Dziś Krzysztof Cugowski kończy 76 lat, wciąż śpiewa i to jak. O mały włos jednak zamiast legendarnego wokalisty Polska miałaby kolejnego… prawnika. Na szczęście dla melomanów Cugowski zamienił studia na UMCS na scenę. To nie jedyna niespodziewana wolta w jego karierze. Ostatnią zrobił całkiem niedawno, tuż przed swoimi urodzinami.
Krzysztof Cugowski kończy 76 lat
Ukończył wcześniej Państwową Szkołę Muzyczną, interesował się boksem i kulturystyką, a jego charakter — silny, zdecydowany — doskonałe pasował do energii rodzącego się polskiego rocka.
W 1969 roku Cugowski współtworzył zespół, który z czasem przyjął nazwę Budka Suflera. Razem z Romualdem Lipką stworzył muzyczny fundament, na którym wyrosły pokolenia polskich fanów rocka. „Sen o dolinie”, „Cień wielkiej góry”, „Jest taki samotny dom”, „Twoje radio” to dźwiękowa biografia kilku dekad, kilku pokoleń Polaków.
Jego droga z Budką nie była jednak prosta. Artysta kilkukrotnie opuszczał zespół, realizując projekty solowe. Każdy powrót był wielkim wydarzeniem, na które fani czekali z niecierpliwością. Taka artystyczna niepokorność to znak rozpoznawczy Cugowskiego: nigdy nie szedł utartą ścieżką, tylko dlatego, że tak wypada.
Legendarny wokalista, ojciec artystów
Kiedy Cugowski mówi o sukcesie, często wspomina nie swoje albumy ani nagrody, lecz synów — Piotra i Wojciecha, którzy również osiągnęli znaczące sukcesy muzyczne. Projekt Cugowscy, łączący ojca z synami, stał się czymś wyjątkowym na polskiej scenie: dowodem, że talent i pasja potrafią przejść z pokolenia na pokolenie.
Na koncie ma 12 albumów studyjnych i 4 koncertowe. Płyta „Nic nie boli, tak jak życie” przekroczyła milion sprzedanych egzemplarzy. To wynik, o którym dziś wielu może jedynie pomarzyć. Po stronie sukcesów ma też Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski oraz Złoty Medal „Gloria Artis”.
Niespodzianka przed urodzinami. Miał już tego nigdy nie zaśpiewać
Kilka tygodni temu Krzysztof Cugowski zaskoczył wszystkich. 30 marca 2026 r. w Teatrze Wielkim — Operze Narodowej w Warszawie odbył się wyjątkowy koncert Krzysztofa Cugowskiego z Zespołem Mistrzów, będący częścią trasy zatytułowanej „Wiek to tylko liczba”. Po brawurowym wykonaniu kultowego przeboju „Cień wielkiej góry” na bis, gdy publiczność była już gotowa opuścić salę, gitarzyści zaczęli grać charakterystyczną melodię „Takiego tanga”. W tym momencie na scenie pojawił się Cugowski. Owacje były natychmiastowe i wyjątkowo gromkie.
To był pierwszy raz od 2014 roku — od pożegnalnej trasy Budki Suflera — kiedy artysta zaśpiewał ten utwór. Sam przyznał w rozmowie z Plejadą, że przez lata się od niego dystansował, choć doceniał jego klasę. „Z zagraniem Takiego tanga nie ma żadnego problemu. Problem jest w tym, czy jest nam to do czegoś potrzebne i czy pasuje do całości” — mówił. Widać tym razem pasowało.
Czytaj też:
Jest pierwszy zwiastun filmu o Violetcie Villas. Rozczuli was do łezCzytaj też:
Geniusz czy potwór? Co zrobić, gdy kochany artysta okazuje się złym człowiekiem
