Aktorka z milionami fanów przekazała w sieci, że umarła. Teraz wyjaśniła, dlaczego kłamała

Aktorka z milionami fanów przekazała w sieci, że umarła. Teraz wyjaśniła, dlaczego kłamała

Poonam Pandey
Poonam Pandey Źródło: Instagram / Poonam Pandey
Poonam Pandey, indyjska aktorka, zamieściła w sieci post o swojej śmierci. Dzień później okazało się, że kłamała. Wyjaśniła, skąd ten pomysł.

W piątek 2 lutego na Instagramie indyjskiej aktorki Poonam Pandey, której profil śledzi ponad 1,3 mln ludzi, pojawiła się informacja o jej nagłej śmierci.

„Ten poranek jest dla nas bardzo ciężki. Z wielkim bólem informujemy o tym, że straciliśmy naszą kochaną Poonam, która przegrała walkę z rakiem szyjki macicy. Każda żywa istota, jaka kiedykolwiek miała z nią do czynienia wie, że była pełna miłości i szczodrości. W tym czasie żałoby prosimy o prywatność, podczas gdy wspominamy czas, który spędziliśmy razem z nią” – przeczytać można było w oświadczeniu.

Poonam Pandey jednak żyje. Sama napisała w sieci post o swojej śmierci

Dzień później, w sobotę 3 lutego, w tym samym miejscu pojawiło się wideo z Poonam Pandey w roli głównej, w którym poinformowała ona, że wcale nie umarła, „jest tutaj i żyje”. Zdradziła, że cała akcja miała na celu zwrócenie uwagi na raka szyjki macicy, który zabiera ze świata tysiące kobiet, ze względu na ich brak wiedzy o tej chorobie.

„W przeciwieństwie do innych nowotworów, rakowi szyjki macicy można całkowicie zapobiec. Kluczem jest szczepionka przeciwko HPV i testy wczesnego wykrywania. Mamy środki, aby nikt nie stracił życia z powodu tej choroby. Przekażmy sobie nawzajem krytyczną świadomość i zadbajmy o to, aby każda kobieta została poinformowana o krokach, jakie należy podjąć (...) Wspólnie starajmy się położyć kres wyniszczającym skutkom choroby i nieść ze sobą” – podkreśliła w opisie do wideo aktorka.

Poonam Pandey tłumaczy się z postów o swojej śmierci

Na aktorkę wylał się w sieci ogromny hejt. Obserwujący zarzucają, że jest nieczuła i postąpiła karygodnie. W odpowiedzi na te głosy Pandey wydała kolejne oświadczenia w formie nagrań.

– Przepraszam wszystkich, którzy przeze mnie płakali i czuli ból. Moją intencją było wywołanie szoku. Śmierć jednej gwiazdy sprawiła, że cały naród rozmawia o raku szyjki macicy. Szczerze? To wszystko, co chciałam zrobić – mówi w jednym z nich. – Informacja do tych, którzy uważają, że jestem niedelikatna. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że moja mama cierpiała na raka. Widziałam to w moim domu, do czego może dojść. Tutaj promowałam tylko coś, mając dobre intencje i wyższy cel – powiedziała.

Dodała, że zapewnia ponownie, że nikt nie zapłacił jej za tę kampanię i nie jest w nią zaangażowana żadna partia. – Zrobiliśmy to, aby nieść wiedzę na ten temat i to zadziałało. Wiele osób, które nie miały pojęcia o raku szyjki macicy, teraz to googlują. Wiele osób do mnie pisze, że robią testy na obecność wirusa HIV i inne badania. Nie potrzebowałam do tego mediów i zdawałam sobie sprawę z tego, że spotkam się z kontrowersjami i zdecydowałam się to zrobić mimo wszystko, bo miałam na względzie wyższy cel – stwierdziła w kolejnym aktorka.

Galeria:
Poonam Pandey. Aktorka, która zamieściła w sieci informację o swojej śmierci
Czytaj też:
Polka zagrała w filmie „Priscilla”. W kogo wcieliła się Dagmara Domińczyk?
Czytaj też:
„Oppenheimer” lada chwila pojawi się na SkyShowtime. Film zarobił 952 mln dolarów