Informację o śmierci aktora przekazał jego mąż Stephen Hanna-Shuford. Okazało się, że u gwiazdora zdiagnozowano wcześniej limfohistiocytozę hemofagocytarną (HLH) i chłoniaka T-komórkowego, które wpłynęły na jego układ odpornościowy.
„Z ciężkim sercem informujemy, że dziś rano pożegnaliśmy najwspanialszego mężczyznę, męża i tatę we wszechświecie” – napisał Stephen na Instagramie. „Bret Hanna-Shuford odszedł z tego świata w pokoju, otoczony miłością i rodziną. Nasze serca są złamane, ale nadal będziemy walczyć o to, żeby był z nas dumny” – czytamy.
Bret Hanna-Shuford nie żyje. Grał nie tylko na Broadwayu
Bret Hanna-Shuford urodził się 20 maja 1979 roku w Beaumont w Teksasie. Już jako dziecko występował w zespole The Gingerbread Company, a także w lokalnym teatrze, reklamach regionalnych i niezależnych filmach.
Po debiucie na Broadwayu w „Pięknej i Bestii”, aktor kontynuował współpracę z Disney Theatrical w „Małej Syrence”, gdzie poznał swojego przyszłego męża Stephena. Do jego innych broadwayowskich ról należą „Wicked”, „Chitty Chitty Bang Bang”, „A Wonderful Life”, „The Best Little Whorehouse in Texas”, „Amazing Grace” i „Cirque du Soleil Paramour”. Występował również w produkcjach objazdowych „South Pacific” i „Dreamgirls”.
Na dużym ekranie Bret Hanna-Shuford pojawił się w „Wilk z Wall Street” (2013), a także w odcinkach „Zbrodnie po sąsiedzku”, „FBI: Most Wanted”, „The Good Fight”, „Prawo i porządek: Jednostka specjalna”, „All My Children” i „Guiding Light”.
Bret pozostawił męża Stephena i syna Mavericka.
