Maja Ostaszewska znów wywołała dyskusję. Tym razem aktorka zabrała głos w sprawie dzików coraz częściej pojawiających się w polskich miastach. Jej zdaniem zwierzęta po prostu nauczyły się, że w lesie grozi im większe niebezpieczeństwo, ze strony polujących myśliwych. Internauci szybko podzielili się na tych, którzy przyznają jej rację, i tych, którzy wskazują na znacznie bardziej przyziemny powód: jedzenie. Przy okazji bezpardonowo zaatakowali aktorkę słowami, które ciężko przytoczyć.
Maja Ostaszewska o dzikach uciekających do miast
Maja Ostaszewska od lat angażuje się w kwestie dotyczące ochrony zwierząt i chętnie zabiera głos w sprawach społecznych. Tym razem w rozmowie z Onetem odniosła się do problemu dzików, które coraz częściej można spotkać na ulicach polskich miast. Aktorka przekonywała, że przyczyną tego zjawiska nie jest wyłącznie łatwy dostęp do pożywienia. Jej zdaniem dzikie zwierzęta nauczyły się również, że tereny miejskie mogą być dla nich bezpieczniejsze niż lasy, w których odbywają się polowania.
„[...] Dzik jest bardzo inteligentnym zwierzęciem. Na taką skalę, tak masowo są odstrzeliwane dziki w lasach, że te mądre zwierzęta zorientowały się, że jest większa szansa przeżyć w mieście. I mówią o tym naukowcy, którzy są znawcami dzikich zwierząt, ich zachowań. Naprawdę posłuchajmy ich i zastanówmy jak naprawdę zapobiegać tym wszystkim problemom, które oczywiście pojawiają się w chwili, kiedy rozwija się cywilizacja. Coraz większe tereny przyrody zasiedlamy i wszystko jest do rozwiązania, ale szukajmy prawdziwych przyczyn problemu” – przekonywała.
Internauci rzucili się na Ostaszewską
Wypowiedź Ostaszewskiej szybko zaczęła krążyć w sieci. Część komentujących zakwestionowała jej sposób tłumaczenia migracji dzików do miast. Wśród głosów krytycznych pojawiały się argumenty, że podstawowym powodem, dla którego zwierzęta zapuszczają się na tereny zurbanizowane, jest dostęp do pożywienia. Niezabezpieczone śmietniki, kompostowniki oraz pozostawiane na trawnikach resztki jedzenia mogą być dla dzików wyjątkowo atrakcyjnym źródłem pokarmu. Problemem jest również celowe dokarmianie dzikich zwierząt przez mieszkańców.
Przy okazji podawali w wątpliwość nie tylko podstawową wiedzę aktorki, ale i jej... zdrowie psychiczne. Niektórych komentarzy nie wypada raczej przytaczać. Z „delikatniejszych”: „Brak słów na te brednie inteligencja!!!!”, „Jaki portal — taki ekspert Ostaszewska”, „W sumie dzik mądrzejszy od tej autorki”, przy okazji nawiązując do tego, że obrończyni zwierząt jednocześnie promuje wyroby z nich wytworzone: „Za pieniądze można wmówić wszystko, a ciemny lud to łyknie. A jak tam idzie reklamowanie skórzanych bucików i podobnych towarów?".
Dzik miejski potrafi się przystosować i znaleźć to, czego szuka. Jedzenie, ale i bezpieczne schronienie
Pomijając poziom i słownictwo niektórych komentarzy, czy aby na pewno wszyscy komentujący – i tabloidy, które błyskawicznie i równie ochoczo naskoczyły na Ostaszewską – mają odpowiednią wiedzę do takiej dyskusji? Sprowadzanie bowiem całego zjawiska wyłącznie do kwestii jedzenia niestety, ale również jest zbyt dużym uproszczeniem. Dziki wchodzące do miast są przykładem tzw. synurbizacji, czyli procesu przystosowywania się dzikich zwierząt do życia w środowisku miejskim.
Dowodem są chociażby badania przeprowadzone w 2012 roku w Barcelonie, czy też opublikowana w 2017 roku analiza dotycząca adaptacji dzików do środowiska miejskiego w Berlinie. Wyniki ujawniają, że znaczenie ma nie tylko dostęp do pożywienia, ale również zmieniające się otoczenie. Rozrastające się przedmieścia i infrastruktura przecinają dotychczasowe kompleksy leśne, tworząc mozaikę lasów, pól, terenów zielonych i zabudowy. Zwierzęta uczą się funkcjonować w takim środowisku i korzystać z dostępnych zasobów.
Istotną rolę odgrywa również bezpieczeństwo. Tak, dzik jest mądry i się uczy. Między innymi tego, że w miastach jest zdecydowanie mniej polowań, niż w lasach. W miastach obowiązują ograniczenia dotyczące używania broni palnej, co sprawia, że tereny zurbanizowane mogą stanowić dla dzików swoiste refugia, czyli miejsca, w których presja związana z polowaniami jest mniejsza.
Czy w tym kontekście słowa Mai Ostaszewskiej są tak kosmicznie oderwane od rzeczywistości, jak sugerują niektóre komentarze?
Czytaj też:
Zwiastun „Rancza” wywołał burzę. „Czy to cioci AI slop?” Czytaj też:
Widowisko z Bradem Pittem wpadło na Netflix! A wraz z nim serialowy kryminał z oceną 8/10
