Kazik przerywa milczenie. W takim stanie wyszedł na pamiętny koncert

Kazik przerywa milczenie. W takim stanie wyszedł na pamiętny koncert

Kazik Staszewski
Kazik Staszewski Źródło: Newspix.pl / Piotr Kucza
Kazik przerywa milczenie i mówi wprost, co doprowadziło do jednej z największych wpadek w jego karierze. Chodzi o pamiętny koncert w Zielonej Górze.

To był koncert, o którym fani długo nie mogli zapomnieć, a sam artysta wolałby wymazać go z życiorysu.

Skandaliczny występ Kazika. Fani nie mieli litości

Listopadowy występ Kazik Staszewski w Zielonej Górze odbił się szerokim echem w całej Polsce. Publiczność zarzuciła artyście nietrzeźwość i kompletny brak szacunku wobec fanów. Nagrania z koncertu błyskawicznie trafiły do sieci, a fala krytyki była bezlitosna.

„To nie był koncert! To był pijacki bełkot! Potraktował z buta wszystkich fanów, którzy przyszli na to wydarzenie. Kto go w ogóle wpuścił na scenę”... — relacjonowała jedna z uczestniczek wydarzenia.

Po burzy, jaka rozpętała się wokół koncertu, muzyk zdecydował się na publiczne przeprosiny. „Chciałbym złożyć szczere przeprosiny za moją wczorajszą niedyspozycję, która uniemożliwiła mi wykonanie występu na odpowiednim poziomie” — napisał. Przyznał, że przed wejściem na scenę spożywał alkohol, co bezpośrednio przełożyło się na jego formę. W tle były jednak poważne problemy zdrowotne. W grudniu artysta przeszedł skomplikowaną operację, którą jak sam przyznał, ledwo przeżył.

„Mieliśmy alkotesty”. Potem cztery szklanki whiskey

W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim lider Kazik Staszewski ujawnił, że sytuacja z Zielonej Góry była wyjątkiem od obowiązujących w zespole zasad. „Mieliśmy alkotesty. I za każdym razem się testujemy. Wszyscy muszą. To rozporządzenie menedżera” — podkreślił. Jak dodał, przez wiele lat żył w abstynencji, zanim jego stan zdrowia zaczął się pogarszać.

Artysta nie unika dziś trudnych wyznań. Opowiedział dokładnie, co wydarzyło się feralnego dnia. „Nie było kontroli przedkoncertowej, więc zacząłem pić przed koncertami” — przyznał.

„Piłem whiskey przeważnie. Aż doszło do tej nieszczęsnej Zielonej Góry. 28 listopada. Pamiętam, że siedziałem w hotelu i zwijałem się z bólu. Menedżer był już na miejscu. Przesadziłem, wyszedłem na scenę w stanie kompletnie nienadającym się na scenę. Poinformowałem, że tak zrobię. Miałem wziąć jednego shota, było ich trochę więcej. To były takie cztery niemałe, w szklance. Tylko myślałem o tym, żeby ten ból załagodzić. Ten ból bardzo mi dokuczał”.

„Niestety pamiętam doskonale…”

Choć od wydarzenia minęło pół roku, wspomnienia wciąż są dla muzyka bolesne. „Koncert się odbył. Miałem świadomość, że to jest dramat. Niestety pamiętam doskonale, że ludzie wychodzili” — przyznał z goryczą.

Dziś 63-letni artysta zapowiada ograniczenie liczby koncertów zespołu Kult w 2026 roku. Powód jest prosty: zmęczenie, zdrowie i presja, która może przynieść bardzo realne konsekwencje.

Czytaj też:
Miliony leżą odłogiem. Pięć lat po śmierci Krawczyka, jego bliscy nie dostali ani grosza
Czytaj też:
Prawdziwa historia najpiękniejszej polskiej ballady. Każdy ją kiedyś nucił

Źródło: WPROST.pl