Maja Staśko o wspólpracy z Marią Sadowską. „To nie jest film o Pandora Gate”

Maja Staśko o wspólpracy z Marią Sadowską. „To nie jest film o Pandora Gate”

Maja Staśko
Maja Staśko Źródło: PAP / Foton
Maja Staśko zabrała głos ws. hejtu, który spotkał ją po ogłoszeniu współpracy z Marią Sadowską. Wydała oświadczenie.

Maja Staśko zaprzeczyła, że tworzy z Marią Sadowską film o Pandora Gate. Temat produkcji ma być o wiele obszerniejszy. Gwiazda wspomniała też, że po tym, jak ta informacja trafiła do mediów, spotkało ją wiele hejtu.

Powstaje film o Pandora Gate?

Pandora Gate przez ostatnie tygodnie była najważniejszym tematem. W październiku 2023 roku Sylwester Wardęga zamieścił na YouTube filmik zatytułowany „Mroczna tajemnica Stuu i YouTuberów: Padora Gate (Boxdel, Dubiel, Fagata)”. Obecnie wideo obejrzane zostało już przez ponad 9,5 mln osób. Z przedstawionych przez Wardęgę materiałów wynika, że Stuu utrzymywał kontakty i spotykał się z dziewczynami, które miały mniej niż 15 lat. Ponadto twórca przedstawia też rzekome dowody na to, że Marcin Dubiel, Fagata czy Boxdell, mieli wiedzieć o tym, co robi Stuu i nie reagować. Po tym, jak Wardęga nagłośnił sprawę, zajęła się nią prokuratura i politycy. Niedługo później wideo w tej sprawie zamieścił też w sieci inny twórca, znany jako Konopskyy.

Jak wynika z doniesień Stuu został już zatrzymany, ale brytyjski sąd jeszcze nie zajął się jego sprawą. Nie wiadomo też, kiedy odbędzie się rozprawa.

Staśko jednak nie robi z Sadowską filmu o Pandora Gate?

Kilka dni temu Maria Sadowska zdradziła, że pracuje z Mają Staśko nad nowym filmem. Jednym z jego tematów miała być Pandora Gate: – Zaczęliśmy już pracować razem z Mają Staśko, która też o tym pisze książkę – przekazała reżyserka „Dziewczyn z Dubaju” w rozmowie z Kozaczkiem. – Film będzie mówił nie tylko o Pandora Gate, ale także o zjawisku patoinfluencerów, o tym, jak to się stało, że w przestrzeni publicznej kryminaliści zarabiają ogromne pieniądze na mieszaniu w głowach naszym dzieciom – przekazała.

Teraz tym informacjom zaprzeczyła Maja Staśko. Wydała oświadczenie na swoim Instagramie, z którego dowiadujemy się, że prace rozpoczęły się dużo wcześniej, jeszcze przed wybuchem afery z youtuberami. „W ostatnim tygodniu obserwowałam narastającą falę hejtu po tym, jak w sieci zaczęły pojawiać się clickbaity na temat naszego filmu. Mnóstwo materiałów w mediach i na YouTubie z informacją bez weryfikacji, tysiące hejtów. Nikt nie zapytał mnie o prawdę – tłumy ludzi z prawa i lewa bezmyślnie dołączyły do szczucia na podstawie szokujących tytułów, powielając je i robiąc z nich wymówkę do nagonki” – zaczęła.

Okazuje się zatem, że ze względu na tematykę, obie panie spotkały się z hejtem ze strony internautów. „To nie jest film o Pandora Gate – zaczęłyśmy pracować nad nim jeszcze przed tą sprawą. Maria w ostatnim roku obserwowała moją pracę i teksty – i postanowiła to przedstawić w formie artystycznej. To historia o patoinfluencerach, ich olbrzymim wpływie i władzy. O hejcie i kapitalizacji szczucia. O świecie, w którym przestępcy i przemocowe osoby stają się biznesmenami i idolami dzieci, a osoby sprzeciwiające się temu – są masowo nękane” – czytamy.

Na koniec Staśko podkreśliła, że sztuka to dla niej narzędzie, które pomaga walczyć z problemami społeczeństwa. „Film to gra na fikcji i mechanizmach – a nie realnych ludziach. Potrafi zmieniać świat, ale nie naraża konkretnych ludzi. Można nim uświadamiać i walczyć” – stwierdziła. Dodała, że produkcja, o której mowa będzie dotyczyć przemocy w internecie, o czym gwiazda obecnie też pisze reportaż.

instagramCzytaj też:
Pandora Gate. Nowe informacje w sprawie „Stuu”. Wiemy, co z ekstradycją
Czytaj też:
Marcin Dubiel o skutkach Pandora Gate. „Moja młodsza siostra jest bita w szkole”

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl