To nie były plotki. Rodowicz wprost o konflikcie z Prońko

To nie były plotki. Rodowicz wprost o konflikcie z Prońko

Konflikt na szczycie
Konflikt na szczycie Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok, Stanisław Krzywy
Królowa polskiej estrady wypaliła nieoczekiwanie i bez owijania w bawełnę. Ma „kosę” z wielką polską artystką. O co poszło?

Maryla Rodowicz rzadko wraca do dawnych sporów, ale tym razem zrobiła wyjątek. W trakcie rozmowy, która miała być lekką promocją nowej płyty, nagle potwierdziła doniesienia o konflikcie między gwiazdami, krążące w branży od dawna. Padło znane nazwisko, a wyznanie artystki zaskoczyło nawet prowadzących.

Maryla Rodowicz wprost. To z nią ma „kosę”

Maryla Rodowicz była gościem podcastu Katarzyny Nosowskiej i jej syna Mikołaja Krajewskiego. Rozmowa dotyczyła głównie muzyki i aktualnych projektów, jednak w pewnym momencie Nosowska postanowiła zapytać wprost o relacje w show-biznesie.

„Czy doświadczyłaś takich momentów, że np. była »kosa« z kimś? Że z kimś był konflikt, że się raczej omijałyście na festiwalach?” – dociekała. Odpowiedź Rodowicz padła szybko i bez kluczenia. Artystka od razu wskazała znaną wokalistkę. „Było tak i jest tak z Krysią Prońko” – przyznała otwarcie.

Choć wyznanie wywołało wyraźne poruszenie, Rodowicz nie zdecydowała się na rozwijanie wątku. Zaznaczyła, że temat wciąż jest dla niej trudny i nie chce do niego wracać publicznie. Artystka podkreśliła jednak, że znacznie dotkliwsze były dla niej konflikty z instytucjami branżowymi, a nie z innymi wokalistkami. Wprost mówiła o blokadach ze strony rozgłośni radiowych i wytwórni.

„Ważniejsze były takie »kosa«, czyli takie szlabany od rozgłośni radiowych, od wytwórni i od branży. Ja nagrywałam naprawdę świetne płyty i mnie było tak przykro, że te płyty nawet nie były nominowane. Ty wiesz, że ja nie byłam nigdy nominowana jako wokalistka? Dlatego jak chcieli mi dać Złotego Fryderyka, to powiedziałam: »Walcie się«. Odmówiłam i był skandal” – opowiadała Maryla.

Kulisy konfliktu z Krystyną Prońko

Początki sporu między Marylą Rodowicz a Krystyną Prońko sięgają festiwalu w Opolu w 1981 roku i konkursu „Premiery”. Rodowicz miała wówczas wystąpić z utworem „Hej, żeglujże, żeglarzu”, który zgodnie z regulaminem i samym tytułem musiał być absolutną nowością.

Według relacji Rodowicz piosenka była wcześniej emitowana w radiu, a Prońko złożyła na piśmie protest do organizatorów, domagając się dyskwalifikacji. W efekcie Rodowicz została wykluczona z konkursu. Artystka opisała tę sytuację w autobiografii „Niech żyje bal”, zarzucając Prońko, że „wysmażyła donos” i sugerując, że nie był to odosobniony przypadek.

W kolejnych latach Maryla Rodowicz wielokrotnie podkreślała, że Krystyna Prońko traktuje ją „jak powietrze”, nie odpowiada na „dzień dobry” i zachowuje dystans. Jednocześnie w 2024 roku, komentując kandydaturę Prońko do Eurowizji, Rodowicz publicznie ją pochwaliła i „uchyliła czoła” za odwagę rywalizacji z młodszymi artystami.

Ten gest był odbierany jako złagodzenie tonu, choć nie jako pełne pogodzenie. Sama Krystyna Prońko konsekwentnie unika publicznych komentarzy na temat konfliktu, a cała historia znana jest głównie z relacji Maryli Rodowicz.

Czytaj też:
Cejrowski wrócił po 7 latach. Do Rachonia i TV Republika
Czytaj też:
Joanna Krupa szczerze o swoim stanie zdrowia. „Jestem w trakcie terapii”

Źródło: WPROST.pl