„Milionerzy” to marka, która w polskiej telewizji nie traci na wartości. Po 26 latach w TVN teleturniej jesienią 2025 roku trafił do Polsatu, gdzie zadebiutował 1 września. Pierwsza polsatowska edycja okazała się bezapelacyjnym sukcesem. 16 lutego ruszył sezon wiosenny — i szybko dostarczył emocji godnych swojej legendy.
VIN pokonany, krakelury już nie
W 55. odcinku przy stoliku naprzeciwko Huberta Urbańskiego ponownie zasiadł Dariusz Dziewięcki,iluzjonista z Dolnego Śląska, który w poprzednim odcinku zatrzymał się na 15 tys. zł. Tym razem szło mu znacznie lepiej. Pytanie za 25 tys. zł nie sprawiło większego kłopotu, ale przy kwocie gwarantowanej 50 tys. zł zrobiło się poważniej. Zadaniem uczestnika było wskazanie, który z numerów — PESEL, NIP, REGON czy VIN — składa się ze współcześnie nadawanych znaków w największej liczbie.
Dziewięcki nie był pewny odpowiedzi i sięgnął po koło ratunkowe: pytanie do prowadzącego. Hubert Urbański, choć sam nie miał stuprocentowej pewności, skłaniał się ku odpowiedzi D, argumentując, że numer VIN — czyli Vehicle Identification Number — jest wyjątkowo długi. Uczestnik podzielił tę intuicję i trafił w dziesiątkę. 50 tys. zł wylądowało na jego koncie.
Telefon do przyjaciółki na nic się zdał
Pytanie za 75 tys. zł Dariusz pokonał bez większych trudności. Kolejne jednak okazało się murem nie do przebicia. Iluzjonista usłyszał pytanie, grając o 125 tys. zł: „Krakelury zaniepokoją zwłaszcza”...
Do wyboru miał: rybaka, krawca, muzealnika lub chirurga. Nie mając pojęcia, czym w ogóle są krakelury, zdecydował się zadzwonić do przyjaciółki Anny, absolwentki weterynarii, na której wiedzy medycznej pokładał nadzieję. Niestety, Anna również nie znała tego słowa. Dziewięcki znalazł się w pułapce: błędna odpowiedź oznaczałaby utratę 25 tys. zł. Postanowił nie ryzykować i z pełną świadomością zakończył grę, zabierając czek na 75 tys. zł.
Kogo niepokoją krakelury?
Prawidłowa odpowiedź to C — muzealnik. Krakelury to drobne pęknięcia pojawiające się na powierzchni obrazów lub ceramiki, będące zmartwieniem każdego, kto dba o dzieła sztuki. Słowo brzmi obco, bo pochodzi z języka francuskiego — i najwyraźniej nawet w studiu teleturnieju potrafi zaskoczyć niejednego.
Czytaj też:
5 dni i żadnych trików? Ekipa „Naszego nowego domu” obala mityCzytaj też:
Thriller, który rozwala schematy. Głośna ekranizacja trafia do widzów
