Burza w sieci po ogłoszeniu filmu „Puchatek: Krew i miód". Zwiastun zmroził widzów

Burza w sieci po ogłoszeniu filmu „Puchatek: Krew i miód". Zwiastun zmroził widzów

„Puchatek: Krew i miód”
„Puchatek: Krew i miód” Źródło: Monolith Films
„Puchatek: Krew i miód" wbije nóż prosto w serce tym, którzy wychowali się na sielankowej przyjaźni Krzysia z Puchatkiem i Prosiaczkiem ze Stumilowego Lasu. W sieci pojawił się właśnie zwiastun filmu.

Zanim padł pierwszy klaps na planie „Puchatek: Krew i miód" w reżyserii Rhysa Frake-Waterfielda, w sieci już huczało od plotek i spekulacji. Fani tego gatunku prześcigali się w sugestiach, czy produkcja będzie równie brutalna i pełna ekstremalnej przemocy jak „Terrifier 2". W końcu twórcy zdecydowali się przerwać milczenie. Ujawnili, że ich nowe dzieło wbije nóż prosto w serca tym, którzy wychowali się na sielankowej przyjaźni Krzysia z Puchatkiem i Prosiaczkiem ze Stumilowego Lasu.

Niskobudżetowy horror o Puchatku i Prosiaczku. Jak powstawał?

Jak czytamy w „Variety", już dwa lata temu Rhys Frake-Waterfield planował nakręcenie niskobudżetowego horroru za maksymalnie sto tysięcy dolarów (ok. 442 tys. złotych – przyp. red.). Miał nawet gotowy pomysł na fabułę. Wziął na warsztat kontynuację historii Prosiaczka i Puchatka, którzy po tym, jak zostali porzuceni przez Krzysia, zmienili się w żądne krwi bestie. Zebrał fundusze, skompletował obsadę i wziął się za urzeczywistnienie swojego snu o popularności i dużych pieniądzach.

To nie pierwszy niskobudżetowy horror, który zrealizował Rhys Frake-Waterfield. Jednak „Mordercza choinka" i „Firenado" nie przyniosły mu oczekiwanej satysfakcji. Miał ambicję nakręcić film, który zyska globalny zasięg i stanie się jednym z najbardziej dochodowych obrazów ostatniej dekady. Czy dzięki „Puchatkowi: Krew i miód" zrealizuje swój cel?

– Jestem tego pewien. Od początku powtarzałem, że film ma ogromny potencjał i na 100 procent spodoba wielbicielom gatunku na całym świecie. Wierzę też, że to będzie zyskowne przedsięwzięcie – stwierdził reżyser w rozmowie dla „Variety". Przy okazji dał do zrozumienia, że realizując film zmieścił się w zakładanym budżecie.

Puchatek półniedźwiedziem i półczłowiekiem

Zdjęcia do horroru „Puchatek: Krew i miód" ruszyły w kwietniu 2022 roku. Wcześniej reżyser zyskał odpowiednie wsparcie w osobie producenta i przyjaciela Scota Jeffreya, z którym przyjaźni się od wielu lat. To go utwierdziło w przekonaniu, że wszystko zmierza we właściwym kierunku.

– Prawdziwym wyzwaniem dla nas było stworzenie postaci Puchatka. Nie chcieliśmy, by aktor grał w masce na twarzy, tylko postanowiliśmy przygotować specjalny kostium. Scott wymyślił, by Puchatek był półniedźwiedziem, a półczłowiekiem. Ostatecznie jesteśmy zadowoleni z efektu, który udało nam się osiągnąć – przyznał Jeffrey.

Ale to nie jedyny problem, który wypłynął w trakcie realizacji filmu. – Gdy kostiumy i obiekty zdjęciowe mieliśmy już wybrane, musiałem przekonać wybranych przez nas aktorów, by zechcieli wziąć udział w tym projekcie. A to nie było wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać. Przekonywałem ich, że to będzie hit i że nie powinni się martwić, że ten horror zrujnuje ich kariery. Chciałem, by uwierzyli, że tworzymy razem coś wyjątkowego – zauważył Jeffrey.

Ostatecznie producentowi i reżyserowi udało się zebrać obsadę. W ich produkcji zdecydowali się zagrać: Craig David Dowsett jako Puchatek, Chris Cordell w roli Prosiaczka, a także oraz Amber Doig-Thorne (Alice) i Nikolai Leon jako Krzyś.

Kilka tygodni po zakończeniu zdjęć udostępniono w sieci kilka ujęć z planu, by pochwalić się efektami wspólnej pracy i – przy okazji – zorientować się, czy spotka się to z jakąś reakcją internautów. I wtedy się zaczęło.

Burza w sieci po ogłoszeniu filmu „Puchatek: Krew i miód"

Najwięcej kontrowersji wywołało zdjęcie umazanego krwią Puchatka, który zbliża się uzbrojony w nóż do jednej z bohaterek, która – niczego nie podejrzewając – siedzi w skąpym bikini w wannie z hydromasażem.

– Z dnia na dzień zrobiło się o filmie głośno. Ludzie zaczęli o niego pytać. Pisali, że są ciekawi, kiedy będzie gotowy, i gdzie będzie go można obejrzeć. Scott był zachwycony. Przekonywał mnie, że taka burza w Internecie to dobra wróżba na przyszłość – dodał reżyser w jednym z wywiadów.

Teraz Rhys Frake-Waterfield jest już pewny sukcesu kinowego „Puchatka: Krew i miód". Trudno się dziwić. Ostatnio dostał zielone światło na kontynuację przygód morderczego misia. To oznacza, że najprawdopodobniej doczekamy się „Puchatka: Krew i miód 2". Na razie jest jednak za wcześnie na podanie dokładnej daty rozpoczęcia zdjęć i powrotu ekipy na plan. Póki co, należy zacząć odliczać dni do polskiej premiery tego wyjątkowego horroru.

O czym opowiada „Puchatek: Krew i miód"?

„Puchatek: Krew i miód" (oryg. „Winnie The Pooh: Blood and Honey") to historia, która dzieje się wiele lat po tym, jak Krzyś dorósł i opuścił Stumilowy Las oraz swoich wiernych kompanów Kubusia i Prosiaczka, by rozpocząć dorosłe życie. Piękne czasy przyjaźni i przygód to już przeszłość. Samotni i zgorzkniali Kubuś i Prosiaczek pogrążają się w smutku i pielęgnują w sobie gniew, który zmienia ich w dzikie bestie. Ich przysmakiem już nie jest miód, ale ludzka krew. A po nocach śnią o okrutnej zemście na dawnym przyjacielu. Tymczasem niczego niepodejrzewający Krzyś powraca, by przedstawić im swoją ukochaną. Nie wie, że nie wchodzi się dwa razy do tego samego lasu.

Film „Puchatek: Krew i miód" pojawi się w kinach już 31 marca 2023 roku.

Czytaj też:
Beata Tadla schudła 18 kg. Zdradziła, w jaki sposób
Czytaj też:
Netflix i absurdalny sprint przez historię z Philomeną Cunk. „Czy Jezus był pierwszą ofiarą cancel culture?”

Źródło: WPROST.pl / Monolith Films