Monika Richardson, dawna twarz „Pytania na śniadanie”, zabrała głos w rozmowie z „Faktem” i nie zostawiła suchej nitki na polskich programach porannych ani na większości ich prowadzących. Przyznała, że ogląda je z zawodowej ciekawości i za każdym razem wychodzi z tego przybita.
Monika Richardson wprost. „Chłopcy i dziewczynki do wynajęcia”
Richardson nie kryje, że tradycyjna telewizja przestała być jej medium. „Jestem uzależniona, nie ukrywam, od oglądania bardzo różnych platform streamingowych” — przyznała. Mimo to od czasu do czasu zagląda do porannych programów trzech największych stacji i to, co widzi, napawa ją niepokojem. Jej diagnoza jest jednoznaczna: polskie śniadaniówki cierpią na chroniczny niedobór osobowości.
„Najsmutniejsze jest to, że nie ma osobowości wśród prowadzących te programy. Marcin Prokop i Dorota Wellman wiosny nie czynią. A reszta państwa jest chłopcami i dziewczynkami do wynajęcia, którym nie udało się stworzyć żadnej tożsamości tego programu” — powiedziała prezenterka.
Wellman i Prokopnie nie do zastąpienia. TVP popełniła „gigantyczny błąd”
Jedynym duetem, który Richardson oceniła z prawdziwym uznaniem, są Dorota Wellman i Marcin Prokop z „Dzień dobry TVN". Na pytanie, czy którakolwiek ze stacji ma równie silną parę prowadzących, odpowiedziała bez chwili wahania — że nie.
„Żadna telewizja nie ma takiego duetu jak Dorota i Marcin. [...] Akurat duetu Dorota i Marcin nie da się ani stłamsić, ani wsadzić do pudełka — oni są za duzi. Nie za bardzo da się ich usunąć, więc póki są, to są” — oceniła Richardson, sugerując, że stacja niekoniecznie świadomie buduje markę na tym duecie.
Szczególnie ostro Richardson odniosła się do „Pytania na śniadanie” i decyzji o zwolnieniu wszystkich prowadzących po zmianie władzy jesienią 2023 roku. Nazwała to aktem braku szacunku dla widzów — i wyraziła przekonanie, że szkody są nie do naprawienia. „Myślę, że to jest nie do odbudowania. [...] »Pytanie na śniadanie« kiedyś to miało, ale włączyło hamulec bezpieczeństwa i wyrzuciło wszystkich z pociągu, więc właściwie nieważne, co robi, i tak się nie uda” — powiedziała.
„Halo, tu Polsat” oceniła jako program, który się przebija, ale jego wyłącznie weekendowy charakter sprawia, że nie osiąga efektu skali. W tym starciu górą pozostaje „Dzień dobry TVN” — choć i tu Richardson nie gryzła się w język: „co drugi prowadzący sepleni albo nie mówi dobrze po polsku, albo nie wiadomo jak się nazywa, albo nie wiadomo, kim jest... W związku z tym im bardziej oglądam, tym bardziej jest mi smutno” – podsumowała.
Czytaj też:
„Piekło kobiet” na HBO Max. Mamy zwiastun polskiego hituCzytaj też:
„Milionerzy”. Krakelury pokonały uczestnika. Wycofał się z gry
