„Święta inaczej”. Recenzja antyświątecznej komedii bez prezentów i ręcznie lepionych uszek

„Święta inaczej”. Recenzja antyświątecznej komedii bez prezentów i ręcznie lepionych uszek

„Święta inaczej”
„Święta inaczej” Źródło: Monolith Films
„Święta inaczej” to idealny film dla osób, które nie przepadają za tym „magicznym czasem”. Produkcja przede wszystkim przypomina widzom, co jest w świętach najważniejsze, bo wcale nie chodzi o ręcznie robione uszka i góry prezentów. W kinach już od 25 listopada 2022 roku.

Główną osią w filmie Patricka Yoki jest wątek Ewy (Daria Widawska), 47-letniej bibliotekarki, która do Świąt Bożego Narodzenia przygotowuje się od kilku tygodni. Jej dom prezentuje się niemal jak z instagramowych kadrów. W każdym kącie rozstawione są świąteczne ozdoby, w kuchni własnoręcznie lepione uszka, a w powietrzu unosi się zapach domowych pierniczków.

Wszystko zmienia się kiedy Ewa z młodszym synem Dorianem (Oskar Wojciechowski) wybiera się do centrum handlowego, żeby odebrać ostatnie prezenty. Przypadkiem wpada na swojego męża (Paweł Koślik), który razem z kochanką (Maria Dejmek) jest w trakcie romantycznych zakupów. Jak można się domyślić, rodzinne święta są trudne do realizacji. Wyłamuje się z nich także Dorian, który wykorzystuje tę okazję do organizacji imprezy dla znajomych ze szkoły. Tym samym chce poprawić swoją pozycję w grupie, bowiem chłopiec nie jest zbyt lubiany. Ze wspólnych świąt rezygnuje także starsza latorośl Ewy. Emma (Wiktoria Gąsiewska) okłamuje matkę, że musi zostać w Londynie, gdzie teoretycznie mieszka od dwóch lat, ale to tylko jedno z wielu kłamstw, które funduje rodzicom.

„Święta inaczej” – bez prezentów, ale z najbliższymi

Idąc za radą Maryli Rodowicz, 47-latka postanawia wsiąść do pociągu byle jakiego i nie przejmować się zadowalaniem swojej rodziny. Jakby nieszczęść było mało, na dworcu w tajemniczej Kamiennej Górze zostaje okradziona. Wybawieniem okazuje się młody konduktor, który proponuje jej nocleg. Zanim jednak dojdzie między nimi do romantycznych uniesień, Wiktor (Karol Dziuba) ukazuje się jako wyjątkowy gbur. Sytuacji nie ratuje jego matka, która po przełamaniu lodów między jej synem i Ewą po prostu wyrzuca ją z ich wspólnego domu. Warto wspomnieć o dwóch uroczych córeczkach wybawiciela Ewy, które nie znają świątecznych tradycji. Wydaje się, że w tej kwestii nie mogły trafić na lepszą ekspertkę niż bibliotekarka.

Za ekspertką od świąt zaczynają tęsknić też jej dzieci. Emma i Dorian nie mogą liczyć na ojca, który ze swoją dziewczyną właśnie wyjeżdża na Malediwy. Pociechy Ewy zaczynają jej szukać na własną rękę, każde ze swoim wsparciem. Cała trójka spotyka się w Kamiennej Górze, gdzie wytykają sobie wszystkie błędy i wyrzucają z siebie wszystkie bolączki. To oczyszcza atmosferę, a święta spędzają w domu Wiktora, gdzie towarzyszą im przyjaciele i ekipa remontowa ze Śląska. Scena finałowa zdecydowanie ukazuje „święta inaczej”. Produkcja przede wszystkim przypomina widzom, co w tym czasie jest najważniejsze, bo wcale nie chodzi o ręcznie robione uszka i góry prezentów.

Czytaj też:
Andrzej Seweryn o filmie „Śubuk”: Współistnienie z tym autystycznym światem nie jest łatwe
Czytaj też:
„Śubuk” nagrodzony w Gdyni trafia do kin. Recenzja filmu, od którego „rośnie serce”

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl