Odważna decyzja i milion w kieszeni. Tak księgowa z Warszawy ograła „Milionerów”

Odważna decyzja i milion w kieszeni. Tak księgowa z Warszawy ograła „Milionerów”

Elżbieta Marszalec w „Milionerach”
Elżbieta Marszalec w „Milionerach” Źródło: Materiały prasowe / Maciej Piórko / Polsat
Droga do miliona nie była łatwa, ale wreszcie się udało. Na co przeznaczy wygraną księgowa z Warszawy?

Emocje, ryzyko i chwile zwątpienia. Tak wyglądała droga Elżbiety Marszalec do miliona w teleturnieju „Milionerzy”. Księgowa z Warszawy nie tylko pokonała wszystkie pytania, ale też udowodniła, że intuicja bywa cenniejsza niż nawet podpowiedź prowadzącego.

Milion w „Milionerach”. Elżbieta Marszalec zachowała zimną krew

Elżbieta Marszalec z Warszawy wygrała główną nagrodę w teleturnieju „Milionerzy”. Podczas emocjonującej rozgrywki wykorzystała wszystkie trzy koła ratunkowe, a największe napięcie pojawiło się przy pytaniu za 50 tysięcy złotych.

To właśnie wtedy uczestniczka postanowiła skorzystać z opcji pytania do prowadzącego. Hubert Urbański nie był jednak pewien odpowiedzi i wskazał Olsztyn jako najbardziej prawdopodobną lokalizację Portu lotniczego im. Mikołaja Kopernika.

„Gdybym grał o swoje pieniądze, to dużo bym zaryzykował obstawiając Olsztyn. Ale to nie jest solidna skała na której mogę się oprzeć” – powiedział prowadzący. Marszalec nie zaufała tej sugestii i sięgnęła po ostatnie koło ratunkowe – pół na pół. W grze pozostały dwie możliwości: Warszawa i Wrocław. Zawodniczka bez wahania wskazała odpowiedź d) we Wrocławiu, która okazała się prawidłowa.

Po chwili prowadzący przyznał z ulgą: „Strasznie byłoby mi wstyd, gdybyś straciła przeze mnie dużo pieniędzy”.

Droga do miliona. Emocje na widowni i odważne decyzje

Elżbieta Marszalec rozpoczęła swoją grę w środę. Do końca pierwszego odcinka odpowiedziała na pięć pytań i wygrała 15 tysięcy złotych.

Już przy trzecim pytaniu zdecydowała się na pierwsze koło ratunkowe. Pytanie dotyczyło charakterystycznego wizerunku z długimi włosami, kolorową koszulą i dzwonami. Po skorzystaniu z głosowania publiczności zaznaczyła odpowiedź a) hipisa.

Na widowni wspierały ją siostra i córka, które z rosnącym napięciem obserwowały kolejne decyzje zawodniczki. Sama uczestniczka grała jednak pewnie i spokojnie, kilkakrotnie podkreślając, że ufa własnej intuicji. To właśnie ona doprowadziła ją aż do finałowego pytania.

Pytanie za milion i finał wielkiej gry

Ostatnie pytanie brzmiało: „Ile wymiarów ma punkt geometryczny”. Elżbieta Marszalec nie miała wątpliwości i wskazała odpowiedź a) zero. Była to prawidłowa odpowiedź, która przyniosła jej milion złotych.

Po ogłoszeniu wyniku Hubert Urbański nie krył podziwu i zwrócił się do zwyciężczyni słowami: „Odważna kobieto! Tak się wygrywa milion. Bezprzykładna odwaga, wiedza, intuicja!”. Warszawska księgowa została tym samym drugą osobą, która zdobyła milion w polsatowskiej odsłonie programu.

Na co przeznaczy wygraną?

Świeżo upieczona milionerka już wie, jak wykorzysta wygraną. Przede wszystkim chce pomóc swoim dzieciom. Marszalec planuje wesprzeć syna i córkę w zakupie mieszkań. Myśli też o bardziej przyziemnej zmianie – po 19 latach zamierza wymienić swoją Skodę na nowe auto, jak podkreśla, „w rozsądnej cenie”.

Teleturniej „Milionerzy” można oglądać od poniedziałku do czwartku o godz. 19.55 w Polsacie.

Elżbieta Marszalec z rodziną i wygranąCzytaj też:
Wieczorynki i seriale PRL. Rozpoznaj po jednym ujęciu! QUIZ
Czytaj też:
Julia Kamińska obraziła nie tylko katolików. „Wstyd i profanacja”

Źródło: WPROST.pl