Chociaż przez lata grywał gangsterów, cyników i manipulantów, prywatnie Jan Frycz uchodzi za człowieka pełnego humoru i dystansu.
Jan Frycz kończy 72 lata. Aktorski kameleon polskiego kina
Jan Frycz od ponad czterech dekad pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych aktorów w Polsce. Charyzmatyczny głos, wyrazista aparycja i niezwykła umiejętność budowania niejednoznacznych postaci sprawiły, że na stałe zapisał się w historii polskiego kina i teatru.
Swoją przygodę z wielkim ekranem rozpoczął jeszcze jako student. To właśnie wtedy Andrzej Żuławski zaangażował go do legendarnego filmu „Na srebrnym globie”. Produkcja przez lata obrastała mitami, a historia jej powstawania stała się symbolem artystycznej walki z realiami PRL-u.
Równolegle młody aktor rozwijał karierę teatralną. Występował najpierw w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, a później w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej. Reżyserzy filmowi długo jednak postrzegali go głównie jako „aktora teatralnego” i początkowo nie widzieli w nim gwiazdy kina pierwszoplanowego.
Waldemar Krzystek o Fryczu. „Potrafi zjeść innych aktorów”
Przełom przyszedł dzięki Waldemarowi Krzystkowi, który obsadził Frycza w głównej roli w filmie „Zwolnieni z życia”. Aktor wcielił się tam w Marka, mężczyznę cierpiącego na amnezję po brutalnym pobiciu.
Reżyser po latach wspominał współpracę z Fryczem w rozmowie z Onetem. „Przy nim trzeba uważać, by nie »zjadł« innych aktorów (czasami robi to z łatwością), gdy jednak doprowadzi się na ekranie do swoistego pojedynku mocnych osobowości i talentów, ależ to jest jakość dla filmu! Jest jeszcze jedna cecha Frycza, którą mnie ujmuje: jego szelmostwo. I na ekranie, i poza. Jest też szczery i w pokucie, i w winie. Nie jest mi obcy taki zestaw cech…” – mówił Waldemar Krzystek.
Później obaj artyści wielokrotnie spotykali się na planach filmowych i teatralnych. Frycz zagrał m.in. majora Bagińskiego w „80 milionach” czy wystąpił w serialu „Dom pod Dwoma Orłami”.
„Ślepnąc od świateł” i rola Daria. Jedna z najlepszych kreacji Frycza
Jedną z najbardziej pamiętnych ról ostatnich lat pozostaje jednak gangster Dario ze „Ślepnąc od świateł” Krzysztofa Skoniecznego. Kreacja Frycza w serialu HBO szybko zyskała status kultowej.
Sam aktor podkreślał jednak, że prywatnie nie ma z bohaterem wiele wspólnego. „Nie mam nic wspólnego z tym facetem” – mówił w rozmowie z „Newsweekiem”. Jednocześnie tłumaczył, co najbardziej zainteresowało go w tej postaci.
„Bo w tej postaci jest pewna metafizyka. Dario do głównego bohatera zwraca się językiem niemal biblijnym: „Kuba, trzeba wejść w prawdę”. Kiedy gangsterzy z konkurencyjnej grupy trzymają go w samochodzie na muszce, powoduje wypadek. Tamci giną, on przeżywa, choć właściwie nie miał prawa. Można się zastanawiać, czy Dario w ogóle istnieje, może jest wytworem wyobraźni, a może jest wszędzie i wie wszystko” – opowiadał.
Frycz zdradził też, że wspólnie z reżyserem pracował nad charakterystycznym sposobem mówienia bohatera. „Powiedziałem reżyserowi Krzysztofowi Skoniecznemu, że interesuje mnie w tej postaci jej sztuczność. Zaczęliśmy pracować nad frazą, sposobem mówienia. Wszystkie przekleństwa, wulgaryzmy potraktowałem jako melodię języka, a więc błyskotliwość i temperament Daria” – wyjaśniał.
Jan Frycz. Najważniejsze role i nagrody
Na przestrzeni lat Jan Frycz stworzył dziesiątki niezapomnianych kreacji. Widzowie pamiętają go z takich produkcji jak „Egoiści”, „Nigdy w życiu!”, „Francuski numer”, „Korowód”, „Różyczka” czy „Tajemnica twierdzy szyfrów”. Aktor ma na koncie również liczne nagrody, w tym gdyńskie Złote Lwy oraz dwa Orły za role w filmach „Pornografia” i „Pręgi”.
Dziś trudno wyobrazić sobie polskie kino bez Jana Frycza. Nawet jeśli jego ekranowe spojrzenie nadal potrafi wywołać lekki niepokój. Co akurat w przypadku wielkiego aktora jest bardziej komplementem niż problemem.
Czytaj też:
Kiedyś sam siebie nazwał „szmatą serialową”. Dziś kończy 58 lat i ma wszystko w nosieCzytaj też:
Oto nowy film Pawła Pawlikowskiego! Ogłoszono datę premiery „Ojczyzny”
Jan Frycz ma urodziny. Tak przez lata się zmieniał
