Wpadka w „Teleexpressie”. Maciej Orłoś został zdjęty z anteny

Wpadka w „Teleexpressie”. Maciej Orłoś został zdjęty z anteny

Maciej Orłoś
Maciej Orłoś Źródło: TVP
Podczas emisji programu informacyjnego pojawiły się spore problemy. Maciej Orłoś zachował zimną krew.

W ostatnich tygodniach sytuacja w Telewizji Polskiej nieco się uspokoiła. Najważniejsze programy stacji wróciły do nadawania, a równocześnie pojawiło się sporo nowości. Poza tym wyhamowała również roszada pracowników, wśród których znalazł się m.in. Maciej Orłoś. Wiadomo, że dziennikarz powrócił po ośmiu latach do prowadzenia „Teleexpressu”. W jednym z ostatnich wydań musiał zmierzyć się jednak ze sporym problemem.

Maciej Orłoś o wpadce w „Teleexpressie”

Pierwszy „Teleexpress” z Maciejem Orłosiem w roli prowadzącego po wielu latach przerwy został wyemitowany 4 stycznia tego roku. Wydanie zostało wówczas pozytywnie ocenione zarówno przez widzów, jak i ekspertów. W ostatnich tygodniach jednak oglądalność formatu zaczęła spadać. Zapewne niektóre osoby dodatkowo zirytowały ostatnie kłopoty na wizji.

Otóż w niedzielę 31 marca „Teleexpress” rozpoczął się punktualnie o 17.00. Maciej Orłoś przywitał widzów i rozpoczął świąteczne wydanie. — W tym świątecznym czasie, będącym rzadką kumulacją zmiany czasu, śmigusa-dyngusa i prima aprilis cieszmy się piękną pogodą, bo już we wtorek pogoda przypomni sobie, że oprócz lata zapewnia nam też zimę. Więcej nic nie będę mówił na ten temat, bo po co sobie psuć humor? – powiedział.

Tuż po emisji pierwszego materiału wyszło na jaw, że za kulisami programu trwa walka z problemami technicznymi – widzowie nie słyszeli bowiem głosu lektora, który zwyczajowo zapowiadał zebrane w Wielkanoc materiały. Maciej Orłoś wówczas ponownie pojawił się na wizji i przeprosił za awarię, aż nagle zniknął z anteny. Gdy powrócił, przekazał krótki komunikat. – Chyba mamy jakieś problemy z dźwiękiem. Mam nadzieję, że one znikną już za chwilę – wyjaśnił.

Niestety, kiedy prowadzący myślał, że już wszystko jest w należytym porządku i rozpoczął opowiadanie o niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego, kłopoty techniczne pojawiły się kolejny raz. — Dostałem właśnie informację, że niestety pechowo w wydaniu świątecznym „Teleexpressu” jest awaria dźwięku, tak się czasami zdarza w telewizji. Mam nadzieję, że zaraz koledzy i koleżanki się z tym uporają. Czekam na kolejne informacje — tłumaczył. Wtedy znów pojawił się materiał bez dźwięku, po czym widzowie zobaczyli jedynie logo TVP. Po chwili program powrócił bez dalszych kłopotów, a Maciej Orłoś ponownie przywitał telewidzów.

– Jeśli chodzi o wczorajszą sytuację, to cóż – w programach telewizyjnych na żywo tak się czasem zdarza. W zachowaniu względnego spokoju pomaga doświadczenie. I zawsze podziwiam realizatorów, że potrafią się z awarią uporać – skomentował ową wpadkę Maciej Orłoś w rozmowie z „Faktem”.

Czytaj też:
Marek Sierocki o utracie pracy w „Teleexpressie”. „Nic nie może wiecznie trwać”
Czytaj też:
Maciej Orłoś ocenił Danutę Holecką. „Pogubiła się. Nie wie, co ze sobą zrobić”
Czytaj też:
Maciej Orłoś ostro reaguje na słowa byłego prezentera TVP. „Ciarki po plecach przechodzą”

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / Fakt