Brutalna historia „Klauna mordercy” zakończyła się dopiero po 14 latach oczekiwania w celi śmierci. 10 maja 1994 roku świat dowiedział się, jak umiera jeden z najbardziej przerażających seryjnych morderców w historii USA. John Wayne Gacy odszedł w atmosferze skandalu, gniewu i publicznego demonstrowania powszechnej nienawiści, a jego ostatnie słowa do dziś budzą niesmak.
Podwójne życie „Klauna mordercy”
Skazany za zamordowanie co najmniej 33 nastoletnich chłopców i młodych mężczyzn w latach 70., Gacy przez lata prowadził podwójne życie. W oczach sąsiadów był uprzejmym, zaangażowanym członkiem społeczności. Występował jako klaun na przyjęciach i w szpitalach dziecięcych. Ta groteskowa maska przyniosła mu przydomek „Klaun morderca”.
13 marca 1980 roku został uznany winnym zamordowania 33 osób i skazany na karę śmierci za 12 z tych zabójstw. W nagraniu wykorzystanym w serialu Netflixa "Rozmowy z zabójcą: Taśmy Johna Wayne’a Gacy’ego" mówił po procesie: „Jak można czuć ulgę z powodu czegoś, czego wciąż się nie rozumie?”. Dodawał też bez cienia skruchy: „Skoro mówią, że jestem winny, to mam teraz czuć się winny? Nie czuję”. I wreszcie: „Nie mam żadnych wyrzutów sumienia”.
Umierał 4 razy dłużej
Do wykonania wyroku doszło 10 maja 1994 roku w więzieniu Stateville Correctional Center w Crest Hill w stanie Illinois. Gacy został stracony za pomocą zastrzyku śmierci. Podano mu trzy środki chemiczne: pierwszy miał pozbawić go przytomności, drugi zatrzymać oddychanie, trzeci akcję serca.
Egzekucja nie przebiegła jednak zgodnie z planem. W rurce pojawił się zator, który początkowo uniemożliwił pełne podanie drugiej substancji. W efekcie śmierć nastąpiła po 18 minutach, czyli egzekucja trwała ok. cztery razy dłużej, niż przewidywano. Data nie była przypadkowa. Jak odnotował „New Yorker”, egzekucja przypadła w 26. rocznicę pierwszego aresztowania Gacy’ego za sodomię, gdy miał 26 lat.
Ostatni posiłek i niesławne słowa
Przed śmiercią Gacy zjadł ostatni posiłek z Kentucky Fried Chicken, sieci, w której lata wcześniej był menedżerem. Zamówił wiaderko kurczaka KFC, 12 smażonych krewetek, pół kilo truskawek, frytki i colę light.
Tuż przed egzekucją wypowiedział krótkie zdanie, które przeszło do historii: „Pocałujcie mnie w du**”. Miał 52 lata. Urodził się 17 marca 1942 roku.
Ludzie odetchnęli z ulgą
W dniu egzekucji niemal 1000 osób zebrało się na dziedzińcu ratusza w Chicago. Według „Los Angeles Times” puszczano balony i niesiono transparenty wyśmiewające fascynację Gacy’ego klaunami. W dokumentach Netflixa słychać skandowane hasła „Śmierć Gacy’emu”. Wielu uczestników podkreślało, że kara była zasłużona, choć ich zdaniem wykonano ją zbyt późno.
Przewodniczący ławy przysięgłych Ron Beaver mówił o „uldze”. „Poczułem ulgę wiedząc, że John Wayne Gacy nie zabije już żadnego innego dziecka” – dodał.
Zbrodnie, które wracają na ekranie
Makabryczna historia „Killer Clowna” wielokrotnie wracała w filmach i serialach. Na platformie SkyShowtime dostępny jest również obraz „Devil in Disguise: John Wayne Gacy”, w którym w rolę seryjnego mordercy wcielił się Michael Chernus, znany z serialu Severance.
Ponad trzy dekady po egzekucji historia Gacy’ego wciąż budzi emocje. Nie z powodu sensacji, lecz skali zbrodni i lodowatego uporu, z jakim do końca zaprzeczał winie.
Czytaj też:
Netflix dla koneserów: 30 filmów oryginalnych, które zachwyciły światCzytaj też:
Szwecja ma najlepsze kryminały. Te obejrzycie w Polsce
