Jennifer Runyon, aktorka znana widzom m.in. z kultowych „Pogromców duchów” oraz sitcomu „Charles in Charge”, nie żyje. Informację o jej śmierci przekazała rodzina, a wiadomość szybko obiegła Hollywood i fanów klasycznego kina.
Nie żyje Jennifer Runyon. Rodzina potwierdziła smutną wiadomość
Jennifer Runyon odeszła 6 marca 2026 roku po półrocznej walce z nowotworem. Informację o śmierci aktorki bliscy podali do publicznej wiadomości dwa dni później w poruszającym wpisie w mediach społecznościowych.
„W miniony piątek nasza ukochana Jennifer odeszła, to była długa i trudna droga, która zakończyła się wśród rodziny” — napisali. W dalszej części wpisu dodano: „Na zawsze pozostanie w naszej pamięci dzięki swojej miłości do życia oraz oddaniu rodzinie i przyjaciołom. Spoczywaj w pokoju, nasza Jenn”.
Przyczynę śmierci potwierdził także reprezentant aktorki w rozmowie z Fox News Digital. Wcześniejsze doniesienia nie precyzowały, z jaką chorobą zmagała się gwiazda.
Jennifer Runyon w „Pogromcach duchów”. Scena, którą pamiętają miliony
Runyon urodziła się 1 kwietnia 1960 r. w Chicago. Dorastała w rodzinie związanej z mediami i sztuką, jej ojciec Jim Runyon był radiowcem, a matka Jane Roberts aktorką. Bliskość świata rozrywki sprawiła, że bardzo wcześnie trafiła przed kamerę.
Na ekranie zadebiutowała w 1980 r. w horrorze „To All a Good Night”. Przełom w jej karierze przyniósł jednak rok 1984. Wtedy pojawiła się w komedii „Up the Creek”, a także w kultowych „Pogromcach duchów”.
W pamięci widzów zapisała się szczególnie scena, w której jako studentka bierze udział w paranormalnym eksperymencie prowadzonym przez Petera Venkmana, granego przez Billa Murraya. Ten moment filmu do dziś uchodzi za jeden z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów produkcji.
Popularność zyskała dzięki sitcomowi
Rok 1984 był dla aktorki wyjątkowy także z innego powodu. Właśnie wtedy Runyon dołączyła do obsady pierwszego sezonu sitcomu „Charles in Charge”, gdzie wcieliła się w postać Gwendolyn Pierce.
Jako dziewczyna głównego bohatera, granego przez Scotta Baio, szybko zdobyła sympatię widzów. Jej naturalność i ekranowa lekkość sprawiły, że publiczność zapamiętała ją jako jedną z najbardziej charakterystycznych postaci początkowych odcinków serialu.
Rodzina była dla niej najważniejsza
W 1991 r. Jennifer Runyon poślubiła Todda Cormana – trenera koszykówki i asystenta reżysera współpracującego z legendarnym Rogerem Cormanem. Para doczekała się dwojga dzieci: syna Wyatta oraz córki Bayley.
To właśnie córka aktorki opublikowała jeden z najbardziej poruszających wpisów po jej śmierci. „Wszystko, co we mnie najlepsze, pochodzi od ciebie. Oddałabym wszystko za jeszcze jeden wspólny dzień” — napisała Bayley Corman, która również wybrała karierę aktorską.
Pożegnanie z Hollywood
W 2014 r. Runyon zdecydowała się wycofać z życia publicznego. Skupiła się na pracy nauczycielki i życiu rodzinnym. W jednym z wywiadów określiła siebie jako „półemerytowaną aktorkę”, która po latach pracy przed kamerą chce poświęcić się edukacji.
Choć zniknęła z ekranów, pozostała ważną częścią popkultury lat 80. Dla wielu fanów była jedną z tych twarzy, które na zawsze kojarzą się z epoką kultowych komedii i seriali.
twitterCzytaj też:
„Taniec z Gwiazdami”. Odpadła nie ta, co powinna? Widzowie wściekliCzytaj też:
Magdalena Majtyka nie żyje. Na jaw wyszły nowe fakty
