Kinga Preis ujawniła skalę hejtu, z jakim musi się mierzyć. Wybitna polska aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna, znana z ról w filmach Wojciecha Smarzowskiego (m.in. „Dom zły”) oraz jako Natalia Borowik w serialu „Ojciec Mateusz”, laureatka aż sześciu nagród Orły jest atakowana bezpardonowo przez osobników, najwyraźniej kierowanych wyłącznie czystą nienawiścią.
Brutalny hejt w sieci. „Należy mi zgolić łeb”
Aktorka w rozmowie z Wirtualną Polską nie owijała w bawełnę. Przyznała, że obok sympatii widzów istnieje też tzw. negatywny elektorat, który potrafi być wyjątkowo agresywny.
— „Czytałam potem na swój temat bardzo wiele rzeczy, w tym na przykład, że »należy mi zgolić łeb«” — ujawniła, odnosząc się do reakcji po jednej z gal filmowych, a to tylko fragment tego, co trafia pod jej adresem. Preis zwraca uwagę, że internetowi komentatorzy często działają impulsywnie, bez refleksji nad tym, do kogo kierują swoje słowa.
— „Na przykład nie podoba mu się coś na nagraniu, bo on by chciał inaczej. I czuje potrzebę napisania mi, że ‘drę mordę’. To ludzie, dla których nie ma znaczenia, kogo atakują. Ich buduje wyłącznie wyrzucona nienawiść” — podkreśla.
Kinga Preis stawia granice. Hejt boli. Nawet jeśli ktoś udaje, że nie
Mimo presji i bezpardonowych ataków aktorka nie zamierza zmieniać swojego podejścia do mediów społecznościowych. Stawia jasne granice i nie chce dzielić się wszystkim. — „Przyjęłam zasadę, że mówię tylko tyle, na ile pozwala mi poczucie intymności, prywatności, i dalej po prostu nie chcę pójść” — tłumaczy.
Nie będzie więc relacji z sypialni ani szczegółowych raportów z życia prywatnego. I wygląda na to, że jest gotowa zapłacić za to mniejszą popularnością. Aktorka nie udaje przy tym, że negatywne komentarze jej nie dotykają. Wręcz przeciwnie. — „Nie znam ludzi, których nie rusza to, że ktoś wylewa na nich wiadro pomyj” — przyznaje.
Dlatego zdecydowała się na praktyczne rozwiązanie. W prowadzeniu jej mediów społecznościowych pomaga osoba, która pełni rolę filtra i pierwszej linii obrony przed falą nienawiści. Brzmi jak coś, co w dzisiejszym internecie przestaje być luksusem, a zaczyna być koniecznością.
Czytaj też:
Znikające dzieci i pomalowany chłopiec. Największe wpadki w historii serialiCzytaj też:
Dramat gwiazdy „M jak miłość”. W sieci ruszyła zbiórka
