Obnażamy prawdę o reality-show. Wy krzyczycie „ustawka”, producenci liczą kasę

Obnażamy prawdę o reality-show. Wy krzyczycie „ustawka”, producenci liczą kasę

Ile „reality” jest w reality-show?
Ile „reality” jest w reality-show? Źródło: WPROST.pl / Rolnik szuka żony TVP/Instagram, TVP
Chyba jeszcze nigdy w historii polskiej telewizji nie było tylu dramatów na ekranie i tylu oburzonych głosów widzów w sieci. „Manipulacja”, „ustawka” – komentowali internauci kolejne odcinki hitowych reality-show. Narzekali, grozili bojkotem, pisali o „reżyserce pod kamery”. Paradoks polega na tym, że właśnie o to w tym gatunku chodzi.

Reality-show nigdy nie miało być dokumentem. Od początku było emocjonalnym spektaklem. – Negatywne reakcje i emocje w sieci często działają na korzyść programu. Nawet jeśli widzowie są oburzeni lub nie zgadzają się z jego przekazem, to właśnie to dodatkowo motywuje ich do oglądania — mówi w rozmowie z nami dr Sylwia Szostak, medioznawczyni i badaczka telewizji.

Hejt w sieci to woda na młyn producentów? „Jeżeli program się ogląda, to najważniejsze”

Rok 2025 w polskiej telewizji wyglądał jak serial, który dawno wymknął się spod kontroli. Wyjątkowo burzliwe okazały się nowe edycje programów dla singli: „Rolnik szuka żony” i „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Trudno było znaleźć odcinek pozbawiony łez, wzajemnych oskarżeń, nagłych rozstań i jeszcze szybszych powrotów. Jednocześnie widzowie coraz głośniej sugerowali, że uczestnicy grają role, a dramaty są produkowane na potrzeby kamer.

Artykuł został opublikowany w 4/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Źródło: WPROST.pl