Na pokazie tego serialu partyjniacy się wściekli. „Kto na to pozwolił?”

Na pokazie tego serialu partyjniacy się wściekli. „Kto na to pozwolił?”

Dodano: 
„Alternatywy 4” (1983)
„Alternatywy 4” (1983) Źródło: YouTube / TVP Vod
Czterdzieści lat temu na antenie pojawił się serial, który miał być zwykłą opowiastką. Stał się kultowym obrazem codzienności PRL-u.

„Alternatywy 4” Stanisława Barei po raz pierwszy oficjalnie pokazano 30 września 1986 roku, choć niektóre źródła podają, nie wiedzieć czemu, że saga dziewięciu odcinków miała premierę 30 listopada. Co ciekawe, serial był gotowy już kilka lat wcześniej i przez długi czas czekał na swoją premierę.

Serial, który długo czekał na premierę zjednoczył Polaków

Pomysł na „Alternatywy 4” narodził się już w 1979 roku. Zdjęcia rozpoczęły się 9 grudnia 1981 roku, ale po wprowadzeniu stanu wojennego zostały przerwane. Ekipa wróciła na plan wiosną 1982 roku, a w 1983 roku produkcja była już gotowa. Mimo to widzowie musieli poczekać na oficjalną emisję aż do 1986 roku.

To właśnie ten kilkuletni poślizg jest jednym z najbardziej niezwykłych elementów historii serialu. Bareja stworzył opowieść, która miała być komedią o mieszkańcach jednego bloku, a w rzeczywistości stała się satyrą na rzeczywistość PRL-u.

Akcja serialu koncentruje się wokół mieszkańców fikcyjnego bloku przy ulicy Alternatywy 4. Budynek staje się miniaturą społeczeństwa. Pod jednym dachem spotykają się między innymi robotnik, lekarz, nauczycielka, artystka, naukowiec, prywatny przedsiębiorca, partyjny aparatczyk i opozycyjny profesor.

Najważniejszą postacią jest gospodarz domu Stanisław Anioł, którego zagrał Roman Wilhelmi. Anioł nie jest jednak jedynie nadgorliwym administratorem. Podsłuchuje lokatorów, kontroluje ich życie, organizuje zebrania i wykorzystuje zdobytą wiedzę do budowania własnej pozycji. Jego historia ma przy tym wyjątkowo gorzkie zakończenie: po kompromitacji nie znika z systemu, lecz awansuje na kierownika osiedla.

Bareja przemycał aluzje pod okiem cenzury

„Alternatywy 4” powstawały w rzeczywistości, w której żart z władzy mógł mieć bardzo konkretne konsekwencje. Cenzorzy domagali się zmian w scenach i dialogach odnoszących się między innymi do PZPR, propagandy sukcesu, służb specjalnych, systemu mieszkaniowego czy oficjalnej wersji historii. Bareja stosował więc zamienniki i ukryte aluzje, które dla cenzorów mogły wyglądać niewinnie, ale dla widzów były znacznie bardziej czytelne.

W serialu znalazły się odniesienia do Marca 1968 roku, protestów w Radomiu w 1976 roku, Sierpnia 1980 roku i realiów stanu wojennego.

Partyjniacy się wściekli. „Kto na to pozwolił?”

Historia serialu ma także własną legendę. Według relacji dotyczących pierwszej kolaudacji po projekcji jeden z partyjnych notabli miał krzyknąć: „Kto na to pozwolił?”. Jedna z kolaudacji miała trwać ponad dziewięć godzin, a później odbywały się kolejne pokazy, podczas których wskazywano sceny wymagające zmian.

Oficjalna premiera była więc odległa od momentu powstania produkcji. Co więcej, zanim serial trafił do telewizji, jego kopie miały już krążyć na kasetach VHS. Dzięki temu część widzów miała znać „Alternatywy 4” jeszcze przed oficjalną premierą.

Czytaj też:
Polacy kochają ten serial. Kultowy aktor wraca do gry w nowym sezonie
Czytaj też:
Kultowy hit lat 80. wraca po 40 latach! Gwiazdor potwierdza: Scenariusz jest już gotowy