Doda ruszyła na ratunek zwierzętom uwięzionym w schroniskach. Dziś przyznaje jednak wprost: jej granice zostały przekroczone. Artystka właśnie ogłosiła, że musi się wycofać z intensywnych działań pomocowych. Zdradziła, dlaczego musi tak zrobić.
Gwiazda rusza z pomocą dla schronisk
Doda od początku roku zaangażowała się mocno w pomoc zwierzętom przebywającym w schroniskach. Finansowała zakup bud, wspierała ich docieplanie i aktywnie zachęcała do adopcji psów. Szybko jednak okazało się, że za murami części placówek kryją się dramaty, o których wcześniej niewiele mówiono. Do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o rażących zaniedbaniach i skrajnie niehumanitarnym traktowaniu zwierząt, niekiedy zagrażającym ich życiu.
Piosenkarka nagłośniła m.in. nieprawidłowości w schronisku w Bytomiu, a następnie w okrytym złą sławą ośrodku „Happy Dog” w Sobolewie. Właściciel tamtejszej placówki, Marian D., usłyszał zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami, choć sprawa nie doczekała się jeszcze prawomocnego rozstrzygnięcia. Ostatecznie działania interwencyjne doprowadziły do zamknięcia ośrodka.
Doda wyczerpana psychicznie. „Chyba to jest ten moment”
W najnowszym nagraniu artystka otwarcie mówi jednak o wyczerpaniu i konieczności skupienia się na sobie. Nie ukrywa, że skala problemu i towarzyszące jej emocje okazały się przytłaczające.
„Dzisiaj spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Sytuacje związane z patoschroniskami, z wszystkimi informacjami i obrazami, jakie mnie uderzyły przez ostatnie dni, bardzo mnie psychicznie poturbowały i najnormalniej w świecie nie daje sobie już z tym rady. Jak wiecie, mam nerwicę lękową nabytą przez show-biznes, która uaktywnia mi się w wyniku permanentnego stresu — chyba to jest ten moment”.
Doda przyznała, że przez ostatnie tygodnie całkowicie podporządkowała swoje życie walce o zwierzęta. „Moi najbliżsi, kiedy rzuciłam wszystko — od trzech tygodni nie istnieje moja praca, życie zawodowe, zapytali się, gdzie będzie limit, kiedy powiem sobie dość. Obiecałam sobie wtedy, że jak zamknę, chociaż dwa patoschroniska — i udało się”.
Hejt i emocje. „Nie mogę dalej w tym zostać”
Artystka nie ukrywa, że dodatkowym obciążeniem stał się hejt wymierzony w osoby zaangażowane w pomoc zwierzętom. Jak mówi, emocje zaczęły brać górę.
„To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia, jestem zbyt emocjonalna. Dlatego ja się nie nadaję do polityki, bo ja bym każdemu po mordzie dała. Ja się trzęsę. Dlatego nie mogę dalej w tym zostać, bo mnie to spala od środka i zrobiłam wszystko, co umiałam. Oddałam całe swoje serce, ruszyłam kamień milowy i niech to idzie teraz lawiną, ale nie chcę dalej wgłębiać się, bo dostrzeganie coraz gorszych rzeczy doprowadzi mnie do katastrofy”.
W opisie nagrania Doda dodała jednoznaczny apel: „TERAZ WASZA KOLEJ — Do dzieła, ja muszę powiedzieć STOP, ale zostaje na warcie i wspieram tych, co mnie potrzebują”. Słowa artystki nie oznaczają całkowitego wycofania się z działań na rzecz zwierząt. Doda podkreśla, że każdy ma realny wpływ na ich dobrostan i zachęca do dalszego wspierania fundacji oraz inicjatyw pomocowych. Jeszcze 25 stycznia, w dniu publikacji posta, pojawiła się w schronisku „Zielone Pole”, gdzie pomagała w ocieplaniu bud i dostarczała niezbędne rzeczy.
Czytaj też:
Awantura po „Światełku do Nieba”. Finał WOŚP rozpalił internetCzytaj też:
„Że komuś w mordę dałam?”. Doda wściekła po atakach w sieci
