Janusz Józefowicz to polski choreograf, aktor, scenarzysta i reżyser, a także dyrektor artystyczny Teatru „Studio Buffo”. Szanowany pomysłodawca kultowego musicalu „Metro” udzielił właśnie nowego wywiadu. 65-latek opowiedział o kulisach pracy teatralnej oraz swoim życiu prywatnym w podcaście „WojewódzkiKędzierski”.
Janusz Józefowicz o Michale Milowiczu
W poniedziałkowy wieczór 31 marca br. światło dzienne ujrzała rozmowa Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego z Januszem Józefowiczem. W trakcie owego wywiadu gwiazdor TVN-u poruszył m.in. temat Michała Milowicza, który swoją karierę zaczynał właśnie w Buffo. Gospodarz stwierdził, zwracając się do reżysera: „Michał Milowicz — uważam, że to jest nie do końca odkryty fenomen albo nie do końca właściwie poprowadzona kariera. Co nie pykło? Przecież on był u ciebie w zielonych rajstopach”.
W odpowiedzi Janusz Józefowicz odsłonił kulisy współpracy z Michałem Milowiczem. Wspomniał, że artysta był bardzo ambitny, a poza tym miał w sobie „to coś”, co przykuwało uwagę. – On bardzo chciał to robić. Widać, że to jest jego życie, więc trzeba było dla niego coś znaleźć. Nie nadawał się do tancerzy, nie za bardzo śpiewał... Jak robiliśmy ostateczne decyzje do spektakli i kładliśmy zdjęcia ludzi na stołach, to zrzucaliśmy zdjęcia na podłogę tych, którzy powinni odpaść. (...) Zdjęcie Michała lądowało parę razy na ziemi, ale zawsze je podnosiłem i mówiłem: „Zostawmy go” – twierdził, następnie opowiadając, jak się poznali.
– Wyhaczyliśmy go z Czajką na dyskotece. Podeszliśmy we dwóch, on spojrzał na nas podejrzliwie. Mówię: „Słuchaj, wpadnij jutro, robimy casting” – wspomniał Janusz Józefowicz ich pierwsze spotkanie z Milowiczem w latach 90. w nieistniejącym już klubie Park.
Wiadomo, że w 1995 roku Michał Milowicz zrobił furorę w spektaklu „Elvis” w reżyserii Józefowicza. A w jaki sposób aktor otrzymał tytułową rolę? – Miał fajną energię, ciekawy typ. Potem któregoś dnia przyszedł. Powiedział: „Janusz, zaśpiewam Elvisa Presleya”. Mówię: „Dawaj, pokaż”. Wszedł na scenę i zaśpiewał, mówię: „Robimy” i miał swój koncert. Był wspaniałym wyjątkiem potwierdzającym regułę, że ja się nie mylę – podsumował Janusz Józefowicz.
Czytaj też:
Znaleziono ciało gwiazdy „Kogla-mogla”. Jego śmierć owiana jest tajemnicąCzytaj też:
Zrezygnował z roli w hicie Stanisława Barei. Powód zaskakujeCzytaj też:
Odbił żonę innemu aktorowi, a potem został jego teściem. Wielki skandal obyczajowy PRL