Miniserial z 1983 roku przyciągał przed ekrany dziesiątki milionów widzów, wywoływał protesty środowisk religijnych, a w Polsce w czasach PRL potrafił wyludnić ulice. Paradoks polega na tym, że za kulisami tej romantycznej sagi działo się niemal tyle samo dramatów i ironicznych zwrotów akcji, co w samej historii Meggie i księdza Ralpha.
Telewizyjne wydarzenie dekady. Kultowy serial lat 80.
„Ptaki ciernistych krzewów” („The Thorn Birds”) zadebiutowały w 1983 roku jako czteroodcinkowy miniserial stacji ABC. Produkcja była ekranizacją bestsellerowej powieści Colleen McCullough z 1977 roku i opowiadała rozciągniętą na sześć dekad historię rodziny Cleary. Bohaterowie opuszczają Nową Zelandię i trafiają na australijską farmę Drogheda, gdzie dorasta Meggie – jedyna córka w rodzinie. Jej życie naznacza zakazana miłość do katolickiego księdza Ralpha de Bricassarta.
Serial trwał w sumie około ośmiu godzin, a w niektórych krajach – w tym w Polsce – był emitowany w większej liczbie krótszych odcinków. Gatunkowo balansował między melodramatem, sagą rodzinną i dramatem obyczajowym. W obsadzie znaleźli się Richard Chamberlain jako Ralph, Rachel Ward jako Meggie, Barbara Stanwyck jako Mary Carson, Jean Simmons jako Fiona oraz Bryan Brown jako Luke O’Neill.
Produkcja szybko przeszła do historii telewizji. Zdobyła Złoty Glob dla najlepszego miniserialu, a jeden z odcinków należał do najchętniej oglądanych programów rozrywkowych w historii amerykańskich stacji telewizyjnych. W Stanach Zjednoczonych oglądalnością ustępowała jedynie legendarnemu serialowi „Korzenie”.
W Polsce „Ptaki ciernistych krzewów” stały się czymś więcej niż serialem. Dla wielu widzów był to symbol wielkiego świata, który nagle pojawił się na ekranach telewizorów w realiach PRL. Wspomnienia z tamtych lat są podobne: podczas emisji niemal zamierało życie towarzyskie, a sąsiedzi zbierali się wspólnie przed jednym odbiornikiem. Historia namiętności księdza i kobiety, która nigdy nie powinna go pokochać, była dla widzów jednocześnie skandalizująca i hipnotyzująca.
Melodramat o łamaniu celibatu i wielkiej, niespełnionej miłości wyraźnie kontrastował z obyczajowością epoki. To właśnie dlatego produkcja zapisała się w pamięci polskiej publiczności jako jedno z pierwszych wielkich „serialowych wydarzeń”.
Autorka książki nie znosiła serialu. „Zbiera mi się na wymioty”
Sukces ekranizacji nie oznaczał jednak entuzjazmu ze strony autorki pierwowzoru. Colleen McCullough nigdy nie kryła rozczarowania adaptacją. Pisarka zarzucała twórcom, że wielowątkową i gorzką sagę rodzinną uprościli do melodramatycznej historii miłosnej. W wywiadach powtarzała, że telewizyjna wersja jest zbyt romantyczna i „mydłkowata”. Podobno miała nawet powiedzieć, że "zbiera jej się na wymioty”, kiedy słyszy o serialu.
Najbardziej krytyczna była wobec obsady. Szczególnie nie podobała jej się Rachel Ward w roli Meggie. McCullough twierdziła, że postać powinna być bardziej surowa i twarda, bliższa australijskim realiom, podczas gdy serialowa bohaterka została wygładzona i zamieniona w typową bohaterkę melodramatu. Jedną aktorkę zaakceptowała bez zastrzeżeń – Barbarę Stanwyck, która wcieliła się w bezwzględną właścicielkę Droghedy, Mary Carson. Za tę rolę legenda kina otrzymała nagrodę Emmy.
Richard Chamberlain, ciekawostki na planie i za kulisami
Jedna z najbardziej niezwykłych historii związanych z „Ptakami ciernistych krzewów” wydarzyła się poza kamerą. Rachel Ward i Bryan Brown, którzy w serialu grali małżeństwo skazane na nieustanne konflikty, zakochali się w sobie na planie. W produkcji ich bohaterowie – Meggie i Luke – tworzą chłodny i nieszczęśliwy związek. W rzeczywistości aktorzy szybko zaczęli planować wspólną przyszłość. Krótko po zakończeniu zdjęć, w 1983 roku, wzięli ślub. Co w świecie show-biznesu jest niemal anomalią, pozostają małżeństwem do dziś.
W latach 80. Richard Chamberlain był jedną z największych gwiazd telewizji. Nazywano go nawet „królem miniseriali”. W „Ptakach ciernistych krzewów” stworzył jedną ze swoich najsłynniejszych ról – księdza rozdartego między wiarą a miłością do kobiety. Ta postać była jednak pełna paradoksów. Chamberlain przez wiele lat ukrywał swoją orientację seksualną i dokonał publicznego coming outu dopiero w 2003 roku. Tymczasem w serialu grał bohatera uwikłanego w namiętny romans.
Krytycy często zwracali uwagę, że między nim a Rachel Ward nie było takiej chemii, jakiej oczekiwano od historii o wielkiej miłości. Po latach wielu komentatorów zauważało, że wpływ na to mogły mieć zarówno homoseksualizm Richarda, jak i fakt, że Ward była już wtedy zakochana w Brownie.
Choć akcja serialu rozgrywa się na australijskiej prowinicji, zdjęcia realizowano niemal wyłącznie w Stanach Zjednoczonych. Sceny farmy Drogheda kręcono na ranczu Big Sky w kalifornijskim Simi Valley, a niektóre ujęcia powstały na Hawajach. Dla wielu Australijczyków decyzja ta była powodem irytacji. Krytycy zwracali uwagę, że krajobrazy, roślinność czy nawet akcenty aktorów niewiele mają wspólnego z prawdziwą Australią. Serialowi zarzucano także zbyt romantyczny i „amerykański” obraz kontynentu, który w rzeczywistości jest znacznie surowszy i mniej idylliczny.
Skandal religijny i rekordowa oglądalność
Największe kontrowersje dotyczyły samego tematu produkcji. Historia katolickiego księdza, który łamie celibat i przeżywa wielką miłość, była dla części widowni trudna do zaakceptowania. Sytuację dodatkowo zaostrzył moment emisji. ABC rozpoczęło nadawanie miniserialu w Niedzielę Palmową i kontynuowało go przez Wielki Tydzień. W Stanach Zjednoczonych wywołało to protesty części środowisk katolickich, które uznały decyzję stacji za prowokację.
Efekt był jednak odwrotny do zamierzonego. Serial obejrzało ponad 110 milionów widzów w samej Ameryce, a dyskusja wokół produkcji tylko zwiększyła jej popularność. „Ptaki ciernistych krzewów” do dziś pozostają jednym z najbardziej rozpoznawalnych melodramatów w historii telewizji. Krytycy wskazują, że jego siła tkwi w prostym, ale niezwykle sugestywnym motywie: ludzie, którzy dla jednej absolutnej miłości są gotowi zapłacić najwyższą cenę.
Czytaj też:
Wyczekiwany serial na podstawie bestsellera ze zwiastunem. Obsada robi wrażenie!Czytaj też:
2 nowości na Netflix, jedna perełka od HBO Max. Dziś mocne premiery!
