Piosenka sprzed 200 lat dziś przyciąga tłumy turystów. Znasz ją od dziecka, ale czy znasz te miejsca?

Piosenka sprzed 200 lat dziś przyciąga tłumy turystów. Znasz ją od dziecka, ale czy znasz te miejsca?

Dodano: 
Pomnik Karolinki w Gogolinie
Pomnik Karolinki w Gogolinie Źródło: Archiwum prywatne / Sabina Kubica
Polska piosenka, która liczy sobie ponad 200 lat, dziś przyciąga turystów niczym hitowy serial. Sprawdziliśmy, czy jest po co tam jechać.

Zakład: ilu z was potrafi zanucić "Poszła Karolinka do Gogolina"? Wszyscy Polacy! Ilu zna słowa, a ilu w ogóle wiedziało, że Gogolin to prawdziwe miasto, a nie wymysł poety? No właśnie. Przez dekady ta prosta melodia była pieśnią, którą śpiewali dziadkowie przy stole albo dzieci na okolicznościowych akademiach ku czci. Tymczasem Gogolin postanowił zagrać va banque i uczynić z tej melodii jeden ze swoich największych atutów. Możecie się zdziwić, ale wychodzi mu to… śpiewająco!

Kim w ogóle była ta Karolinka z Gogolina?

„Poszła Karolinka do Gogolina” to śląska pieśń ludowa, znana już w XIX wieku; Juliusz Roger zapisał ją w swoim zbiorze pieśni z 1863 roku. Pieśń funkcjonowała w obiegu ludowym na długo przed jej spopularyzowaniem przez Zespół „Śląsk”. W XIX wieku była notowana w różnych wariantach, co pokazuje, że nie miała jednego „autora” w dzisiejszym sensie, tylko rozwijała się jako pieśń tradycyjna.

Historia bohaterki ma tyle wersji, co rodzin kłócących się o jej zakończenie przy wigilijnym stole. W najpopularniejszej z nich Karliczek — żonaty mężczyzna, co już na wstępie stawia go w niezbyt korzystnym świetle — zakochuje się w Karolince na gogolińskim targowisku i rusza za nią w ślad. Ona, nie będąc ani naiwna, ani szczególnie zainteresowana cudzym mężem, odchodzi. „A Karliczek za nią” — jak głosi refren, który przez stulecia stał się metaforą uporu i faceta, który nie zna słowa „nie”.

W wersji bardziej sielankowej bohaterowie ostatecznie się pobierają i żyją długo, a miejscowości, przez które przeszła Karolinka, dostają w prezencie od lokalnego hrabiego. Przesłanie piosenki można również odczytać jako opowieść o wolności wyboru, emocjach i konsekwencjach niespełnionej miłości. Dla Ślązaków stała się też symbolem tożsamości regionalnej — czymś, co łączy ludzi z ich miejscem pochodzenia.

„Poszła Karolinka do Gogolina” to symbol nad symbole

Miasto robi dziś z legendy użytek, jakiego mogłoby jej pozazdrościć niejedno miejsce w Polsce z bardziej oczywistą historią. Melodia pieśni jest hejnałem i rozbrzmiewa nie tylko od święta. Wizerunek Karolinki i Karlika zdobi herb gminy. Pomnik pary stoi w centrum i służy jako punkt zborny podczas miejskich imprez, prób pobicia rekordów we wspólnym śpiewaniu oraz okazjonalnego przebrania rzeźb w regionalne stroje. Zdarza się to wyjątkowo rzadko, nam udało się trafić do Gogolina i to z aparatem fotograficznym akurat w takim dniu. Co dwa lata odbywa się tu Opolskie Święto Pieśni Ludowej, impreza z kilkudziesięcioletnią tradycją, która przyciąga miłośników folkloru z całego kraju.

To dopiero początek. Właśnie powstaje Szlak Karolinki — trasa turystyczna wyznaczana przez miniaturowe figurki umieszczone w różnych punktach miasta i gminy. Każda przedstawia bohaterkę w innej roli: tu jako podróżniczkę, tam jako urzędniczkę. Do tego autorska gra, telefon w budce, przez który można „połączyć się z przeszłością” i posłuchać przygód Karolinki. Bez opłat, bez kolejki, bez nachalnego przewodnika. Nieźle jak na miasto, o którym większość Polaków wie tylko tyle, że rymuje się z bohaterką piosenki.

A co, jeśli nie śpiewasz? Gogolin to nie tylko Karolinka

Gmina Gogolin to nie tylko folklor. To też Śląsk, który nie boi się zaskoczyć. W Malni — kilka kilometrów dalej — stoi kościół dosłownie postawiony na kościele: nowoczesna bryła dolna dźwiga zabytkowy drewniany kościółek przeniesiony z innej miejscowości. Widok z drogi robi wrażenie podobne do optycznej iluzji — człowiek mruga oczami i sprawdza, czy dobrze widzi.

W Kamieniu Śląskim z kolei czeka barokowy Pałac Odrowążów — rezydencja z historią sięgającą XII wieku, w której można przenocować. Pokoje skrzypią odpowiednio, korytarze są labiryntowe, a grube mury trzymają chłód nawet w lipcu. Dla tych, którym to nie wystarcza, obok działa ośrodek oparty na kuracji Kneippa, gdzie wchodzi się boso do lodowatego basenu i wychodzi w wyraźnie lepszym nastroju. Potwierdzam: działania uboczne obejmują gęsią skórkę i nagły przypływ optymizmu.

Na deser — i tu Śląsk Opolski wyciąga asy z rękawa — są dwa obiekty niczym z innej planety: profesjonalne pole golfowe klasy mistrzowskiej wkomponowane w sosnowy las oraz Silesia Ring, tor wyścigowy, a dokładniej: tor doskonalenia jazdy o konfiguracji chwalonej przez zawodowych kierowców, który rozciąga się na terenie dawnego lotniska. Barokowy pałac, lodowata woda, wyścigi i golf — wszystko w promieniu kilkunastu kilometrów. Opolszczyzna. Kraina, za którą poszłaby dziś nie tylko Karolinka.

Warto wiedzieć: Gogolin leży ok. 30 km od Opola. Pałac Odrowążów w Kamieniu Śląskim oferuje noclegi. Karolinka Golf Park i Silesia Ring działają przez cały rok. Wstęp na pole golfowe (driving range) od 20 zł.

Czytaj też:
Gwiazda wprost o prezentach na Dzień Dziecka. „Można zwariować”
Czytaj też:
Nie tylko „Django”. Te kultowe westerny trzeba zaliczyć

Galeria:
Gogolin
Źródło: WPROST.pl