Ikony PRL-u, które przegrały życie. Te historie wciąż mrożą krew w żyłach

Ikony PRL-u, które przegrały życie. Te historie wciąż mrożą krew w żyłach

Gwiazdy, które spotkał tragiczny koniec
Gwiazdy, które spotkał tragiczny koniec Źródło: WPROST.pl / FORUM / archiwum Filmu
W smutnych czasach PRL-u gwiazdy kina i estrady rozświetlały nam życie swoim blaskiem. Same skończyły tragicznie.

Gdy myślimy o gwiazdach PRL-u, przed oczami stają nam kolorowe ponad codzienność festiwale w Opolu, kultowe role filmowe i nazwiska, które na stałe zapisały się w historii polskiej kultury. Za kulisami tego świata często kryły się jednak dramaty, o których rzadko mówiono głośno.

Bożyszcza PRL-u i ich tragiczny koniec

W PRL-u wystarczyło jedno niefortunne zdanie, by podpaść władzy, a to już oznaczało błyskawiczny i często bolesny koniec kariery. Ikony tamtych czasów do tragedii doprowadzała też często toksyczna miłość, straszliwy nałóg, w który wpadały, nie mogąc poradzić sobie z blaskami i cieniami sławy, albo po prostu z szaro-burą codziennością, tak daleką od tej ekranowej. Królowa polskiej estrady, której piosenki do dziś zna chyba każdy, zginęła w głośnej katastrofie.

Aktor, sypiący na ekranie dowcipami jak z rękawa, zapijał smutek i samotność. Ciężaru sławy nie udźwignęła seks bomba kina, przez nieodwzajemnioną miłość i romans zginął jeden z najwybitniejszych polskich wokalistów. Oto historie gwiazd PRL-u, dla których los okazał się wyjątkowo okrutny.

Gwiazdy PRL-u, które spotkał tragiczny koniec

Anna Jantar. Gwiazda, której lot zakończył się tragedią

Anna Jantar była jedną z największych ikon polskiej estrady. Jej piosenki takie jak m.in.: „Tyle słońca w całym mieście”, „Nic nie może wiecznie trwać”, „Staruszek świat”, „Najtrudniejszy pierwszy krok”, „Za każdy uśmiech” do dziś nucą kolejne pokolenia. W 1980 roku wracała z trasy koncertowej w USA, pełna planów i energii. Samolot, którym leciała, „Mikołaj Kopernik” lecący z lotniska JFK w Nowym Jorku do Warszawy, rozbił się podczas podejścia do lądowania na Okęciu.
Artystka miała zaledwie 29 lat. Osierociła córkę Natalię. Jej śmierć wstrząsnęła całą Polską i na zawsze stała się jednym z najboleśniejszych momentów w historii polskiej kultury.

Maria Probosz. Seksbomba lat 80., która zapłaciła najwyższą cenę

Gdy dostała się do łódzkiej Filmówki, wszystko wskazywało na to, że spełnia swoje największe marzenie. Kariera ruszyła błyskawicznie, a ona sama została najmłodszą członkinią Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Szybko przypięto jej łatkę „seksbomby lat 80.”. W 1989 roku jej życie prywatne zaczęło się rozpadać. Związek z Czesławem Nogackim, znanym w środowisku z przemocy i uzależnień, okazał się koszmarem. „Bił mnie po twarzy tak mocno, że w ogóle przestałam ją mieć” — mówiła po latach. Alkohol stał się dla niej ucieczką, ale kariery nie dało się już odbudować. Zmarła w 2010 roku.

Andrzej Zaucha. Zginął, bo ktoś nie potrafił pogodzić się z odrzuceniem

Andrzej Zaucha był jednym z najwybitniejszych wokalistów swojej epoki. Jego przeboje do dziś są symbolem złotej ery polskiej muzyki. Po śmierci żony Elżbiety długo nie wierzył, że jeszcze może spotkać miłość. Wszystko zmieniło się, gdy poznał Zuzannę Leśniak.
Ich uczucie od początku było zagrożone. Aktorka była żoną chorobliwie zazdrosnego reżysera Yves’a Goulais, który groził polskiemu piosenkarzowi śmiercią. 10 października 1991 roku, kiedy Leśniak i Zaucha wychodzili z krakowskiego Teatru STU, doszło do tragedii. Zaucha zginął na miejscu, ona zmarła w szpitalu.

Teresa Iżewska. Jedno zdanie wystarczyło, by PRL ją zniszczył

Międzynarodowe uznanie przyniosła Teresie Iżewskiej rola Stokrotki w „Kanale” Andrzeja Wajdy. Cannes stało przed nią otworem, zachodnia prasa była zachwycona młodą aktorką z Polski. Podczas jednego z wywiadów zapytano ją o zarobki aktorów w PRL-u. Odpowiedziała szczerze, że są marne. To wystarczyło, by narazić się władzom. Choć propozycje napływały, Iżewska nie dostawała paszportu, a polscy twórcy bali się ją angażować. Z czasem zaczęła uciekać w alkohol. Odebrała sobie życie w wieku 49 lat.

Bogumił Kobiela. Tragiczny kres wielkiego talentu

„Mógł zagrać właściwie wszystko” — mówił o nim Andrzej Wajda. Bogumił Kobiela był jednym z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia, niezapomnianym bohaterem „Zezowatego szczęścia”. 2 lipca 1969 roku jego samochód zderzył się czołowo z autobusem. Początkowo nic nie zapowiadało tragedii, aktor nawet żartował z personelem medycznym. Wewnętrzne obrażenia okazały się jednak śmiertelne. Zmarł w wieku zaledwie 38 lat.

Zofia Marcinkowska. Dramat miłości i tragiczna pomyłka

Zofia Marcinkowska była jedną z najbardziej obiecujących aktorek młodego pokolenia, której uwielbienie widzów przyniosła rola w filmie „Nikt nie woła". Jej związek ze Zbigniewem Wójcikiem okazał się jednak toksyczny. 8 lipca 1963 roku doszło do tragedii. Marcinkowska była przekonana, że zabiła partnera. Odkręciła gaz. Sekcja wykazała później, że oboje zmarli w wyniku zaczadzenia, a upadek Wójcika podczas małżeńskiej kłótni nie był śmiertelny. Aktorka miała 23 lata.

Zdzisław Maklakiewicz w 1968 roku w filmie „Przygoda z piosenką”

Zdzisław Maklakiewicz, niezapomniany aktor „Rejsu”, zmagał się z cieniami sławy, alkoholizmem i samotnością. 9 października 1977 roku zmarł w szpitalu po tym, jak kilka dni wcześniej został uderzony pałką podczas interwencji milicji przed klubem „Kamieniołomy”. Miał 50 lat.
Czytaj też:
Powstał sequel „Opowieści podręcznej”. Mamy kadry i datę premiery „Testamentów”
Czytaj też:
„Ja jestem kobieta pracująca”. Legenda, która żadnej roli się nie bała

Źródło: WPROST.pl / Onet, NAC