Awantura o 1,5 mln zł ma kontynuację. Maja Bohosiewicz grzmi: „Idź złożyć zeznania!”

Awantura o 1,5 mln zł ma kontynuację. Maja Bohosiewicz grzmi: „Idź złożyć zeznania!”

Maja Bohosiewicz
Maja Bohosiewicz Źródło: PAP / FOTON
Maja Bohosiewicz zarzuciła w sieci oszustwo jednej z dyrektorek kreatywnych marki modowej. Między paniami wywiązała się mocna dyskusja.

Kilka dni temu Maja Bohosiewicz opublikowała w sieci niezwykle szczere wpisy, w których obwieściła, że została oszukana na 1,5 miliona złotych przez dyrektor kreatywną marki PLNY LALA. Dodała, że ze względu na trudności z ustaleniem adresu zamieszkania właścicielki firmy, prokuratura umorzyła śledztwo. „Lubię pomagać innym kobietom, ale wolałabym wydać 1,5 mln zł na pomoc samotnym matkom, a nie spłacać długi słabego zarządzania firmą. (...) Oddaj te półtorej bańki i będzie spoko” – apelowała Maja Bohosiewicz. Teraz głos w sprawie zabrała też założycielka wspomnianego biznesu.

Spór Mai Bohosiewicz i Elizy Manowskiej

Maja Bohosiewicz na Instagramie poinformowała, że od lat próbuje odzyskać 1,5 miliona złotych, które razem z partnerem miała przeznaczyć na spłatę długów niegdyś znanej polskiej firmy odzieżowej. Aktorka zaapelowała do obserwatorów o pomoc w znalezieniu dłużniczki, której nie udało się do tej pory przesłuchać. W związku z tymi oskarżeniami w piątek 15 listopada w mediach społecznościowej właścicielki PLNY LALA, która w sieci przedstawia się jako „Elisa Minetti”, ukazało się oświadczenie. Kobieta twierdzi, że została pomówiona, a informacje zamieszczone przez aktorkę są „nieprawdziwe i zmanipulowane”.

„W dniu 7.11.2024 zostałam na Instagramie w formie pisemnej i multimedialnej publicznie pomówiona przez Panią Maję Bohosiewicz. Informacje przez nią zamieszczone na temat mojej osoby, znaku LALA, a także i w szczególności obecnych parterów biznesowych są nieprawdziwe, zmanipulowane i naruszają moje, a także tych podmiotów – dobra osobiste, majątkowe i biznesowe, w szczególności wizerunek i wiarygodność” – czytamy w oświadczeniu.

„W związku z powyższym, jak też mając na uwadze prawne i odszkodowawcze skutki powstałych naruszeń, przekazałam sprawę prawnikom celem dalszego i adekwatnego procedowania, nie zamierzając epatować tym tematem osób trzecich na publicznym forum. Jednocześnie wyrażam poczucie głębokiej przykrości i żalu względem moich bliskich, bezpośrednich i pośrednich współpracowników oraz partnerów biznesowych z powodu tego, iż wskutek bezprawnego ataku medialnego na moją osobę i znak ze mną związany, stały się one jego przypadkowymi ofiarami w wymiarze wizerunkowym i biznesowym” – skwitowała Elisa Minetti.

Co ciekawe, nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Mai Bohosiewicz, która zareagowała błyskawicznie. Aktorka przypomniała, że Elisa Minetti rzekomo nie złożyła zeznań w prokuraturze i nie da się jej zlokalizować. „Elizka, pójdź na prokuraturę złożyć zeznania! A potem pisz te głupoty! Chyba że jak się podpisuje nie swoim nazwiskiem, to to znaczy, że jej alter ego to pisało?” – rozpoczęła kąśliwie.

„Eliza Manowska jest nie do zlokalizowania przez prokuraturę, została wezwana na przesłuchania, według prokuratury przestała odbierać telefony i nie znajduje się pod adresem, który znamy. Nomen omen mieszkanie przepisała mamie w 2023 roku, kiedy zgłosili upadłość firmy Heart on Fire... Przypadek?” – napisała Maja Bohosiewicz.

To jednak nie wszystko, bowiem aktorka postanowiła na swoim Instagramie opublikować kolejne oświadczenie, będące odpowiedzią na słowa Elisy Minetti. W humorystyczny sposób odniosła się do jej postawy. „Drodzy Państwo. Z głębokim żalem i nie mniejszym rozbawieniem przyjmuję do wiadomości oświadczenie Elizy Minetti, znanej szerzej – choć może niechętnie – jako Eliza Manowska. Chciałabym w tym miejscu podkreślić, że oświadczenie to, choć niewątpliwie wygenerowało odpowiednią liczbę liter i słów, pozostaje absolutnym przykładem komunikacyjnego placebo. Nie wnosi ono nic, co mogłoby zmienić bieg historii, poprawić stan klimatu, ani nawet przynieść ulgę przeciętnemu czytelnikowi w obliczu jego codziennych trosk. Jest to raczej puste ćwiczenie stylistyczne, które, jak mniemam, miało na celu jedynie wypełnienie przestrzeni medialnej – prawdopodobnie w obawie, że ktoś inny zrobi to ciekawiej” – czytamy na Instagramie aktorki.

„Wyrażając swój głęboki żal – i równie głęboką obojętność – pozostaję z nadzieją, że Eliza Minetti/Manowska w przyszłości odkryje moc oświadczeń i uda się ze swoim na prokuraturę na Mokotowie, gdzie czekają na nią z otwartymi rękami, gotowi usłyszeć jej prawdę” – zakończyła Bohosiewicz, ku rozbawieniu internautów, którzy gratulują jej odwagi w komentarzach.

instagramCzytaj też:
Sonia Bohosiewicz szczerze o poczuciu humoru Polaków. „Umiera sztuka opowiadania dowcipów”

Źródło: WPROST.pl