Monika Olejnik wybuchła na wizji. „Służby weszły do mojej koleżanki”

Monika Olejnik wybuchła na wizji. „Służby weszły do mojej koleżanki”

Monika Olejnik
Monika Olejnik Źródło: Newspix.pl
Dziennikarka prowadziła emocjonującą rozmowę w swoim programie. Monika Olejnik nie ukrywała swojego wzburzenia.

W ostatnich dniach w mediach głośno było o przeszukaniu domu Zbigniewa Ziobry, które nastąpiło w związku z nieprawidłowościami w przyznawaniu dotacji z Funduszu Sprawiedliwości. Śledztwo w tej sprawie trwa od lutego, a służby wkroczyły już wcześniej do m.in. nieruchomości Dariusza Mateckiego, Michała Wosia i Marcina Romanowskiego. Temat ten został poruszony w programie Moniki Olejnik. Dziennikarka nie kryła w „Kropce nad i” emocji.

Monika Olejnik wybuchła w „Kropce nad i”

Do domu lidera Suwerennej Polski ABW dostało się, wyłamując drzwi. Lider Suwerennej Polski twierdzi, że nikt nie kontaktował się z nim, ani jego rodziną, by uzyskać dostęp do budynku. – Nikt za pośrednictwem teściów, czy bezpośrednio nie próbował skontaktować się z gospodarzami – wskazał adwokat Zbigniewa Ziobry, Maciej Zaborowski, dodając, że obowiązek kontaktu wynika z artykułu 224 k.p.k oraz „dobrego zwyczaju”.

W związku z tym Zbigniew Ziobro wraz ze swoim adwokatem zamierzają złożyć zażalenie do Sądu Rejonowego wobec przeprowadzonej akcji funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. – Zażalenie będzie dotyczyło samej zasadności postanowienia oraz legalności działań prokuratury – poinformował prawnik na antenie Polsat News.

W czwartkowy wieczór 28 marca w „Kropce nad i” na ten temat Monika Olejnik rozmawiała z politykiem Suwerennej Polski, Michałem Wójcikiem. W programie wspomniano o tym, że podczas przeszukań w domu Zbigniewa Ziobry ujawniono oryginał teczki nadzoru akt postępowania w sprawie dotyczącej śmierci jego taty. – Prokurator generalny nie ma żadnego prawa, aby tego rodzaju dokumenty wynosić z prokuratur — stwierdził prok. Krzysztof Parchimowicz.

Tymczasem Michał Wójcik na antenie TVN24 ocenił, że Zbigniew Ziobro miał pełne prawo do trzymania w domu tych dokumentów. — Pan minister Ziobro nie został poinformowany, że takie przeszukanie jest prowadzone w jego domu — podkreślił, co wyprowadziło nieco z równowagi Monikę Olejnik. Dziennikarka odniosła się wówczas do doświadczeń swoich znajomych.

– Nie przypominam sobie, żeby agenci ABW, którzy wchodzili do domów różnych ludzi przez osiem lat, dzwonili do tych ludzi i mówili: „Proszę państwa, za chwilę wejdziemy do państwa domów” – zaczęła.

— Proszę pana, mogę panu podać przykład mojej koleżanki, do której weszli śledczy, wyrzucili ją z łóżka, wyrzucili małe dziecko z łóżka... Jak się zachowywali, nie będę państwu opowiadała ze względu na wczesną porę — dodała prowadząca.

Czytaj też:
Monika Olejnik ostro o Morawieckim i Chorosińskiej. „Kurczowo trzymają się stołków”
Czytaj też:
Olejnik nie zostawiła słów Hołowni bez komentarza. „Ja już mam dość show w życiu”

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl