Edyta Górniak popłakała się na wizji, opowiadając historię sprzed lat. „Poprosiłam o wsparcie anieli”

Edyta Górniak popłakała się na wizji, opowiadając historię sprzed lat. „Poprosiłam o wsparcie anieli”

Edyta Górniak
Edyta Górniak Źródło:Newspix.pl / Stanislaw Krzywy
Edyta Górniak w „Dzień Dobry TVN” opowiedziała historię, która rozegrała się za kulisami Eurowizji w 1994 roku. Artystka przyznała, że wydarzył się cud.

Pod koniec kwietnia minęło 30 lat od czasu, gdy Edyta Górniak reprezentowała Polskę podczas 39. Konkursu Piosenki Eurowizji w Dublinie. Artystka zaśpiewała piosenkę „To nie ja!” z płyty „Dotyk”.

Była pierwszą osobą, która reprezentowała nasz kraj na tej imprezie i do tej pory żadnemu artyście z Polski nie udało się uzyskać wyższych not. Górniak zajęła drugie miejsce w finale z wynikiem 166 punktów. Konkurs wygrali reprezentanci Irlandii, Paul Harrington i Charlie McGettigan, którzy za utwór „Rock ’n’ Roll Kids” otrzymali 226 punktów.

W sobotnim odcinku „Dzień Dobry TVN” Edyta Górniak powróciła do tych wyjątkowych chwil swojego życia i podkreśliła, że czuła wtedy wielki poziom odpowiedzialności.

Edyta Górniak opowiedziała historię z Eurowizji. Wcześniej tego nie ujawniała

Górniak opowiedziała też historię, której nigdy wcześniej nie ujawniła. – Muszę państwu powiedzieć, bo nie wiem, czy to kiedykolwiek mówiłam, ale przed samym wyjściem zamknęłam się w łazience. Powiedziałam, że nie wyjdę i Wiktor (Kubiak, menedżer artystki – red.) pukał do mnie. Mówił tylko: już trzeba iść, naprawdę trzeba iść. Używał różnych słów i tonów, czasem krzyknął. Myślałam, że po prostu nie wyjdę. Mówiłam do niego, że w ogóle nie mam głosu i nie dam rady. To jest za trudny utwór. W ogóle co ja zrobiłam? (...) Kiedy nadszedł ten moment, myślałam, że umieram – opowiedziała.

Ostatecznie, jak wiemy, Górniak zdecydowała się wystąpić, choć, jak mówi, tuż po zejściu ze sceny ponownie straciła głos. Artystka mówi, że był to swego rodzaju cud.

Poprosiłam o zaufanie, wsparcie anieli, żebym przez cały utwór nie utraciła głosu. Jak zeszłam, to już nie w ogóle miałam głosu, więc to był cud. To był jeden z największych cudów i dla mnie, i dla Polski – powiedziała.

Artystka wzruszyła się wspominając te chwile. – Pomyślałam szczerze: ale ona była dzielna. Te 30 lat uświadamia mi, że jednak jestem bardziej dzielna, niż myślałam i cieszę się, że przetrwałam w show biznesie – stwierdziła.

Czytaj też:
Maryla Rodowicz o „klęsce urodzaju”: Nie wiem co wybrać
Czytaj też:
TVP musi się wytłumaczyć ze skandalu po Eurowizji. Sąd podjął decyzję

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / Dzień Dobry TVN