Historia nieśmiałego kanalarza z warszawskiej Woli, który rozpaczliwie szuka miłości, opisana w serialu „Jan Serce” z czasem zdobyła status produkcji kultowej. Początki jednak nie były łatwe. Bohater grany przez Kazimierza Kaczora irytował część widzów, a krytycy nie byli przekonani do historii pełnej niezręczności, porażek i życiowych rozczarowań.
„Jan Serce” – serial, który długo przekonywał do siebie widzów
Paradoks „Jana Serce” polega na tym, że właśnie to, co początkowo uznawano za jego słabość, stało się później największą siłą serialu. Jan nie był ekranowym herosem. Był zwyczajnym człowiekiem po czterdziestce, samotnym, nieporadnym i spragnionym bliskości. Właśnie dlatego widzowie mogli w końcu odnaleźć w nim samych siebie.
Serial wyreżyserował Radosław Piwowarski, który wraz ze Zbigniewem Kamińskim napisał scenariusz. Zdjęcia Witolda Adamka powstały jeszcze w 1980 roku, a więc na długo przed emisją serialu. Produkcja liczy dziesięć odcinków i powstała w Zespole Filmowym X kierowanym wówczas przez Andrzeja Wajdę. Daty emisji wymagają przy tym pewnego doprecyzowania. W źródłach pojawia się 30 kwietnia 1982 roku jako data emisji odcinka pilotażowego, natomiast regularną emisję datuje się na 3 października 1982 roku. Ostatni, dziesiąty odcinek pokazano 12 grudnia tego samego roku.
Kazimierz Kaczor musiał się odnaleźć w nowej roli
Co ciekawe, postać Jana Serce została napisana z myślą o konkretnym aktorze. Kazimierz Kaczor był wówczas kojarzony m.in. z wyrazistą rolą Kurasia w „Polskich drogach”, a Jan miał być jego całkowitym przeciwieństwem.
Zamiast zdecydowanego i energicznego bohatera Kaczor zagrał mężczyznę nieśmiałego, wrażliwego i często kompletnie zagubionego w relacjach z kobietami. Jan mieszka z matką, pracuje w warszawskim przedsiębiorstwie kanalizacyjnym i mimo kolejnych niepowodzeń wciąż wierzy, że znajdzie kobietę, z którą będzie mógł dzielić życie.
Nie jest szczególnie atrakcyjny, przebojowy ani bogaty. Nie potrafi efektownie zdobywać kobiet i wielokrotnie popełnia błędy. Twórcy nie próbowali jednak zrobić z niego wyłącznie obiektu żartów. Pod komediową warstwą kryje się człowiek, którego samotność i potrzeba bliskości są całkowicie poważne.
Początkowo właśnie nieporadność Jana stanowiła dla części odbiorców problem. Bohaterowi nadano nawet prześmiewczy przydomek „Jasio Du*a”, które z czasem nabrało sympatycznego wymiaru. Widzowie śmiali się z Jana, lecz jednocześnie mu współczuli. Jego kolejne porażki nie prowadziły do całkowitego odrzucenia bohatera. Przeciwnie, stopniowo budowały więź między nim a publicznością. Nikt z nas nie jest przecież doskonały.
Na dodatek Jan poszukuje uczucia w bardzo konkretnym świecie. To Polska początku lat 80., z małymi mieszkaniami, osiedlami z wielkiej płyty, zakładami pracy, podróżami kolejowymi i ograniczonymi możliwościami życiowymi. Na jego sytuację wpływają również warunki mieszkaniowe, relacje rodzinne i obyczajowe ograniczenia epoki.
Serial, który po emisji dostał bolesną etykietę. „Uciekaj, moje serce” przetrwało próbę czasu
Dziś trudno uwierzyć, ale mało kto wierzył w sukces serialu. Po emisji ostatniego odcinka miała się nawet pojawić wypowiedź słynnej spikerki Edyty Wojtczak „nieudanym serialu wyprodukowanym w Zespole X”. Relację tę przywoływał Radosław Piwowarski, który wspominał, że potraktował te słowa bardzo poważnie. Dla reżysera musiało to być szczególnie bolesne, ponieważ jego serial oglądały miliony widzów.
Nie sposób opowiadać o „Janie Serce” bez melodii przewodniej „Uciekaj, moje serce”. Muzykę skomponował Seweryn Krajewski, a tekst napisała Agnieszka Osiecka. Piosenka stała się czymś więcej niż tylko elementem czołówki. Doskonale oddawała emocjonalny świat głównego bohatera: tęsknotę za miłością, niepewność i lęk przed kolejnym rozczarowaniem. Z czasem zaczęła funkcjonować niemal niezależnie od serialu.
Dzisiaj wystarczy kilka pierwszych taktów, by przywołać obraz samotnego Jana, warszawskich ulic i jego niekończących się poszukiwań uczucia.
Czytaj też:
Polacy kochają ten serial. Kultowy aktor wraca do gry w nowym sezonie Czytaj też:
Kultowy hit lat 80. wraca po 40 latach! Gwiazdor potwierdza: Scenariusz jest już gotowy
„Jan Serce”
