Fałszowali, a widzowie płakali. Kulisy filmu, który pokochał cały świat

Fałszowali, a widzowie płakali. Kulisy filmu, który pokochał cały świat

Meryl Streep w filmie „Mamma Mia!”
Meryl Streep w filmie „Mamma Mia!” Źródło: Universal Pictures
Fałszujący aktorzy, improwizowana nagość na planie i miliony widzów płaczących ze szczęścia. Jak to się mogło udać?

Pierce Brosnan przyznał, że zgłosił się na plan, wiedząc tylko tyle, że czeka go Grecja i Meryl Streep. Cher odrzuciła propozycję, a Stellan Skarsgård zaskoczył ekipę nagością pod kuchennym fartuchem. Mimo to kultowy obraz „Mamma Mia!” z 2008 roku stał się jednym z najbardziej lubianych musicali w historii kina. Dziś możemy go sobie przypomnieć. Emisja wieczorem na małym ekranie!

Grecka wyspa, ABBA i trójka kandydatów na ojca

Wszystko zaczęło się od broadwayowskiego spektaklu, który Judy Craymer – późniejsza producentka filmu – budowała przez lata wokół katalogu piosenek szwedzkiego kwartetu. Gdy w 2008 roku brytyjsko-amerykańska ekipa pod wodzą reżyserki Phyllidy Lloyd zabrała się za przeniesienie go na ekran, miała do dyspozycji budżet 52 ml dolarów i obsadę, której pozazdrościłby niejeden film o ambicjach oscarowych.

Historia jest prosta jak refren szlagieru: Sophie (Amanda Seyfried) stoi u progu ślubu i pragnie wiedzieć, kto jest jej ojcem. W tajemnicy przed matką, Donną (Meryl Streep), zaprasza na grecką wyspę trzech jej dawnych kochanków – Sama (Pierce Brosnan), Harry’ego (Colin Firth) i Billa (Stellan Skarsgård). To, co dzieje się przez kolejne kilkadziesiąt minut, jest eksplozją piosenek ABBA, śródziemnomorskiego słońca i radosnego chaosu.

Zdjęcia kręcono od sierpnia do września 2007 roku głównie na greckiej wyspie Skopelos, która użyczyła plenerom aż 70 proc. wszystkich scen. Ekipa pojawiła się też na Skiathos, Thassos i w miejscowości Damouchari. Na potrzeby produkcji wybudowano specjalne molo i drogę dojazdową do jednej z zatok – część tych obiektów pozostała w miejscu po zakończeniu zdjęć, stając się atrakcją turystyczną.

One mogły zagrać Donnę – historia castingu

Rola Donny Sheridan przyciągnęła kilka wielkich nazwisk Hollywood. O tę samą postać zabiegały Michelle Pfeiffer, Kim Basinger i Olivia Newton-John – ostatecznie jednak przypadła Meryl Streep, która udowodniła, że potrafi prowadzić widza za sobą zarówno przez dramatyczne sceny, jak i przez rozśpiewany taniec w kombinezonie na krawędzi klifu. Cher z kolei miała zagrać Tanyę – rolę, która ostatecznie trafiła do Christine Baranski – lecz artystka odmówiła ze względu na trasę koncertową.

W kolejce do udziału w projekcie nie zabrakło też niespodziewanych decyzji. Gdy kilka lat później powstawał sequel „Mamma Mia! Here We Go Again” (2018), Cher wróciła do rozmów – tym razem w zupełnie innej roli. Sama artystka opowiadała potem z rozbrajającą szczerością: „Agent odłożył słuchawkę, zanim powiedziałam ’nie’ – zostałam babcią Sophie. Ale ’Fernando’ z drugiej części wyszło super, choć nie planowałam śpiewać z Meryl”.

Fałszywe nuty, które skradły serca

Nowe aranżacje przebojów ABBA nagrywano w sztokholmskim studiu należącym do Benny’ego Anderssona, jednego z członków zespołu, który razem z Björnem Ulvaeusem pełnił funkcję producenta wykonawczego. Obaj zjawili się zresztą na ekranie – Andersson w krótkiej roli pianisty podczas sceny „Dancing Queen”, Ulvaeus zaś jako grecki bóg dzierżący lirę.

Muzyczne przygotowania obsady były… rozmaite. Brosnan przyznał otwarcie, że na plan trafił bez żadnej wiedzy o musicalu: „Wiedziałem tylko, że Grecja i Meryl Streep – to wystarczyło”. O wspólnym duecie „SOS” ze Streep mówił z rozbrajającym podziwem: „Meryl była jak huragan, ja próbowałem nadążyć – to było wyzwanie, ale magia”.

Sama Streep podchodziła do sprawy z charakterystycznym dla siebie dystansem i humorem. Wspominając próby z Brosnanem i Firthem, mówiła: „Pierce i Colin nie są śpiewakami, ale ich fałsze dodają uroku – śmiech na planie był lepszy niż perfekcja”. Podkreślała też, że ekipa celowo nie szlifowała wykonań w nieskończoność: „Nie ćwiczyliśmy godzinami, ufaliśmy energii piosenek jak ’Dancing Queen’”.

Colin Firth i Stellan Skarsgård podchodzili do sprawy z podobnym spokojem. Firth żartował w wywiadach: „Ja i Stellan – bankier i pisarz – uczyliśmy się śpiewać w studiu w Sztokholmie z ABBĄ. Nasze wersje ’Does Your Mother Know’ to czysta improwizacja, fałszowaliśmy radośnie”.

Niespodzianka pod fartuchem

Amanda Seyfried wspominała z kolei sceny z Dominicem Cooperem z nieukrywanym rozbawieniem. „Śpiewaliśmy to spontanicznie pod wodą – falowanie i śmiech wyszły naturalnie, cytat ’Lay all your love on me’ stał się naszym żartem na planie” – opowiadała.

Prawdziwą legendą planu stała się jednak scena z udziałem Stellana Skarsgårda. Aktor, grający pisarza-żeglarza Billa, pojawił się na łodzi w fartuchu kuchennym, pod którym był absolutnie goły. Reżyserka Phyllida Lloyd, jak sama przyznawała, śmiała się do łez. Anegdota szybko obiegła plan zdjęciowy i stała się jedną z ulubionych historii całej ekipy.

600 milionów powodów do tańca

Światowa premiera „Mamma Mia!” odbyła się 30 czerwca 2008 roku w Londynie. W Polsce film wszedł do kin 29 sierpnia tego samego roku. Produkcja kosztowała 52 miliony dolarów i zarobiła ponad 600 mln na całym świecie – wynik, który przeszedł najśmielsze oczekiwania i dał zielone światło sequelowi „Mamma Mia! Here We Go Again” z 2018 roku.

Obok już wymienionych aktorów w obsadzie znaleźli się również Julie Walters jako przyjaciółka Donny Rosie i Christine Baranski w roli nieznośnie zjadliwej Tanyi. Za choreografię odpowiadał Anthony Van Laast, a „Mamma Mia!” była jednocześnie pełnometrażowym debiutem fabularnym Phyllidy Lloyd, reżyserki, która wcześniej znana była przede wszystkim z teatru.

Kilkanaście lat po premierze film nie stracił nic ze swojego uroku. To jeden z tych musicalowych fenomenów, których sukcesu nie da się do końca wytłumaczyć w żaden sposób. Poza może jednym: kiedy do greckiej wyspy i gromady gwiazd doda się przeboje, które nagrała ABBA, wychodzi coś wyjątkowego.

Film „Mamma Mia!” będzie można zobaczyć w niedzielę, 8 marca o godz. 20:35 na antenie CANAL+ 1.

Czytaj też:
Nie żyje gwiazdor „Misia” i „Czterdziestolatka”. Świat filmu opłakuje legendę
Czytaj też:
To on zagra papieża Jana Pawła II. Nie z takich ról go kojarzymy

Źródło: WPROST.pl