Bud Cort, aktor, który przeszedł do historii rolą w „Haroldzie i Maude”, nie żyje. Artysta miał 77 lat, a jego kariera obejmowała współpracę z największymi nazwiskami amerykańskiego filmu.
Nie żyje Bud Cort. Kultowy Harold odszedł po długiej chorobie
Bud Cort, najbardziej rozpoznawalny dzięki głównej roli w filmie „Harold i Maude” w reżyserii Hala Ashby’ego, zmarł w wieku 77 lat. Jak podał „Variety”, aktor odszedł w Connecticut po długiej chorobie. Przez lata był kojarzony z kinem autorskim i produkcjami o wyrazistym, często ekscentrycznym charakterze.
Na ekranie stworzył galerię postaci nietypowych i zapadających w pamięć, a jego filmografia obejmuje zarówno klasykę Nowego Hollywood, jak i późniejsze głośne tytuły.
Od odkrycia przez Altmana do wielkiego przełomu
Cort został odkryty przez Roberta Altmana podczas występów w rewii. Reżyser obsadził go następnie w filmach „MAS*H” oraz „Brewster McCloud”. Prawdziwy przełom przyszedł jednak wraz z rolą w „Haroldzie i Maude”. Zagrał tam młodego mężczyznę obsesyjnie myślącego o śmierci, który nawiązuje relację z 79-letnią ocalałą z Holokaustu, w którą wcieliła się Ruth Gordon.
Kreacja przyniosła mu nominacje do Złotego Globu oraz nagrody BAFTA. Sam film początkowo nie został dobrze przyjęty ani przez krytyków, ani przez publiczność. Z czasem zyskał jednak status dzieła kultowego i trafił na listę najzabawniejszych filmów wszech czasów Amerykańskiego Instytutu Filmowego.
„Kiedy czytałem scenariusz, od razu wiedziałem, że to będzie klasyka na lata” – powiedział w 2012 roku. „Nie dało się tego ukryć. Studio nie wiedziało, jak go wypromować… Prawdę mówiąc, film zawdzięczał sukces ludziom”.
Rola życia i zawodowa szufladka
Sukces „Harolda i Maude” miał też swoją ciemniejszą stronę. W 2014 roku Cort przyznał w rozmowie z „Guardianem”, że była to dla niego jednocześnie „błogosławieństwo i przekleństwo”, bo zaczął dostawać wyłącznie dziwaczne role. Odrzucił propozycję zagrania Billy’ego Bibbita w „Locie nad kukułczym gniazdem”, ponieważ celował w główną rolę. Gdy obsadzono Jacka Nicholsona, próbował wrócić do projektu, ale było już za późno.
W latach 70. pojawił się także w komediodramacie „Dlaczego strzelać do nauczyciela?” oraz w ekranizacji opowiadania F. Scotta Fitzgeralda „Bernice Bobs Her Hair” z Shelley Duvall. W 1979 roku uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu — doznał ciężkich obrażeń, złamał rękę i nogę oraz przeszedł operacje plastyczne.
Powroty na ekran i role u znanych reżyserów
Po przerwie wrócił do pracy w latach 80. Zagrał m.in. w romansie „Listy miłosne” z Jamie Lee Curtis oraz w horrorze science fiction Tobe’a Hoopera „Najeźdźcy z Marsa”. W kolejnej dekadzie wystąpił w „Dogmie” Kevina Smitha i klasycznym filmie queer „But I'm a Cheerleader”.
Później pojawił się także w produkcjach „Kojot Brzydki”, „Numer 23” oraz „Podwodne życie” Wesa Andersona ze Stevem Zissou. Równolegle pracował w telewizji — grał w serialach „Brzydula Betty”, „Zabójcze umysły” i „Arrested Development”. Użyczał też głosu w animacjach „Batman”, „Maska” i „Superman”.
Kolejny wypadek i trudne ostatnie lata
W 2011 roku aktor miał następny wypadek samochodowy, w wyniku którego niemal stracił rękę. W następnych latach — jak wynika z relacji — miał trudności ze znalezieniem pracy w zawodzie.
Bud Cort pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci kina kontrkulturowego lat 70., a „Harold i Maude” do dziś uchodzi za tytuł wyjątkowy i niepodrabialny.
Czytaj też:
James Van Der Beek, Dawson z „Jeziora marzeń”, nie żyjeCzytaj też:
Nicolas Cage w roli życia? Serial wychodzi w dwóch wersjach!
