„Mam silne trzecie oko”. Tak zdobyła milion w „Milionerach”?

„Mam silne trzecie oko”. Tak zdobyła milion w „Milionerach”?

Elżbieta Marszalec z rodziną i wygraną
Elżbieta Marszalec z rodziną i wygraną Źródło: Materiały prasowe / Maciej Piórko / Polsat
Elżbieta Marszalec przyszła do studia po przygodę i wróciła z milionem złotych. Najbardziej obawiała się pytań ze swojej dziedziny.

12 poprawnych odpowiedzi, odrzucona podpowiedź Huberta Urbańskiego i żelazne nerwy. Kim jest kobieta, która rozłożyła na łopatki jeden z najtrudniejszych teleturniejów w polskiej telewizji?

„Świetnie się bawiłam, z każdym pytaniem stres opadał”

Kiedy warszawska księgowa zasiadła na fotelu naprzeciwko Huberta Urbańskiego, nie myślała o milionie. Myślała o frajdzie. I właśnie to — jak sama przyznaje — było jej największym atutem.

Elżbieta Marszalec odpowiedziała poprawnie na wszystkie 12 pytań, w tym na to ostatnie za milion. Przy pytaniu za 50 tysięcy złotych odrzuciła podpowiedź prowadzącego (który mylił się), skorzystała z opcji „pół na pół” i bez kół ratunkowych parła naprzód jak burza. Na widowni siedziały jej córka i siostra — i z nerwów wielokrotnie sugerowały Urbańskiemu, że Elżbieta powinna zabrać pieniądze i wyjść.

— Dobrze, że tego nie widziałam — przyznaje laureatka w rozmowie z Polsatem. — Bo może wpłynęłoby to na moją decyzję.

Nie ryzykantka? Przeciwnie

Po emisji odcinka posypały się komentarze. Fryzjerka Elżbiety stwierdziła wprost, że „nie wygląda na kogoś, kto startowałby do „Milionerów”” — bo jest za skromna. Siostra, znająca ją prawie 50 lat, powiedziała, że właściwie jej nie zna.

— „Odważna kobieto!” — wykrzyknął Urbański tuż po finale gry.

Elżbieta tylko wzruszyła ramionami: odwagi w życiu jej nigdy nie brakowało. Jej sukces to nie był czysty hazard — to efekt dziesięcioleci ciekawości świata. Sama żartuje, że ma głowę „wypełnioną sieczką”: pochłania książki wszystkich gatunków (od kryminałów przez fantasy po biografie), rozwiązuje krzyżówki i śledzi najróżniejsze ciekawostki. Żadnych specjalnych przygotowań do teleturnieju — po prostu całe życie jest jednym wielkim przygotowaniem.

— Nie mówię, że znałam odpowiedzi w stu procentach na wszystkie pytania. Była jakaś doza niepewności. Niemniej mam silne „trzecie oko” — intuicję. I ona jest w moim życiu bardzo obecna. Myślę, że każdy z nas ma takie „trzecie oko”, tylko nie każdy pozwala sobie mu zaufać.

Stres? Tylko na początku

Paradoksalnie, największy stres towarzyszył jej nie przy pytaniach za setki tysięcy złotych, ale na początku — gdy Urbański zapytał o sposób opodatkowania wygranej. Pytanie z jej własnej branży.

— Chyba każdy obawia się pytań ze swojej dziedziny, gdy jest tak zdeprymowany i bardzo się boi, żeby nie powiedzieć głupoty, która pójdzie w świat — tłumaczy. — Ale potem, po każdym kolejnym pytaniu, stres ze mnie opadał. Nie rósł, tylko właśnie opadał.

To odwrócenie typowej psychologii teleturnieju: u większości graczy napięcie rośnie proporcjonalnie do stawki. Elżbieta działała dokładnie odwrotnie — im wyżej, tym spokojniej.

Meteorolog, który wylądował w cyferkach

Z wykształcenia Elżbieta jest technikiem ochrony środowiska o specjalności meteorologia — i nigdy w życiu nie pracowała jako meteorolog. Ścieżka zawodowa potoczyła się inaczej i wsiąkła w tę księgowość, gdzie spędza już ponad 30 lat.

Chętnie obala stereotyp nudnej pracy z cyferkami: dziś księgowość wymaga otwartego umysłu, śledzenia zmian prawnych i technicznych — nic z obrazka starszej pani w okularach tłukącej liczby.

Córka po finale odcinka puściła do mamy tylko jeden komentarz: — Nie wierzę, że istnieje jakieś słowo, którego mama nie zna. (Tym słowem była „kokówka”).

Milion dla dzieci, Dacia dla siebie

Plan na milion? Prosty i ciepły. Elżbieta ma dwoje dorosłych dzieci — syna informatyka i córkę o wszechstronnych zainteresowaniach — i chce im po prostu ułatwić start w dorosłość.

— Bardzo chciałabym im ułatwić start w dorosłość. W tej chwili bardzo ciężko jest młodym ludziom. Dlatego po prostu dołożę im się do mieszkań. Chciałabym, żeby jedno i drugie miało swój kąt, który mogłoby nazwać swoim domem.

Dla siebie? Wymieni wierną Skodę, którą pieszczotliwie nazywa „Lodzią” — auto służy jej już 19 lat i zostanie w rodzinie (córka już ostrzy sobie na nie zęby). Nowy samochód ma być „w rozsądnej cenie” — Elżbieta sama sugeruje Dacię. Na wakacje nie poleci na Karaiby. Woli polską przyrodę, łąkę i dziki brzeg Wisły niedaleko domu.

— Profesja zobowiązuje, 30 lat w zawodzie — śmieje się. — Na razie wciąż wygrana wydaje mi się abstrakcyjna. Może dopiero jak zobaczę te zera na koncie, to wtedy mi nagle, jak to mówią, palma odbije.

„Milionerzy” emitowani są na antenie Polsatu, nowe odcinki w niedzielne wieczory.

Czytaj też:
Julia Kamińska obraziła nie tylko katolików. „Wstyd i profanacja”
Czytaj też:
Polacy w latach 90. kochali ten serial! Oto, co się stało z jego gwiazdami

Źródło: WPROST.pl / Polsat