla „The Hollywood Reporter” w 2015 roku. „Naprawdę makiaweliczne w tym wszystkim było to, że Debra i ja byliśmy reprezentowani przez tę samą agencję”. Sąd ostatecznie przyznał Welch odszkodowanie w wysokości 10,8 mln dolarów, uznając, że studio zerwało zawartą z nią umowę.
Cher i spór o tantiemy po Sonny'm Bono
Po rozwodzie Cher i Sonny Bono zawarli umowę dotyczącą przyszłych dochodów z ich wspólnej twórczości. Ustalili między innymi podział tantiem pochodzących z utworów z czasów ich współpracy, w tym przeboju „I Got You Babe” z 1965 roku, w proporcji 50/50. Po śmierci Sonny'ego Bono w 1998 roku jego żona Mary Bono próbowała skorzystać z przepisów amerykańskiego prawa autorskiego, aby zakończyć obowiązywanie umowy i odzyskać pełne prawa do utworów w imieniu spadkobierców.
W 2021 roku Cher pozwała spadkobierców byłego męża oraz Mary Bono, domagając się zachowania swojego udziału w tantiemach wynikającego z umowy rozwodowej.
W listopadzie 2025 roku amerykański sędzia okręgowy wydał ostateczne orzeczenie, w którym uznał, że przepisy prawa umów regulujące porozumienie rozwodowe mają pierwszeństwo przed prawem do rozwiązania umowy wynikającym z ustawy o prawie autorskim. Wcześniej sąd uznał, że Cher jest winna ponad 400 tys. dolarów z tytułu niezapłaconych tantiem.
John Fogerty został pozwany za autoplagiat
John Fogerty znalazł się w sytuacji, która brzmi jak scenariusz hollywoodzkiej komedii. Muzyk został pozwany za naruszenie praw autorskich dotyczące utworu, który sam wcześniej współtworzył.
Fogerty był wokalistą i autorem tekstów Creedence Clearwater Revival. W 1970 roku zespół wydał „Run Through The Jungle”. Piętnaście lat później Fogerty nagrał solową piosenkę „The Old Man Down the Road”. Fantasy Records, wytwórnia posiadająca prawa do utworu Creedence Clearwater Revival, uznała, że solowa kompozycja Fogerty'ego narusza prawa autorskie do wcześniejszej piosenki. Sprawa trafiła do sądu, jednak ława przysięgłych ostatecznie uznała, że do naruszenia praw autorskich nie doszło. Fogerty po latach nadal uważał ten spór za absurdalny. „To głupota, bo jest 8 milionów piosenek, które brzmią podobnie do tych dwóch”. Czytaj też:
Kosztowne prezenty za kulisami Emmy. Wśród nich usługa za 10 tys. dolarów i inteligentny pierścień Czytaj też:
„Największa wtopa TVN!”. Widzowie reagują na zmiany w ukochanym serialu
