Znikające dzieci i pomalowany chłopiec. Największe wpadki w historii seriali

Znikające dzieci i pomalowany chłopiec. Największe wpadki w historii seriali

„Stranger Things”, sezon 5., część 2
„Stranger Things”, sezon 5., część 2 Źródło: Netflix
Współczesne rekwizyty w średniowieczu, dziecko z pomalowaną skórą i byki, ktorych nie zrobiłby przedszkolak. Twórcy seriali niejedną wpadkę mają na sumieniu.

Kubek kawy w Westeros, kable przy umierającym rycerzu, a w polskim serialu dziecko ze zmienionym kolorem skóry. Twórcy najbardziej uznanych produkcji potrafią popełniać błędy, które wprawiają widzów w osłupienie. Spostrzegawczy fani wyłapują je z niezawodną precyzją i nigdy nie zapominają.

Polskie seriale niejedną wpadkę zaliczyły. Dziwna ciąża i jeszcze dziwniejsze dziecko

Rodzimi twórcy nie pozostają w tyle za zachodnimi kolegami po fachu. Szczególnie popularny serial „M jak miłość” od lat dostarcza materiału do dyskusji. Zagorzałych widzów zbulwersował przebieg ciąży Patrycji (Alżbeta Lenska) — jej brzuszek przez długie tygodnie pozostawał niepokojąco mały, podczas gdy Aneta (Ilona Janyst), wedle scenariusza będąca w ciąży znacznie krócej, mogła pochwalić się o wiele bardziej zaawansowanym stanem błogosławionym. Innym razem na wiele miesięcy z ekranu zniknęła najstarsza córka Zduńskich, Lenka. Jej rodzice, Kinga (Katarzyna Cichopek) i Paweł (Marcin Mroczek), nie sprawiali wrażenia, jakoby cokolwiek ich niepokoiło w fakcie, że pociecha od miesięcy przebywa w nieokreślonym „sanatorium". Scenarzyści ostatecznie spostrzegli błąd i Lenka wróciła do fabuły, choć w tej roli wystąpiła już nowa aktorka.

„Złotopolscy” w 548. odcinku posunęli się do rozwiązania, które przeszło do historii rodzimej telewizji. Twórcy przez długi czas nie mogli obsadzić roli chłopca o ciemniejszej karnacji. Problem rozwiązali charakteryzatorzy, którzy pomalowali kilkulatka ciemną farbą. Efekt — jak można się domyślić — pozostawiał wiele do życzenia.

Zmiana płci w Leśnej Górze i nalewanie z próżnego. Takie cuda tylko w polskich serialach

Kultowy serial Stanisława Barei do dziś uchodzi za szczyt polskiej komedii telewizyjnej — tym bardziej zaskakuje, że kryje w sobie błąd, który przez lata umykał nawet oddanym widzom. Anioł zawiesił tablicę z napisem „Alternatywy 4” już w drugim odcinku, choć nazwę i numer bloku wybrano dopiero na posiedzeniu rady miejskiej, przedstawionym w odcinku trzecim. Mała nieścisłość, ale dotkliwa, zwłaszcza gdy odkryje się ją po raz trzydziesty piąty, oglądając serial po raz kolejny.

Jedną z najbardziej spektakularnych wpadek polskiej telewizji zaserwował serial „Na dobre i na złe". Rafał Konica (Robert Koszucki) i Marta (Katarzyna Bujakiewicz) doczekali się trójki dzieci: bliźniąt Jasia i Małgosi, a następnie córki ochrzczonej imieniem Jagoda. Po kilku latach okazało się jednak, że małżeństwo ma dwóch synów. Córka Małgosia wprawdzie zginęła wcześniej w wypadku, ale to nie wyjaśniało całkowicie pogmatwanych losów serialowej rodziny. Zmiana płci dziecka bez żadnego wyjaśnienia to wyczyn, któremu trudno odmówić pewnej zuchwałości.

„Rodzinka.pl" zaliczyła błąd, który trudno uznać za drobiazg. Marek (Jacek Braciak), przyjaciel głównego bohatera Ludwika (Tomasz Karolak), odwiedził kiedyś rodzinę Boskich z własną córeczką. W późniejszych odcinkach był już jednak przedstawiany jako stary kawaler mieszkający z matką. Pytanie, kim była tajemnicza dziewczynka, pozostało bez odpowiedzi.

Twórcy „Klanu” z kolei kilkakrotnie serwowali widzom sceny z pogranicza surrealizmu: bohater myjący ręce przy niedziałającym kranie czy postać grana przez Małgorzatę Ostrowską-Królikowską nalewająca herbatę z pustego dzbanka. Podobne numery zdarzały się w „M jak miłość”, gdzie bohaterowie zasiadali do śniadania przy talerzach z niczym.

„Ojciec Mateusz” rządzi w Sandomierzu. Królestwie zbrodni

Serialowy ksiądz detektyw (Artur Żmijewski) musi mieć wyjątkową łaskę bożą i to nie tylko w kwestii rozwiązywania zagadek kryminalnych. Żona Nocula (Michał Piela) zmieniła imię z Haliny na Basię pomiędzy odcinkami, najwidoczniej dla własnej wygody. Babcia Lucyna (Aleksandra Górska) zaś przybyła na plebanię z zaawansowaną demencją, gubiła imiona, miejsca, była zupełnie zdezorientowana. Po pewnym czasie pod opieką ojca Mateusza choroba ustąpiła bez śladu.

Co jednak najbardziej przykuwa uwagę skrupulatnych fanów, to statystyki zbrodni w spokojnym z pozoru mieście nad Wisłą. W dotychczasowej historii serialu doszło do 502 przestępstw, w tym 140 morderstw, które pochłonęły łącznie 150 ofiar. Oznaczałoby to, że Sandomierz odpowiada za około 2 proc. wszystkich zabójstw popełnionych w Polsce w analogicznym okresie, a co pięćdziesiąta ofiara morderstwa w całym kraju to mieszkaniec tego uroczego grodu. Aż dziw, że jeszcze ktoś tam mieszka.

Człowiek w dżinsach w kosmosie. Zauważyliście?

Zachodnie produkcje też nie mają powodów do dumy. „Gra o tron” zapisała się w historii telewizji nie tylko epicką narracją, ale i równie epickimi wpadkami. Kubek kawy, który pojawił się w kadrze podczas 4. odcinka finałowego sezonu, stał się natychmiastowym memem internetu. Choć wbrew powszechnemu przekonaniu nie był to kubek Starbucksa, lecz z kawiarni Established Coffee w Belfaście. HBO sprytnie usunął kubek z materiału, ale widzowie pamiętają.

W tym samym serialu podczas sceny śmierci Stannisa Baratheona uważne oko mogło dostrzec przy nodze konającego kable i urządzenie łudząco przypominające ładowarkę. W „The Mandalorian” w tle jednej ze scen akcji przemknął natomiast członek ekipy w zwykłych dżinsach i koszulce — pieszczotliwie nazwany przez fanów „Dżinsowym Facetem”. Disney+ usunął go z odcinka, ku rozczarowaniu widzów, którzy zdążyli już polubić to nieoczekiwane wejście.

Anachronizmy, tatuaże i broń nie z tej epoki

„Stranger Things”, reklamowany jako sentymentalna podróż do lat 80., kilkakrotnie potknął się o własną nostalgię. W pierwszym odcinku czwartego sezonu na kamerze widać datę 22 marca — urodziny Willa, o których serial całkowicie zapomniał. W innej scenie wśród cukierków M&M's znalazł się czerwony egzemplarz, który w 1985 roku, kiedy toczy się akcja trzeciego sezonu, nie był jeszcze produkowany. Figurka Demogorgona, którą bawili się serialowi chłopcy w 1983 roku, trafiła do sprzedaży rok później.

„Narcos" Netflixa, osadzony w realiach lat 80., wyposażył swoich serialowych wojskowych w karabin szturmowy M4 — broń, której produkcja ruszyła dopiero w 1994 roku. Serial „Rzym” z kolei kazał Oktawii recytować werset z „Eneidy” Wergiliusza podczas uczty świętującej triumf Cezara. Drobny problem polega na tym, że poemat opublikowano w 19 r. p.n.e., ponad dwie dekady po śmierci Cezara w 44 r. p.n.e.

W „Orange is the New Black” tatuaż postaci Alex Vause miał własne życie. Rysunek na lewej łopatce zmieniał ustawienie z odcinka na odcinek: raz pionowo, innym razem przechylony w prawo. Charakteryzatorka najwyraźniej nie przywiązywała wagi do spójności.

Jak widać, żaden serial — niezależnie od budżetu, ekipy i liczby Emmych — nie jest wolny od błędów. Pytanie tylko, czy to wada, czy też nieodłączna część magii telewizji, która sprawia, że widzowie oglądają jeszcze raz, tym razem z lupą.

Czytaj też:
Wraca jeden z najmocniejszych polskich seriali! Pisał o nim nawet „The New York Times”
Czytaj też:
„Splot” na Netflix – oglądać czy nie oglądać? W Polsce jest w topce

Źródło: WPROST.pl