Aktorka i publicystka znana ze swoich odważnych wypowiedzi politycznych ponownie zabrała głos w mediach społecznościowych. Kolejny raz zabrała się — z wyjątkowym rozmachem — za Karola Nawrockiego, tym razem odnosząc się do obecności prezydenta na Jasnej Górze podczas pielgrzymki kibiców.
Granica między kibicem a kibolem i… prezydentem
W wyjątkowo obszernym wpisie Joanna Szczepkowska skomentowała nagrania z pielgrzymki kibiców na Jasną Górę, w której uczestniczył Karol Nawrocki. Jak podkreśliła, obejrzany materiał nie był dla niej jedynie epizodem, lecz kolejnym elementem większej całości. W jej ocenie wpisuje się on w szerszą narrację dotyczącą kierunku, w jakim zmierza państwo pod rządami obecnego prezydenta.
We wprowadzeniu Szczepkowska odniosła się do problemu nazewnictwa i różnicy między kibicami a kibolami. Przypomniała, że wcześniej spotykała się z reakcjami osób, które nie chciały być utożsamiane z radykalnymi środowiskami stadionowymi. — „Tak czy inaczej, odbyła się wczoraj pielgrzymka kibiców na Jasną Górę i oczywiście pojawił się tam rezydent pałacu prezydenckiego” — napisała. Wyjaśniła również, dlaczego zdecydowała się oglądać relacje z wydarzenia. — „Pewnie spytacie, po co mi takie doznania. No więc niestety po to, żeby dopełniać sobie obraz Polski, jaka podoba się temu, kto siedzi w prezydenckim fotelu. Puzzle składają się z małych fragmentów, czasem pozornie nijakich — i ja sobie właśnie takie puzzle układam” — zaznaczyła.
„Prezydent kiboli”, a w tle race i „Czerwona Góra”
W dalszej części wpisu Szczepkowska postawiła tezę, że Karol Nawrocki w środowisku stadionowym czuje się jak wśród „własnej armii”. Jej uwagę zwrócił sposób przemawiania prezydenta, pełen krzyku, patosu i emocjonalnych akcentów.
„Kibole najwyraźniej są traktowani przez rezydenta jak własna armia. Rezydent natomiast czuje się wśród nich o wiele lepiej niż wobec kamer, jako czytelnik Orwella. Krzyczał o Bogu, krzyczał o ojczyźnie, krzyczał ‘Niech żyje Polska’ z kibicowskim naciskiem na literę ‘l’, co robi z niej głoskę ‘ł’, czyli, że ukochany kraj kiboli to PoŁska” — napisała.
Opis wydarzenia Szczepkowska wzbogaciła o mocne, symboliczne obrazy, których nie brakowało na filmowych przekazach z uroczystości. „Potem prezydent kiboli ustąpił miejsca księdzu, a ten wrzeszczał, odliczając, aż buchnęły race i cały obraz zrobił się krwawo czerwony. Słychać hymn niemiłosiernie fałszowany przez niewidoczną w czerwonej mgle armię rezydenta” — kontynuowała. „Czerwona Góra. On tam stał, też zamglony na czerwono, ale jak u siebie. Czerwień nie schodziła z ekranu, patrzyłam na nią i myślałam o tym, że to jest właśnie obraz Polski Nawrockiego, do takiego obrazu on zmierza i to trzeba sobie jasno uświadamiać” — dodała.
Apel Szczepkowskiej i wątek WOŚP
W swoim wpisie Szczepkowska zaapelowała, by nie bagatelizować takich obrazów i nie sprowadzać ich do folkloru. Jej zdaniem oswajanie się z nimi jest niebezpieczne. — „To, czego nam nie wolno, to przyzwyczajać się do tych fragmentów i uznać je za folklor w wydaniu niespecjalnie lotnego rezydenta pałacu. Ten czerwony obraz to jest obraz ich Boga, ich honoru i ich ojczyzny. Armia omamionych przez skrajne idee” — napisała.
Na zakończenie 72-letnia aktorka nawiązała do nadchodzącego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zaplanowanego na 25 stycznia. Zwróciła uwagę, że dziennikarze wciąż pytają Kancelarię Prezydenta o udział Karola Nawrockiego, a odpowiedzi jej zdaniem są wymijające. „Mówiąc prościej strach w portkach przed prostą odpowiedzią. Oślizgłe wymigiwanie się ustawą. I w jakiej sprawie? W sprawie datku na chore dzieci. Wielkiej inicjatywy jednego człowieka, która zaowocowała odpowiedzią i pomocą społeczeństwa. I właśnie tu jest Polska. I ona musi z PoŁską zwyciężyć. I z poŁskim prezydentem” — podsumowała.
facebookCzytaj też:
Głośna „Norymberga” trafia do sieci! Ekskluzywnie, na jedną platformęCzytaj też:
Amal Clooney z wizytą w Polsce. Bez słynnego męża?
