Nie żyje gwiazdor „Łowcy androidów”. Miał na koncie ponad 200 ról

Nie żyje gwiazdor „Łowcy androidów”. Miał na koncie ponad 200 ról

M. Emmet Walsh
M. Emmet WalshŹródło:Shutterstock / Kathy Hutchins
M. Emmet Walsh zmarł trzy dni przed swoimi 89. urodzinami. Znany był z ról u boku Julii Roberts, Leonardo DiCaprio czy Ala Pacino.

M. Emmet Walsh to legendarny hollywoodzki aktor, który specjalizował się przede wszystkim w charakterystycznych drugoplanowych rolach. Wystąpił w tak kultowych filmach, jak „Łowca androidów” Ridleya Scotta czy „Śmiertelnie proste” braci Coen. Zmarł we wtorek 19 marca w mieście St. Albans w stanie Vermont, trzy dni przed swoimi 89. urodzinami. Przyczyną śmierci było zatrzymanie akcji serca. Smutną wiadomość przekazała mediom jego wieloletnia menadżerka Sandy Joseph.

Kariera M. Emmeta Walsha

Michael Emmet Walsh urodził się 22 marca 1935 roku w Ogdensburgu w stanie Nowy Jork. Był potomkiem irlandzkich imigrantów, który dorastał w kilkutysięcznej miejscowości Swanton w stanie Vermont. Wiadomo, że w wieku zaledwie trzech lat przebył operację, po której do końca życia był głuchy na lewe ucho.

Nie od początku chciał być aktorem. Studiował biznes i administrację, lecz nie pracował w wyuczonym zawodzie. Następnie przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie zakochał się w aktorstwie i pobierał nauki w American Academy of Dramatic Arts. Przez dekadę występował w regionalnym teatrze, zanim w 1969 roku zadebiutował na Broadwayu u boku Ala Pacino.

Na dużym ekranie zadebiutował z kolei jako statysta w kultowym filmie „Nocny kowboj”. W kolejnych latach wystąpił w innych znanych produkcjach: „Serpico”, „Gracz”, „Więzień Brubaker”, „Zwyczajni ludzie” czy „Czerwoni”. Walsh otrzymywał zazwyczaj role drugo- i trzecioplanowe, ale chociaż miał ograniczony czas na ekranie, zawsze przykuwał uwagę. Tak było m.in. w filmie „Łowca androidów” Ridleya Scotta, gdzie wcielił się w kapitana policji Bryanta, współpracującego z głównym bohaterem, granym przez Harrisona Forda.

Sławę przyniosła mu rola prywatnego detektywa w filmie „Śmiertelnie proste” braci Coen. Otrzymał za nią nagrodę Independent Spirit dla najlepszego aktora. – Moje gaże wzrosły pięciokrotnie, nagle wszyscy chcieli mnie w swoich filmach – wspominał ten występ w jednym z wywiadów. W kolejnych latach wystąpił w takich obrazach, jak m.in. „Critters”, „Czas zabijania”, „Romeo i Julia” z Leonardo DiCaprio czy „Mój chłopak się żeni” z Julią Roberts.

Ostatni głośny film z jego udziałem to „Na noże” (2019). Później grał również w takich produkcjach jak „Amerykański żigolak”, „The Mimic” czy „Prawi Gemstonowie”. Ostatni raz pojawił się w westernie „Outlaw Posse” (2024) i nie dożył premiery dramatu „God Loves the Green Bay Packers”, który znajduje się w fazie postprodukcji.

„Guardian” przytacza teraz wypowiedź aktora udzieloną gazecie „Orange County Register”, w której powiedział, jaki ma stosunek do sławy. – Byłem w pobliżu gwiazd. Byłem w pobliżu Redforda i Hoffmana, to było przerażające. To dążenie do sławy jest jak pogoń chartów za mechanicznym królikiem. Zanim go złapiesz, jesteś już zbyt zmęczony, by biec dalej, więc musisz go zastrzelić – mówił.

Czytaj też:
Nie żyje gwiazda filmu o Jamesie Bondzie. Na ekranie uwodził ją Sean Connery
Czytaj też:
Maria Chwalibóg nie żyje. Aktorka miała 91 lat

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl