Stephen King nie ukrywał rozczarowania ekranizacją swojej powieści, ale widzowie z czasem wydali zupełnie inny werdykt. „Lśnienie” Stanleya Kubricka, które początkowo nie zachwyciło ani krytyków, ani autora literackiego pierwowzoru, dziś uchodzi za klasykę horroru. Film z Jackiem Nicholsonem i Shelley Duvall znów przyciąga uwagę widzów. Tym razem znalazł się wśród najchętniej oglądanych tytułów na HBO Max w Stanach Zjednoczonych.
„Lśnienie” wraca na HBO Max. Stephen King miał poważne zastrzeżenia
Film Kubricka z 1980 roku jest dziś wymieniany wśród najwybitniejszych horrorów wszech czasów. Historia Jacka Torrance’a, jego żony Wendy i syna Danny’ego, rozgrywająca się w odizolowanym hotelu, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł kina grozy. W głównych rolach wystąpili Jack Nicholson i Shelley Duvall.
Choć z biegiem lat „Lśnienie” zyskało status arcydzieła, Stephen King od początku nie był przekonany do wizji reżysera. Pisarzowi nie odpowiadały między innymi sposób przedstawienia głównych bohaterów oraz brak emocjonalnego ciepła, które uważał za istotne dla swojej historii.
King w charakterystyczny sposób porównał film do „wielkiego, pięknego cadillaca bez silnika w środku”. Metafora dobrze oddaje jego stosunek do ekranizacji: doceniał jej stronę wizualną, ale uważał, że zabrakło w niej czegoś fundamentalnego. Krytyczne stanowisko autora nie przeszkodziło jednak produkcji zdobyć trwałego miejsca w historii kina.
„Lśnienie” nie od razu zostało uznane za arcydzieło
Dzisiejsza pozycja filmu może zaskakiwać, jeśli spojrzeć na jego pierwsze przyjęcie. Produkcja odniosła pewien sukces kasowy, ale jej wyniki nie wyróżniały się na tle innych horrorów z tamtego okresu. Nie pomogły jej również ówczesne recenzje.
Szczególnie osobliwym epizodem okazały się nominacje do pierwszej edycji Złotych Malin. Shelley Duvall znalazła się w gronie kandydatek do tytułu najgorszej aktorki, a Stanley Kubrick został wskazany jako kandydat do miana najgorszego reżysera. Z perspektywy kolejnych dekad te wyróżnienia wyglądają wyjątkowo nietrafnie.
Dziś „Lśnienie” jest analizowane, cytowane i regularnie przypominane jako jeden z najważniejszych filmów grozy. Jego obecność wśród najchętniej oglądanych tytułów HBO Max w USA pokazuje, że klasyczne horrory wciąż potrafią znaleźć publiczność. Nawet jeśli ich autorzy nie byli zachwyceni tym, co zobaczyli na ekranie.
Czytaj też:
HBO Max ma nowy filmowy HIT. Ma być jak kultowa „Gorączka” Czytaj też:
„Klimat miażdży”. Filmowy thriller z HBO Max to ukryta perełka serwisu
