Po śmierci Jamesa Van Der Beeka uruchomiono publiczną zbiórkę, a jej opis nie pozostawia wątpliwości: koszty leczenia miały doprowadzić bliskich aktora do skrajnie trudnej sytuacji. Proszą o wsparcie.
Nie żyje James Van Der Beek. Smutne kulisy walki o życie
James Van Der Beek, kojarzony przede wszystkim z rolą w serialu „Jezioro marzeń”, zmarł 11 lutego po walce z nowotworem jelita grubego. W ostatnich latach zmagał się z ciężką chorobą, która jak podają jego bliscy, wiązała się z ogromnymi wydatkami na terapię i opiekę medyczną.
Według przekazanych informacji rosnące koszty leczenia zmusiły aktora wręcz do wyprzedawania osobistych przedmiotów na aukcjach internetowych. Środki pozyskane w ten sposób miały wspomóc finansowanie dalszej terapii.
Po śmierci artysty jego żona uruchomiła internetową zbiórkę i zwróciła się do fanów o wsparcie. W opisie podkreślono, że rodzina mierzyła się jednocześnie z emocjonalnym ciężarem choroby i narastającymi problemami finansowymi.
Rodzina pogrążona w żałobie i w poważnych problemach finansowych
„Podczas jego choroby rodzina zmagała się nie tylko z problemami emocjonalnymi, ale także ze znacznym obciążeniem finansowym, starając się wspierać Jamesa i zapewnić mu opiekę” — można przeczytać w opisie zbiórki. Organizatorzy akcji wskazują, że sytuacja materialna bliskich aktora została poważnie nadwyrężona przez długotrwałe leczenie.
Zbiórka szybko zaczęła rosnąć. W czwartek 12 lutego rano przekroczyła poziom miliona dolarów. Aktualna kwota wsparcia wynosi 1,3 mln dolarów. Wpłat wciąż przybywa, a akcja jest szeroko udostępniana w sieci.
U aktora w drugiej połowie 2023 roku zdiagnozowano raka jelita grubego, ale informację o chorobie ujawnił dopiero w listopadzie 2024 roku. W środę 11 lutego w mediach społecznościowych Jamesa Van Der Beeka znalazł się wpis o tym, że aktor zmarł.
Czytaj też:
Nie żyje gwiazdor „Harold i Maude”. Aktor odszedł po długiej chorobieCzytaj też:
Nicolas Cage w roli życia? Serial wychodzi w dwóch wersjach!
