Lekarz z zarzutami gwiazdą TVP? „Robił wyjątkowo obrzydliwe rzeczy”

Lekarz z zarzutami gwiazdą TVP? „Robił wyjątkowo obrzydliwe rzeczy”

Telewizja Polska
Telewizja Polska Źródło: Shutterstock / OleksSH
Postawiono mu zarzuty karne, obalono mit wojennego „bohatera”. TVP zaprosiła tak kontrowersyjną do programu dla gwiazd. Jak to możliwe?

Jeszcze kilka miesięcy temu Telewizja Polska zapewniała, że nie planuje żadnej współpracy z neurochirurgiem Łukaszem G. Dziś lekarz z zarzutami karnymi i dokładnie opisanymi przez dziennikarzy kłamstwami na temat swojej biografii błyszczy w teleturnieju TVP. Jak to możliwe?

„Bohater” z coraz ciemniejszą przeszłością

Przez lata Łukasz G. funkcjonował w polskich mediach jako uosobienie lekarskiego powołania i odwagi. „Cudotwórca”, „bohater”, „międzynarodowy konsultant”, „lekarz z misją” — takimi słowami opisywały go czołowe redakcje. Telewizja TVN lansowała go jako bohaterskiego polskiego neurochirurga operującego rannych żołnierzy w wojennych szpitalach Ukrainy. Współpracę z TVP rozpoczął w 2022 roku, prowadził program w TVP Nauka, a jako „wybitny neurochirurg” realizował serial „Tajemnice sal operacyjnych".

Medialna legenda zaczęła się sypać w grudniu 2024 roku, gdy Wirtualna Polska opublikowała śledczy tekst Szymona Jadczaka, Tetiany Kolesnychenko i Dariusza Farona zatytułowany „Między szpitalem a skandalem. Łukasz G. i mroczna strona celebryty w kitlu". Dziennikarze ustalili, że lekarz nigdy nie operował rannych żołnierzy w Ukrainie. Jego pobyt w tym kraju ograniczył się do kilkudziesięciominutowej wizyty — przywiózł sprzęt medyczny i odwiedził rannych. Na tym koniec.

Zarzuty karne. „Robił wyjątkowo obrzydliwe rzeczy”

Relacje Łukasza G. dotyczące jego ukraińskich „misji” były wewnętrznie sprzeczne. Raz twierdził, że wyjechał 24 lutego 2022 roku (w dniu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji, innym razem utrzymywał, że kilka tygodni później. W rozmowie z Wirtualną Polską mówił o jednym szpitalu, w TVN24 — o kilku. Dziennikarze uznali te rozbieżności za dowód na świadome kreowanie fałszywego wizerunku.

To jednak nie wszystko. Prokuratura Okręgowa potwierdziła, że Łukasz G. usłyszał dwa zarzuty karne. Szymon Jadczak w rozmowie z Wirtualnemedia.pl opisuje sprawę bez ogródek: „Ma zarzuty karne. Według prokuratury robił wyjątkowo obrzydliwe rzeczy. Włamał się do telefonu żony, wykradł dane i je upublicznił. W dodatku krzywdził najbliższe sobie kobiety. Od 2021 roku starał się o dziecko za pomocą metody in vitro z dwiema kobietami jednocześnie”.

TVP wiedziała i zamknęła drzwi. Potem je otworzyła

Po publikacji WP.pl Telewizja Polska zareagowała stanowczo. 6 czerwca 2025 roku zakończyła emisję serialu „Tajemnice sal operacyjnych” i jak wynika z relacji Jadczaka, wprost informowała go, że nie przewiduje powtórek wyemitowanych odcinków ani kontynuacji współpracy z lekarzem w żadnym ze swoich kanałów. Kierownik działu komunikacji korporacyjnej TVP Tomasz Wiaderek korespondował wówczas z dziennikarzem i według jego słów „był pod wrażeniem” dziennikarskich ustaleń.

Tym bardziej zaskakujący okazał się marzec 2026 roku.

Lekarz z zarzutami w programie dla gwiazd

Łukasz G. pojawił się na antenie TVP jako uczestnik teleturnieju „Omnibus — szybcy i mądrzy”, emitowanego od 3 marca, od wtorku do czwartku o 20:30. Program gromadzi osoby znane ze świata mediów, kultury i sportu. Lekarz prezentowany jest w nim jako „neurochirurg i osoba publiczna". Na rolce opublikowanej przez TVP na Facebooku sam mówi o sobie: „Jestem neurochirurgiem. Znalazłem się tutaj, to duże wyróżnienie. W czym czuję się mocny? Znam się na medycynie, wiem, jak działa mózg, lubię poszukiwanie świadomości, pasjonuję się żeglarstwem i lotnictwem”.

Szymon Jadczak nie kryje zdumienia. „Dziwię się, że coś, co przeszkadzało w lipcu 2025, nie przeszkadza teraz, bo nic się od tego czasu w procesie Łukasza G. nie zmieniło” – podają Wirtualnemedia.pl.

Biuro prasowe Telewizji Polskiej w odpowiedzi na pytania portalu poinformowało, że „Łukasz G. został zaproszony do programu jako lekarz — neurochirurg oraz osoba publiczna funkcjonująca w przestrzeni medialnej”. Stacja zaznaczyła również, iż „Telewizja Polska nie jest stroną prywatnych sporów ani medialnych publikacji dotyczących uczestników programów, a wobec tej osoby — według dostępnych informacji — nie zapadł prawomocny wyrok sądowy, który stanowiłby podstawę do wykluczenia jej z udziału w programie”.

Dla Jadczaka taka argumentacja jest trudna do zaakceptowania w świetle faktu, że jeszcze latem 2025 roku dokładnie ta sama wiedza o zarzutach i dziennikarskich ustaleniach wystarczyła TVP do zakończenia współpracy. Co się zmieniło przez te kilka miesięcy? Tego telewizja publiczna nie wyjaśniła.

Czytaj też:
Kryminały PRL, które do dziś trzymają w napięciu. Przeszły do historii
Czytaj też:
Błąd kosztował stację tysiące złotych. Jest wyrok dla TVP

Źródło: WPROST.pl / Wirtualne Media