Pawlikowski skomentował zawieszenie pracy nad swoim nowym filmem. „Jest w tym jakaś ironia”

Pawlikowski skomentował zawieszenie pracy nad swoim nowym filmem. „Jest w tym jakaś ironia”

Paweł Pawlikowski
Paweł Pawlikowski Źródło: Newspix.pl / Stanislaw Krzywy
Ze względu na strajki środowiska filmowego w Stanach Zjednoczonych, zawieszone zostały prace nad filmem „The Island” Pawła Pawlikowskiego. W rozmowie z „Wyborczą” reżyser skomentował całą sprawę.

Pod koniec maja w Hiszpanii ruszyć miały zdjęcia do filmu „Wyspa” (ang. „The Island”) Pawła Pawlikowskiego. Na miejscu byli już odtwórcy głównych ról – Joaquin Phoenix i Rooney Mara, gotowi, by rozpocząć prace. Zostali jednak odesłani do domu. Twórca „Zimnej wojny” i „Idy” miał otrzymać w związku ze swoim nowym projektem gwarancję największej niezależnej firmy w tej branży – Film Finances Inc. Ta odmówiła współpracy. Według Deadline produkcja szukała innych ubezpieczycieli – jednak bezskutecznie. FFI odmawia komentarzy w tej sprawie.

Firmy ubezpieczeniowe odmawiają współpracy przy nowych projektach w związku z tym, że istnieje realna groźba, że SAG-AFTRA (amerykański związek zawodowy reprezentujący około 160 tys. aktorów filmowych i telewizyjnych, dziennikarzy, artystów, piosenkarzy, influencerów czy modelek) rozpocznie 1 lipca strajk, idąc za przykładem 11 tys. członków Writers Guild of America (WGA) – amerykańskiej organizacji zrzeszającej scenarzystów. Co więcej, niewykluczone jest, że i Directors Guild of America (DGA), rozpocznie niebawem strajk, ponieważ pojawia się na ten temat coraz więcej medialnych przekazów.

Prace nad filmem Pawlikowskiego wstrzymane. Reżyser komentuje

Ironia losu jest taka, że związki wojować chcą z wielkimi studiami, a nie producentami niezależnymi, jednak, jak już wcześniej się spodziewano, właśnie strajki zaczynają uderzać w samych członków SAG-AFTRA, a Pawlikowski zdaje się być pierwszym reżyserem, którego film ucierpi na strajkach. Na ten sam wątek polski twórca zwrócił uwagę w rozmowie z „Wyborczą”.

– Jest w tym jakaś ironia, że zmagając się z hollywoodzkimi molochami związki zawodowe, które walczą o prawa i zarobki członków, niszczą przy okazji niezależne filmy, które nie są ich wrogiem – stwierdził. – Parę lat temu Netflix wydawał szaloną kasę na prestiżowe, artystyczne projekty, by udowodnić, że szefowie platformy myślą szeroko, kochają kino. Chodziło im o wielkie nazwiska, rodzaj "brandów": Campion, Iñárritu, Cuaron, Baumbach, Scorsese. Teraz już się opamiętali. Rynek się kurczy, prestiżowych filmów podstawowa publiczność serwisów VOD nie ogląda. Świat streamingu wraca do swoich algorytmów, a nam pozostał krajobraz po bitwie – ocenił.

Czytaj też:
Katarzyna Dowbor pominięta na gali rozdania Telekamer. Dziennikarka odpowiada
Czytaj też:
QUIZ. Prawda czy fałsz? Kategoria: Polskie seriale

Źródło: WPROST.pl