„Ja jestem kobieta pracująca”. Legenda, która żadnej roli się nie bała

„Ja jestem kobieta pracująca”. Legenda, która żadnej roli się nie bała

Irena Kwiatkowska jako Kobieta Pracująca w „Czterdziestolatku” w 1974 roku
Irena Kwiatkowska jako Kobieta Pracująca w „Czterdziestolatku” w 1974 roku Źródło: Zespół Filmowy X
Nie była gwiazdą w klasycznym znaczeniu tego słowa, a przyćmiła niejedną ikonę ekranu. Na zawsze niezapomniana, także z powodu niezwykłej osobowości.

Nie zabiegała o role, nie budowała legendy na skandalach ani ambicjach, a jednak na trwałe zapisała się w historii polskiej kultury jako symbol aktorskiej rzetelności, pracowitości i bezbłędnego wyczucia charakteru. Zanim stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej telewizji, była aktorką, która nie bała się żadnej roli – nawet wtedy, gdy przyszło jej zagrać Zagłobę, Papkina czy… milczącego świerszcza.

Od szkolnych jasełek do męskich ról

Irena Kwiatkowska, dla milionów widzów po prostu „kobieta pracująca”, w życiu prywatnym i zawodowym konsekwentnie realizowała jedną zasadę: robić swoje najlepiej, jak się da.

Urodzona 17 września 1912 roku w Warszawie Kwiatkowska bardzo wcześnie odkryła scenę. Debiutowała jako diabełek w szkolnych jasełkach, choć jak wspominała po latach, noc przed występem przepłakała, bo marzyła o roli aniołka. Już w szkole średniej na lekcjach języka polskiego wcielała się w męskie postacie z klasyki literatury: Kmicica, Zagłobę i Papkina. To wtedy zaczęła kształtować się jej aktorska specjalność – role charakterystyczne, wyraziste, oparte na precyzji i obserwacji.

Egzaminy do szkoły aktorskiej nie zapowiadały łatwej drogi. – Nie była piękna w sposób wymagany przez ówczesne kanony. Była pełna uroku, ale nie miała urody heroiny – mówił w 2017 roku Gabriel Michalik, autor książki „Kobieta pracująca. Rzecz o Irenie Kwiatkowskiej i jej czasach”. Decydująca okazała się przenikliwość Aleksandra Zelwerowicza, który dostrzegł w niej potencjał i przyjął ją do Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. Jednocześnie uczciwie zapowiedział, że jej droga będzie wymagała „pracy, pracy i jeszcze raz pracy”.

Także i ona sama podchodziła z dystansem do swojego wyglądu. Nawet kiedy już cieszyła się ogromną popularnością, wielokrotnie powtarzała, że na „wygląd” i formę trzeba sobie zapracować. W „Czterdziestolatku” jej bohaterka żartuje, że ma 32 lata, podczas gdy aktorka była o trzy dekady starsza, a mimo to utrzymywała świetną kondycję sceniczną.

Aktorka, która zawsze przychodziła przygotowana

Proroctwo Zelwerowicza spełniło się co do joty. Kwiatkowska ukończyła studia aktorskie w wieku 23 lat i szybko dała się poznać jako perfekcjonistka. – Nad każdą rolą, nawet epizodem, pracowała dalece bardziej skrupulatnie niż inni aktorzy. Na pierwszą próbę w teatrze przychodziła, znając na pamięć cały tekst – podkreślał Michalik. Tak została zapamiętana przez środowisko.

Do teatru przychodziła nawet półtorej godziny przed spektaklem, żeby mieć pewność, że jest idealnie przygotowana. Współpracownicy podkreślali, że była „potwornie wymagająca wobec siebie”. Wspominali też, że nie znosiła spóźnień i nieprzygotowania – zarówno u siebie, jak i u innych. Uchodziła za kogoś, kto stawia bardzo wysokie wymagania zawodowe. W kabaretach („Dudek”, „Kabaret Starszych Panów”) uchodziła za „żelazny punkt programu” – zawsze przygotowana, punktualna i gotowa do grania, co potwierdza opinię o niej jako o „tytanie pracy”.

Swego czasu opisywano nawet historię, według której nie pojechała nawet na pogrzeb własnego ojca, bo wybrała próbę w teatrze. Prawda, czy zmyślenie, fakt, że anegdota ta jest zwykle przytaczana jako przykład, jak skrajnie poważnie traktowała obowiązki zawodowe.

Wojna, kabaret i muza Gałczyńskiego

Jednym z jej pierwszych występów był „Świerszcz za kominem” według Dickensa w teatrze Cyrulik Warszawski. Przez cały spektakl grany przez nią świerszcz stał przy kominie i… milczał. Publiczność patrzyła jednak tylko na nią – tak sugestywna była jej obecność na scenie.

Do wybuchu wojny występowała w teatrach w Warszawie, Poznaniu i Katowicach. W 1944 roku była żołnierzem Armii Krajowej i brała udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie związała się z krakowskim kabaretem Siedem Kotów, a wkrótce została muzą Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. To dla niej pisał wiersze, piosenki i skecze, które na stałe weszły do kanonu polskiej literatury i kabaretu.

Od 1948 roku Kwiatkowska była związana z Warszawą i przez dwie dekady występowała w Teatrze Nowym. Równolegle robiła oszałamiającą karierę kabaretową – w Dudku, Szpaku i przede wszystkim Kabarecie Starszych Panów, gdzie publiczność uwielbiała ją za surrealistyczne monologi i precyzyjne interpretacje piosenek.

Kobieta pracująca, która skradła „Czterdziestolatka”

Choć zagrała ponad 100 ról teatralnych oraz ok. 20 filmowych i telewizyjnych, do tego niezliczone skecze kabaretowe, to właśnie epizody uczyniły z niej ikonę popkultury. W serialach Jerzego Gruzy – „Wojna domowa” i „Czterdziestolatek” – jej postacie zapadały w pamięć bardziej niż główni bohaterowie. Hasło „ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję” stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych cytatów w historii polskiej telewizji. Co znamienne, znają je także ci, którzy serialu nigdy nie oglądali.

Kwiatkowska pojawiała się także w filmach „Hallo Szpicbródka”, „Lata dwudzieste, lata trzydzieste”, „Dzięcioł”, „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka” oraz „40-latek, 20 lat później”.

Głos, który wychował pokolenia

Przez blisko 65 lat była związana z Polskim Radiem, gdzie została pierwszą etatową aktorką. Grała w słuchowiskach, nagrywała powieści w odcinkach, wiersze dla dzieci i dorosłych, była Plastusiem, Misiem i wdową Eufemią z Radiowego Teatrzyku Eterek. – Jej obecność w radiu była niezwykle istotna i rozpalająca wyobraźnię. W studiu była osobą niezwykle wymagającą – wspominał Andrzej Brzoska w rozmowach z PolskieRadio24.pl.

Za swoją pracę otrzymała m.in. Złoty i Diamentowy Mikrofon, Order Uśmiechu, Nagrodę Wielkiego Splendora oraz tytuł „aktorki komediowej stulecia” w plebiscycie „Złote Kaczki”. W 2009 roku została odznaczona Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Irena Kwiatkowska: Po prostu robiłam swoje

W jednej z rozmów z Marią Szabłowską Kwiatkowska przyznała, że nigdy nie marzyła o innych rolach ani nie żałowała, że nie grała heroin. – „Chciałam dobrze pracować. Tą zasadą kierowałam się całe moje życie zawodowe” – mówiła.

Zmarła 3 lutego 2011 roku w wieku 98 lat. Pozostała symbolem aktorstwa, w którym talent zawsze szedł w parze z pracowitością. Między innymi dlatego do dziś jest dla widzów kimś znacznie więcej niż serialową postacią. Jest wzorem zawodowej uczciwości i konsekwencji.

Czytaj też:
Szczepkowska połączyła Grenlandię i Nawrockiego. Tak nazwała prezydenta
Czytaj też:
Za kulisami filmów dla dorosłych. Ile zarabiają te gwiazdy?